,
Obserwuj
Świat

To Rosja nakręca spin o "drugiej Jałcie"? "Putin awansuje sam siebie"

3 min. czytania
22.10.2026 14:25

Według Bartłomieja Kota, Rosja próbuje wygenerować swój wizerunek jako mocarstwa, które może na równi usiąść do stołu z Chinami oraz USA. - Co jest oczywiście nadużyciem pod kątem tego, czym dzisiaj jest Rosja. Absolutnie Kremla nie powinno być przy tym stole. Więc tutaj Putin sam siebie awansuje do grona tych światowych decydentów - mówił w TOK FM dyrektor warszawskiego biura Aspen Institute.

Putin i Xi Jinping
Putin i Xi Jinping
fot. Kristina Solovyova / Zuma Press / Forum
  • Wysłannicy Donalda Trumpa w ostatnich dniach przeprowadzili rozmowy z Wołodymyrem Zełenskim w Oslo oraz z Władimirem Putinem w Moskwie;
  • Jakie są efekty tych spotkań?

Kreml zgodził się na wznowienie trójstronnych rozmów z Ukrainą i Stanami Zjednoczonymi. Miałyby one ruszyć około 10 listopada w Emiratach Arabskich. To efekt ostatnich rozmów specjalnego wysłannika USA Steve’a Witkoffa, które odbyły się w Oslo i Petersburgu. W Norwegii Witkoff spotkał się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim, w Rosji - z tamtejszym dyktatorem Władimirem Putinem.

Bartłomiej Kot, dyrektor warszawskiego biura Aspen Institute, jest jednak daleko od optymizmu związanego z jakimś przełomem. - Jeżeli po takim spotkaniu słyszy się, że rozmowy miały charakter konstruktywny, to od razu zapala mi się czerwona lampka. Bo to oznacza, że nic innego nie chce się powiedzieć publicznie, albo nie można nic innego powiedzieć, bo po prostu nie ma żadnych ustaleń - powiedział w “TOK 360” ekspert ds. międzynarodowych.

W jego ocenie od pokoju jesteśmy jeszcze bardzo daleko. - Ja bym to potraktował jako kolejny odcinek w tym dość długim już serialu, który jeśli cokolwiek pokazuje, to niestety to, że po raz kolejny obniża próg zaufania pomiędzy sojusznikami zachodnimi - wskazał rozmówca Filipa Kekusza.

Rosja nakręca spin o "drugiej Jałcie"?

Ekspert odniósł się także do istniejącego także w polskich mediach “spinu narracyjnego o tzw. drugiej Jałcie”. - To jest spin, który w moim odczuciu generują Rosjanie - po to, żeby po pierwsze, po raz kolejny wzmocnić napięcia pomiędzy Europą, Ukrainą a Stanami Zjednoczonymi, wiedząc o tym, że Trump jest kuszony takim myśleniem o koncercie mocarstw. Jest to dla niego dużo bliższe niż np. próba załatwienia tych kwestii w sposób multilateralny albo za pomocą systemu ONZ - mówił Kot.

Według niego drugim rosyjskim celem w tym spinie narracyjnym jest "wygenerowanie swojego wizerunku jako mocarstwa, które może na równi usiąść do stołu z Chinami oraz USA". - Co jest oczywiście nadużyciem pod kątem tego, czym dzisiaj jest Rosja pod kątem swoich zdolności gospodarczych czy nawet militarnych. Absolutnie Rosja nie powinna mieć miejsca przy tym stole. Więc tutaj Putin sam siebie awansuje do grona tych światowych decydentów - ocenił.

Redakcja poleca

Co zrobią Chiny? "Dopuszczenie swojego wasala do stołu jest obniżeniem rangi"

A czy Chiny są gotowe podjąć tę grę? - Pytanie, jaki miałby być interes chiński w takim spotkaniu. Pamiętajmy, że na ostatnim szczycie chińsko-amerykańskim w Waszyngtonie celem Chin było pokazanie się jako równorzędnych Stanom Zjednoczonym. Więc dopuszczenie jakiegokolwiek partnera, a już na pewno swojego rosyjskiego wasala do stołu, jest obniżeniem tej rangi - uważa Kot.

Jak dodał, jedyny zysk, który Chińczycy mogliby mieć z takiego spotkania, to sytuacja, w której Pekin uznaje, że nie jest zainteresowany dalszą eskalacją tego konfliktu. - W tym momencie Pekin myśli kategoriami: “Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Ale są też pewne czerwone linie, które Chińczycy już komunikowali dość jasno w czasie tej wojny, jak chociażby myślenie o wykorzystaniu taktycznej broni nuklearnej. Wtedy Pekin bardzo mocno oponował i w zasadzie zatrzymał tę eskalację ze strony rosyjskiej - przypomniał gość TOK FM.

Redakcja poleca

- Więc nawet gdyby do tego spotkania doszło, to oczywiście Putin może sobie dopisywać legendę tego, że to jest druga Jałta. A w zasadzie nie będzie, bo istnieje przecież ogrom mocarstw, które nie muszą się zgadzać na konkluzje tego szczytu, jak Europejczycy czy chociażby Indie. Ale w jakimś taktycznym znaczeniu, może on wskazywać trendy na dalszą część tej wojny czy dążność do jej zakończenia poprzez przymuszenie w tych relacjach chińsko-rosyjskich Rosji do pewnych ustępstw - podsumował dyrektor warszawskiego biura Aspen Institute.

Źródło: TOK FM