"To byłby obciach". Pełczyńska-Nałęcz komentuje "plotki" na temat Hołowni
Szymon Hołownia ministrem i wicepremierem? Szefowa klubu Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie daje wiary "plotkom". - Jeżeli ktoś chce tworzyć stanowiska w rządzie tylko po to, żeby doprowadzić do podziałów wewnątrz koalicji i rozwalania tej koalicji, to byłoby dziaderskie i żenujące - oceniła w "Poranku TOK FM"
Z tego artykułu dowiesz się:
- co Hołownia mówi o pogłoskach dotyczących jego wejścia do rządu;
- jak skomentował to premier Donald Tusk;
- jak - według Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz - wejście Hołowni do rządu wpłynęłoby to na koalicję rządzącą;
- jak ministra odniosła się do doniesień o powrocie Hołowni na stanowisko szefa klubu 2050.
Już od pierwszej połowy sierpnia mówi się, że Szymon Hołownia - były marszałek Sejmu i były przewodniczący Polski 2050 - po wielu miesiącach bycia szeregowym posłem, chce powrócić na stanowisko szefa klubu partii, a także wejść do rządu jako minister i wicepremier. Polityk odniósł się do sprawy we wtorek na antenie TVN24. Jak przyznał w rozmowie z prowadzącą program "Kropka nad i" Moniką Olejnik, nie otrzymał żadnej propozycji, ale jest na nie otwarty. - Namalowałem sobie już na drzwiach [napis - przyp. red.] "wicepremier". Codziennie ćwiczę przechodzenie i rozdawanie ukłonów. Oczywiście żartuję. Nie było takiej propozycji. Jest dużo plotek i pogłosek - mówił Hołownia. Ujawnił także, że Donald Tusk dał mu znać o wakacie na stanowisko ministra ds. koordynacji bezpieczeństwa informacyjnego. Premier twierdzi, że żadnej oferty nie było.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jest obecną przewodniczącą klubu Polski 2050 i niedoszłą wicepremier - na przeszkodzie w objęciu tego stanowiska stanął jej rozłam w partii. "Dogadali się wiec wokół stołków - zero spraw programowych - ot zwykły handelek stanowiskiem wicepremiera" - czytamy w jej wpisie na platformie X z 9 sierpnia. Jak dodała Pełczyńska-Nałęcz skutkiem tego układu będzie utrata przez nią funkcji ministry funduszy i polityki regionalnej.
Hołownia zastąpi Pełczyńską-Nałęcz na stanowisku szefa klubu? "Nasze wewnętrzne sprawy"
Pytana w "Poranku TO FM" o ten wpis i o to, czy "czuje się oszukana" przez Szymona Hołownię, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odparła, że po prostu powoływała się na "plotki". - Gdyby było w tym choć ziarno prawdy, w co absolutnie nie wierzę, to byłby nieprawdopodobny obciach. (...) Jeżeli ktoś chce tworzyć stanowiska w rządzie tylko po to, żeby doprowadzić do podziałów wewnątrz koalicji i rozwalania tej koalicji, to byłoby dziaderskie i żenujące - skomentowała w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Z wiedzy dziennikarki TOK FM wynika, że list intencyjny w sprawie powrotu Szymona Hołowni na stanowisko przewodniczącego klubu podpisało 13-14 z 15 członków, a on sam już stawia warunki, na jakich ma objąć funkcję. - Więc jednak chyba jest coś na rzeczy - stwierdziła Lewicka.
Pełczyńska-Nałęcz zaapelowała o "odłączenie spraw klubowych od koalicyjnych". - To są dwie różne rzeczy. Klub tak, jak chce, tak sobie wybiera w ramach Polski 2050 i to są nasze wewnętrzne sprawy. Jeżeli dla Polski 2050 padnie jakaś niosąca realną sprawczość i ważna dla ludzi propozycja, to Polska 2050 podejmie decyzję i tyle. (...) [Szymon Hołownia - red.] nie dostał żadnej propozycji, żadna propozycja nie została złożona. Takie są fakty. Cała reszta to plotki i stołkowe wojny polityczne - przekonywała szefowa klubu Polski 2050.
Źródło: TOK FM, TVN24, x.com