"Masowa akcja" wymierzona w rząd. Chodzi o ceny paliw
- Rząd z każdej strony jest atakowany przez sztucznych użytkowników mediów społecznościowych - mówił w TOK FM przewodniczący europejskiego kolektywu analitycznego Res Futura, Michał Fedorowicz.
- Rząd ogłosił obniżki cen paliw na stacjach benzynowych jako reakcję na kryzys w związku z wojną na Bliskim Wschodzie;
- Według kolektywu analitycznego Res Futura, choć proces legislacyjny w tej sprawie był błyskawiczny, to rząd jest w defensywie informacyjnej w sieci;
- "Użytkownik mediów społecznościowych, czyli wyborca, musi się bardzo wysilić, żeby zobaczyć komunikację rządową" - mówił w TOK FM Michał Fedorowicz.
Od wtorku na stacjach benzynowych będzie taniej. To efekt ubiegłotygodniowej ofensywy rządu w obniżaniu cen paliw w związku z wojną na Bliskim Wschodzie i blokadą cieśniny Ormuz. Każdego dnia minister energii ma ogłaszać maksymalne ceny.
Jak zwrócił uwagę europejski kolektyw analityczny Res Futura, choć tzw. "pakiet CPN" wprowadzający obniżki cen paliw przeszedł przed Sejm i Senat w ciągu jednej doby, a mniej za paliwo każdy będzie płacił jeszcze przed Wielkanocą, to "rząd w przestrzeni informacyjnej jest w defensywie". "Koalicja tłumaczy się zamiast atakować i oddaje inicjatywę narracyjną oponentom" - czytamy we wpisie na portalu X.
- Wszędzie, od Facebooka po TikToka, ale także na mniejszych platformach, rząd jest atakowany z każdej strony przez niezliczone liczby kont sztucznych użytkowników. Rośnie ubotowienie dyskusji i jakiekolwiek próby narzucenia narracji przez rząd są blokowane przez algorytmy - mówił w "Wywiadzie Politycznym" przewodniczący Res Futury Michał Fedorowicz.
Nasilenie się tych ataków przypada na ostatni miesiąc. Jak zauważył gość TOK FM, coś bardzo podobnego działo się na początku ubiegłego roku. - Poza ścisłą bańką odbiorców Koalicji Obywatelskiej te komunikaty nie przenikają i są kształtowane przez przeciwników - tłumaczył.
"Zorganizowana akcja"
Ekspert przekazał, że udział botów w dyskusji na temat cen paliw to średnio około 20 procent. Natomiast w przypadku postów samego premiera "na 100 komentarzy 75 jest wytwarzanych automatycznie lub semi-automatycznie". - Jest to zorganizowana, masowa akcja - podkreślił. - Użytkownik mediów społecznościowych, czyli wyborca, musi się bardzo wysilić, żeby zobaczyć komunikację rządową - dodał.
Zdaniem Fedorowicza "od 2015 roku problemem strony progresywno-liberalnej jest to, że nie jest w stanie aktywizować swoich fanów, by bronili ich szeroko w sieci". - To udało się tylko od czerwca do października 2023 roku. Rząd nie potrafi aktywizować klakierów, obrońców - ocenił.
Źródło: TOK FM