Sebastian M. skazany. "Doszedł do wniosku, że wolno mu więcej. Samochód posłużył jak broń"
Sebastian M. został uznany przez sąd za winnego i skazany na więzienie. W wypadku, do którego doprowadził, jadąc autostradą A1 z prędkością ponad 300 kilometrów na godzinę, zginęła trzyosobowa rodzina. - To jest zabójstwo z premedytacją, a nie tylko wypadek drogowy - komentował w TOK FM psycholog transportu dr Andrzej Markowski.
- Jaki wyrok ws. Sebastiana M. wydał w środę sąd?
- Jak zachowanie skazanego ocenił w TOK FM psycholog transportu?
Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał Sebastiana M. na osiem lat więzienia. To najwyższa kara przewidziana w Kodeksie karnym za zarzucany mu czyn. Mężczyzna był oskarżony o spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Sebastian M. musi wypłacić zadośćuczynienia dla rodziny zmarłych. W sumie to 2,5 mln złotych. Sąd orzekł też wobec oskarżonego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na 15 lat.
- Do tragedii doszło tylko dlatego, że pan Sebastian doszedł do wniosku, że wolno mu więcej w ruchu drogowym, niż komuś innemu - komentował w TOK FM psycholog transportu dr Andrzej Markowski. Rozmówca Wojciecha Muzala argumentował, że efektem przekonania Sebastiana M., że wolno mu więcej, była "przeróbka samochodu, zdjęcie zabezpieczeń".
- W momencie zdejmowania tych zabezpieczeń czy proszenia fachowców o ich zdjęcie już zamierzał łamać normy i przepisy ruchu drogowego. Później jeżdził - jak zeznawali świadkowie - dość nagminnie przekraczając 300 km/h (...). Nie była to więc jedna jedyna sytuacja, w której przekroczył tę prędkość. Czyli założył gdzieś, że może coś złego się zdarzyć - stwierdził gość "TOK 360".
Tragedia na A1. Sebastian M. skazany
Dziennikarz TOK FM mówił, że dla wielu ludzi sprawca tragicznego wypadku to "zabójca na drodze". - Czy te osiem lat dają społeczny efekt poczucia sprawiedliwości oraz odstrasza od takich czynów? Wątpię - przyznał.
- Na pewno kara jest niewspółmierna do tego, co się stało - podkreślił psycholog transportu. Powtórzył, czyn Sebastiana M. "był zamierzony". - To jest zabójstwo z premedytacją, a nie tylko wypadek drogowy. Tutaj samochód posłużył jak broń, pistolet, nóż - ocenił. I dodał, że "nie ma co mówić w tym wypadku o elemencie edukacyjnym kary".
Źródło: TOK FM