"Operacja wysokiego ryzyka" pod patronatem Nawrockiego. "Jest duża determinacja"
- Prezydencki pakt senacki to operacja wymagająca wzajemnej lojalności i zegarmistrzowskiej precyzji - mówił w TOK FM analityk polityki, były parlamentarzysta dr Jan Maria Jackowski. Co jest stawką w tej rozgrywce?
- Co zakłada pakt senacki Karola Nawrockiego?
- Co jest jego celem?
- O tym mówił w TOK FM analityk polityki, były parlamentarzysta dr Jan Maria Jackowski.
Na polecenie prezydenta Karola Nawrockiego - jak ustalił Onet - jego ministrowie rozpoczęli negocjacje z otoczeniem Grzegorza Brauna w sprawie udziału Konfederacji Korony Polskiej w tzw. pakcie senackim. Wspólna lista z udziałem PiS, Rozwoju Plus, Konfederacji i Korony ma być wstępem do dużej prawicowej koalicji po odsunięciu od władzy Donalda Tuska po wyborach parlamentarnych.
- Jeżeli tak, to należy założyć, przynajmniej taka byłaby logika rozmów, że pan prezydent będzie miał swoją pulę kandydatów w ramach wszystkich porozumiewających się stron. Wiadomo, że w Polsce jest 100 okręgów senackich, trochę więcej niż w połowie z nich, połączona lista dzisiejszych środowisk opozycyjnych ma szansę zdobyć mandat. I wiadomo też, że blok prawicowy w zachodniej czy północnej Polsce raczej w wyborach senackich nie miałby szans. Jeżeli mówimy o realnych mandatach, to trzeba więc zakładać, że można mówić o 55 okręgach na 100, gdzie takie porozumienie może przynieść oczekiwany efekt w postaci wybrania senatora - komentował w TOK FM analityk polityki, były parlamentarzysta dr Jan Maria Jackowski.
Jak ocenił w "Wywiadzie politycznym" to "operacja wysokiego ryzyka". - To jednocześnie operacja wymagająca wzajemnej lojalności i zegarmistrzowskiej precyzji - dopowiedział w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Jak podał Onet, prezydencki plany wywołał ostrą reakcję u obecnych 31 senatorów PiS, bo przez pakt senacki Nawrockiego niemal połowa z nich straciłaby mandaty na rzecz kandydatów Morawieckiego, Konfederacji i Brauna. Niektórzy zapowiedzieli już nawet, że wystartują jako kandydaci niezależni.
"Za wszelką cenę"
Rozmówca Karoliny Lewickiej zwrócił uwagę na jeszcze jedną kwestię. Jak mówił, trzeba też teraz inaczej spojrzeć też na Senat, czyli "nie jako dodatek do Sejmu". Bo przecież PiS pokazał, że i bez większości w Senacie może utrzymać władzę; tak było w latach 2019-2023.
Teraz zdaniem Jackowskiego sytuacja jest "bardziej skomplikowana", a ośrodkowi prezydenckiemu chodzi o to, żeby "za wszelką cenę starać się uzyskać większość dla tego bloku w Senacie w przyszłej kadencji". - A to dlatego, że wtedy będzie można propozycje pana prezydenta w formie zarządzenia referendum przeprowadzić przez Senat - wyjaśnił.
- Mówię w tej chwili o modelu teoretycznym. Załóżmy, że nadal premierem byłby Donald Tusk, a Senat byłby po tej stronie, to tutaj pan prezydent uzyskiwałby potężny instrument kształtowania polityki nie tylko wewnętrznej, lecz również międzynarodowej. Przecież mogą się pojawić tematy referendum, które dotyczą szerszych problemów niż tylko polskie. Stąd jest duża determinacja, żeby jednak z jakimś sukcesem ten projekt polityczny przyprowadzić - podsumował gość "Wywiadu politycznego" w TOK FM.
Źródło: TOK FM