,
Obserwuj
Wielkopolskie

"Szokujące sceny" na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu. "Policja ciągnęła kobiety po ziemi"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
02.09.2026 14:24
Obserwuj nas na Google

Na słynnym Osiedlu Maltańskim w Poznaniu odbyła się kolejna eksmisja. - Policja była dość brutalna, ciągnęła kobiety po ziemi - opisywała obecna na miejscu dziennikarka tokfm.pl Marta Zdanowska w audycji "TOK360".

Protest mieszkańców Osiedla Maltańskiego w Poznaniu
Protest mieszkańców Osiedla Maltańskiego w Poznaniu
fot. Paweł Jaskółka/AGENCJA SE/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jak przebiegała eksmisja jednej z mieszkanek Osiedla Maltańskiego;
  • jakie są źródła sporu o Osiedle Maltańskie;
  • do kogo należy obecnie Osiedle Maltańskie.

Na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu odbył się we środę protest przeciwko eksmisji jednej z mieszkanek - pani Sandry. Tereny niedawno sprzedała tamtejsza kuria, mimo że wielu mieszkańców żyło tam od wielu lat. Eksmitowana kobieta odrzuciła proponowane formy pomocy i porozumienia, nie chciała też opuścić domu. Z ust demonstrantów można było słyszeć okrzyki pod adresem komornika - według protestujących nie miał on uprawnień do eksmisji.

Ostatecznie Archidiecezja Poznańska dopięła swego. - Wszystko skończyło się eksmisją. Zjechało się co najmniej kilkadziesiąt osób, które próbowało zablokować tę eksmisję i które siedziały przed wejściem do lokalu pani Sandry. To był bierny opór. Momentami działy się tu szokujące sceny. Policja była dość brutalna, ciągnęła kobiety po ziemi. Utrudniano też pracę dziennikarzom, których popychano i oddzielono kordonem, także nie mogliśmy widzieć wszystkiego. Przyjechały karetki, ponieważ dwie kobiety zemdlały. Wynieśli wszystkich i ostatecznie dokonali tej eksmisji - relacjonowała z Osiedla Maltańskiego dziennikarka tokfm.pl Marta Zdanowska.

Gdzie teraz podzieją się mieszkańcy? - Twierdzą, że proponuje im się lokale na przykład na rok. A później nie mają co ze sobą zrobić, bo nie są w stanie dalej płacić za wynajem na wolnym rynku - przekazała rozmówczyni Filipa Kekusza w "TOK360".

To nie pierwsza eksmisja z Osiedla Maltańskiego. - Pan, który był poprzednio eksmitowany, dostał mieszkanie na miesiąc - podkreśliła Marta Zdanowska.

Kuria archidiecezjalna zapewniała wcześniej, że do takich działań nie dojdzie.

Policja chce ukarania ponad sześćdziesięciu osób, które protestowały w środę przeciwko eksmisji. W ocenie policji protestujący utrudniali funkcjonariuszom i komornikowi wykonywanie czynności służbowych. 

O co chodzi w sprawie Osiedla Maltańskiego?

Wszystko zaczęło się w 2024 roku. To wtedy Kościół ogłosił, że chce odzyskać grunty, na którym w czasach PRL-u zbudowano domy. Mieszkańców poinformowano wtedy, że mają się wyprowadzić do końca roku.

- Mam 71 wiosen. Wybudowałam tu duży ekologiczny dom. Chce tu zostać. Wszyscy włożyliśmy w te domy masę serca i pieniędzy. My, starzy, chcemy umierać w domach, które kochamy, a nie pod mostem - mówiła wtedy reporterowi TOK FM pani Barbara.

Mieszkańcy osiedla w marcu 2025 roku zorganizowali protest. Jedna z mieszkanek powiedziała wtedy, że czuje się oszukana przez władze miasta. - Bo przez lata miasto pobierało od mojej rodziny podatek od nieruchomości, potwierdzając w ten sposób własność obiektu. Teraz prezydent Jacek Jaśkowiak odwraca się plecami i mówi, że to nie jego sprawa - argumentowała pani Patrycja.

Redakcja poleca

Osiedle Maltańskie sprzedane deweloperowi

Teren, na którym powstało Osiedle Maltańskie, od XII wieku należał najpierw do zakonu Joannitów, a potem parafii św. Jana Jerozolimskiego. Przed wojną został udostępniony niezamożnym osobom, by mogły uprawiać tu warzywa i owoce. Po wojnie komunistyczne władze bezprawnie przejęły teren i utworzyły tam ogródki działkowe. 30 lat temu ogródki zostały wykreślone z rejestru. Od lat większość umów dzierżawy była przedłużanych okresowo z zastrzeżeniem, że prędzej czy później nadejdzie moment, że trzeba będzie się wyprowadzić.

Kościół wypowiedział mieszkańcom umowy dzierżawy, sprzedał ziemię deweloperowi. Jak informowała "GW", firma kupiła grunt za 421 mln złotych.

Jak oceniła w TOK FM posłanka Razem Marcelina Zawisza, " kuria postanowiła sprzedać teren z 'wkładką mięsną', ignorować fakt, że oni tam mieszkają od lat i że są procesy sądowe, które dotyczą części terenu".

Żródło: TOK FM, tokfm.pl