Kandydatura Rachonia zablokuje porozumienie? Zaglądamy za kulisy przed spotkaniem Nawrocki-Sikorski
Spotkanie prezydenta Nawrockiego z wicepremierem Sikorskim to kolejna próba zakończenia konfliktu wokół powoływania ambasadorów. Czy w poniedziałek dojdzie do przełomu? - Sikorski złożył pewną propozycję - mówiła Dominika Wielowieyska w podcaście TOK FM "Dzieje się". Wskazała też, jakie karty są w grze przed poniedziałkową rozmową.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co będzie tematem poniedziałkowego spotkania prezydenta Nawrockiego z wicepremierem Sikorskim
- Jakie propozycje ma Sikorski dla prezydenta
- Czy są szanse na zakończenie sporu o ambasadorów
Miniony tydzień pokazał, że premier i prezydent mogą mieć podobne opinie na ważne dla Polski tematy. Chodzi o zaproszenie, które do Karola Nawrockiego skierował Donald Trump w sprawie udziału Polski w Radzie Pokoju. Nie było wielkiego rozdźwięku między tym, co na ten temat mówili Donald Tusk i Karol Nawrocki.
- W Europie jest duże zdziwienie, że Donald Tusk i Karol Nawrocki mówią to samo - mówił w podcaście TOK FM "Dzieje się" Andrzej Bobiński. Dyrektor zarządzający i prezes Polityki Insight zwrócił też uwagę na zupełnie inne emocje, jakie pojawiły się - nie pierwszy raz - między prezydenckim ministrem Marcinem Przydaczem i szefem polskiej dyplomacji, wicepremierem Radosławem Sikorskim. - Zastanawiam się, na ile jest to uzgodnione w rządzie i Sikorski z Tuskiem grają na dwóch fortepianach, a na ile dochodzi do spięcia w samej KO, gdzie Tusk i Sikorski mają trochę różne cele i wrażliwości - mówił.
Atmosfera panująca w Pałacu Prezydenckiego wokół Sikorskiego może mieć duże znaczenie dla tego, jak skończy się poniedziałkowe spotkanie prezydenta z szefem MSZ, którego tematem ma być powoływanie ambasadorów. To nie lada problem, bo od czasu końcówki prezydentury Andrzeja Dudy z powoływaniem ambasadorów jest znacznie gorzej. A to prezydent ma w tej sprawie ostatnie słowo.
Co przyniesie spotkanie Nawrocki-Sikorski?
Zdaniem Dominiki Wielowieyskiej spotkanie Nawrockiego z Sikorskim to "bardzo duża niewiadoma". - Jeśli chodzi o obsadzanie ambasad, to Sikorski złożył pewną propozycję: 80 proc. zawodowych dyplomatów, 20 proc. bardziej politycznych: 10 proc. dla prezydenta i 10 proc. dla rządu. I oczywiście wspólnie uzgodniony kandydat, jeśli chodzi o placówkę w Waszyngtonie. Rząd nie będzie się upierał, jeśli chodzi o Bogdana Klicha o tyle, o ile kandydat rzeczywiście będzie kompromisowy - mówiła dziennikarka "Gazety Wyborczej" i Radia TOK FM.
I podkreśliła, że sprawa ambasadorów i poniedziałkowe spotkanie to kolejna okazja dla PiS-u do podgrzania temperatury. - Moim zdaniem Nowogrodzka znowu będzie dążyła do polaryzacji, żeby nie godzić się na żaden kompromis w sprawie ambasadorów. A Przydacz i Nawrocki boją się, że blokowanie jakiegokolwiek porozumienia odbije się źle na ich wizerunku. Tutaj jest pewna sprzeczność interesów, chociaż też jest strach, że jeżeli dojdzie do porozumienia w sprawie ambasadorów, to będzie to uważane za zwycięstwo Sikorskiego - analizowała dziennikarka.
Co można zrobić, żeby tego uniknąć? - Na pewno będą ustawione zaporowe warunki. Takie, na które Sikorski nie będzie mógł się zgodzić. Słyszałam nawet, że może Nikodem Rachoń na ambasadora w Waszyngtonie. To są takie spekulacje - zdradziła Wielowieyska.
Im wyżej będzie licytował Pałac Prezydencki, tym szanse na przełom w sprawie ambasadorów są mniejsze. - Jeżeli np. prezydent powie, że chce obsadzić 70 proc. stanowisk swoimi ludźmi, to oczywiście porozumienia nie będzie. Warto zauważyć, że kandydatów na ambasadorów już jest całkiem sporo. Wiemy, kim są te osoby i w dużej części są to osoby absolutnie akceptowalne dla Pałacu Prezydenckiego. Tym bardziej, że za tymi kandydaturami głosowali nawet sami posłowie PiS-u. Czytałam Cezarego Gmyza - "rzecznika służb specjalnych pisowskich" - który mówił, że bardzo dużo z tych kandydatur, to są naprawdę dobrzy dyplomaci akceptowalni dla PiS-u i Nawrockiego - argumentowała dziennikarka. Dodała, że w związku z tym, od decyzji "czysto politycznej" zależy, czy dojdzie do porozumienia.
Bobiński raz jeszcze przypomniał publiczne kłótnie Sikorskiego z Przydaczem - w mediach społecznościowych. I ocenił, że pozwoliło to "Sikorskiemu pokazać, że jest fajniejszy i mądrzejszy od Przydacza". - Nie masz poczucia, że jak się połączy te dwie rzeczy - wojenki słowne z nadchodzącym spotkaniem, to jednak to minister spraw zagranicznych ciągnie w kierunku konfliktu, a premier jednak sugeruje, że może byśmy tutaj współpracowali? - pytał Dominikę Wielowieyską.
- Nie ma wrażenia, żeby Sikorski parł do konfliktu. Jeżeli będzie obsadzanie ambasad - w dużej mierze po prostu zawodowymi dyplomatami, to będzie to zwycięstwo Sikorskiego. Dlatego moim zdaniem (szef MSZ) będzie szedł na daleko idących ustępstwa - podsumowała dziennikarka.
Beata Lubecka nie chciała oceniać, jak skończy się poniedziałkowe spotkanie. Ale zwróciła uwagę na to, że relacje Pałacu Prezydenckiego z resortem dyplomacji są trudniejsze niż np. z MON-em. - To zupełnie jest inna jakość. Władysław Kosiniak-Kamysz ma inne podejście do prezydenta, bardziej koncyliacyjne. Natomiast Radosław Sikorski to - można powiedzieć - jastrząb, jeżeli chodzi o relacje z Pałacem Prezydenckim - stwierdziła dziennikarka Radia Zet.
I podkreśliła, że spór wokół powoływania ambasadorów należy przeciąć. - To się już ciągnie za długo i uważam, że w dłuższej perspektywie - jeśli Karol Nawrocki będzie cały czas blokował, to będzie to szkodzić jako wizerunkowi prezydenta - mówiła w podcaście "Dzieje się".
Źródło: TOK FM