,
Obserwuj
Polityka

Kobiety znów wychodzą na ulicę. Z "czerwoną kartką za aborcję". "To absolutnie skandaliczne"

3 min. czytania
22.10.2026 15:34

- Aborcja dla kobiet jest kwestią życia i śmierci. Jest kwestią naszych podstawowych praw i naszej godności. Będziemy protestować przeciwko komukolwiek, kto nam tego nie zagwarantuje. Jeżeli będzie weto pana prezydenta, będziemy protestować pod Pałacem Prezydenckim - mówiła w TOK FM Maria Bębenek z Inicjatywy Wschód, współorganizatorka protestu "Czerwona kartka za aborcję" w Warszawie.

Manifestacja ws. aborcji
Manifestacja ws. aborcji
fot. Roman Koziel / Zuma Press / Forum
  • W 27 polskich miastach zapowiedziano w czwartek protesty pod hasłem "Czerwona kartka za aborcję”, w szóstą rocznicę wyroku Trybunału Konstytucyjnego;
  •  Organizatorki zarzucają koalicji rządzącej niewywiązanie się z obietnicy legalnej aborcji do 12. tygodnia ciąży i krytykują ponad dwuletni zastój prac sejmowej komisji;
  •  Jak podkreśla w TOK FM Maria Bębenek z Inicjatywy Wschód, dwie ustawy przyjęte przez Sejm nie spełniają oczekiwań protestujących.

Na ulicach dwudziestu siedmiu polskich miast odbędą się w czwartek protesty pod hasłem "Czerwona kartka za aborcję". Ich uczestnicy będą domagali się legalnej i bezpiecznej aborcji do dwunastego tygodnia ciąży. Proaborcyjne protesty odbędą się w szóstą rocznicę wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł wówczas, że aborcja w przypadku ciężkiej wady płodu jest niezgodna z Konstytucją.

Krok w kierunku liberalizacji prawa aborcyjnego rząd poczynił w tym tygodniu, przegłosowując w Sejmie dwa projekty ustaw. Pierwszy z dokumentów zakłada możliwość dokonania aborcji w przypadku ciężkiej wady płodu, a drugi przewiduje częściową dekryminalizację pomocy w przerywaniu ciąży.

Taka zmiana przepisów to jednak za mało dla kobiet, które oczekiwały legalnej aborcji do dwunastego tygodnia ciąży. - To jest coś, co było nam obiecane podczas kampanii wyborczej przez Koalicję Obywatelską i nie zostało to do tej pory spełnione. Uważamy, że jest to absolutnie skandaliczne, że rząd przez ostatnie dwa lata nie robił nic w kierunku tego, żeby realnie poprawić sytuację kobiet w Polsce - mówiła w “TOK 360” współorganizatorka protestu w Warszawie - Maria Bębenek z Inicjatywy Wschód. 

"Aborcja jest dla kobiet kwestią życia i śmierci"

W ocenie rozmówczyni Filipa Kekusza “już wystarczy pokazywania aborcji jako kwestii przetargowej i straszenia nas tym, że kiedy zmienią się rządy będzie jeszcze gorzej”. - Dlatego, że już teraz jest gorzej. Już teraz kobiety muszą wyjeżdżać za granicę, muszą albo z własnej kieszeni, albo z kieszeni organizacji pomocowych płacić i martwić się o swoich partnerów, czy nie spotkają ich jakieś poważne konsekwencje za to, że im pomogą zamówić tabletki - wskazała. 

I dodała, że kobiety muszą o siebie walczyć, nie oglądając się na sejmową arytmetykę. - Jak zwykle możemy się zwrócić tylko same do siebie, żeby realnie coś zmienić. Mamy oczekiwania wobec polityków i żądamy ich spełnienia – mamy do tego prawo. Mamy prawo do tego, żeby oczekiwać od polityczek koalicji rządzącej, żeby przychodziły do pracy i żeby pracowały w komisji, w której są. Mamy prawo zadawać pytania, dlaczego polityczki koalicji rządzącej zarobiły 55 tys. przez dwa lata trwania komisji aborcyjnej, która nie zebrała się ani razu - podkreśliła Bębenek.

Redakcja poleca

- Chcę zaznaczyć, że aborcja dla kobiet jest kwestią życia i śmierci. Jest kwestią naszych podstawowych praw i naszej godności. My będziemy protestować przeciwko komukolwiek, kto nam tego nie zagwarantuje. Jeżeli będzie weto pana prezydenta, będziemy protestować pod Pałacem Prezydenckim - skwitowała aktywistka.

Źródło: TOK FM