"Operacja kaskadowa" w Niemczech. "Trzeba zwiększyć ten próg bólu"
W ostatnim czasie Niemcy stały się celem rosyjskiej "operacji kaskadowej". Co oznacza ten termin i dlaczego Kreml skupił się właśnie na naszych zachodnich sąsiadach? - Niemcy są państwem, gdzie dysproporcja polityczna pomiędzy działaniami proeuropejskimi a prorosyjskimi jest bardzo duża. I tutaj oddziaływanie pod progiem wojny jest bardziej wydajne niż realizacja tych działań np. w Polsce - tłumaczył w "Przedpołudniu TOK FM" ppłk rez. Maciej Korowaj, były oficer Służb Wywiadu Wojskowego MON oraz ekspert ds. bezpieczeństwa i analiz strategicznych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Do jakich incydentów doszło w ostatnich dniach i tygodniach w Niemczech?
- Dlaczego Rosja uczyniła Niemcy celem ataków?
- Czym jest "operacja kaskadowa" w wykonaniu Kremla?
W środę rano nieznany obiekt eksplodował na dworcu kolejowym w Augsburgu na południowym zachodzie Niemiec. Jak przekazała agencja dpa, dwie osoby zostały lekko ranne, a wybuch uszkodził okna. Ten incydent ma być jednak związany z rabunkiem. Z kolei we wtorek w Brandenburgii na wschodzie kraju doszło do próby zamachu na stację elektroenergetyczną. Prawie miesiąc wcześniej, w nocy z 4 na 5 sierpnia w pobliżu lotniska w Lipsku - także na wschodzie - samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem. Krótko wcześniej lipskie lotnisko wstrzymało działalność z powodu znalezienia na płycie, przy ukraińskim samolocie transportowym Antonow, materiałów wybuchowych oraz drona z detonatorem. We wtorek MSW Niemiec poinformowało, że zgodnie z ustaleniami śledztwa za incydent odpowiada Rosja.
Burza wokół wypowiedzi Błaszczaka. "Są relacje, których nie powinno się podważać"
Minister obrony narodowej w rządzie Mateusza Morawieckiego Mariusz Błaszczak pytany we wtorek w Radiu Zet, czy polscy żołnierze powinni pójść z odsieczą, gdyby Rosja zaatakowała kraje bałtyckie, odpowiedział, że polscy żołnierze powinni bronić polskich granic. Ppłk rez. Maciej Korowaj, były oficer Służb Wywiadu Wojskowego MON oraz ekspert ds. bezpieczeństwa i analiz strategicznych patrzy na tę sprawę inaczej.
- Bezpieczeństwo buduje się poprzez outsourcing wzajemnych sojuszy i gwarancji. I pewność tych sojuszy daje nam możliwość rozwoju cywilizacyjnego w strefie, gdzie tych niebezpieczeństw jest dużo, ale my potrafimy przeciwstawiać się zagrożeniom. Udzielanie pomocy naszym sojusznikom w przypadku zagrożenia jest podstawą, tak samo my oczekujemy takiej samej reakcji od strony sojuszników, jeśli będziemy zaatakowani. To są relacje, których nie powinno się podważać - skomentował gość "Przedpołudnia TOK FM".
Bardziej surowo wypowiedź Błaszczaka ocenił były dowódca jednostki GROM gen. Roman Polko. - Takie wypowiedzi są nieakceptowalne, szkodliwe i właściwie są po myśli Kremla, bo uderzają w tym, czym jest sojusz NATO - powiedział gen. Polko w rozmowie z Zero.pl. Według gościa TOK FM słowa byłego szefa MON "nie dają spoiwa, które wpływa na poczucie bezpieczeństwa", ale też nie zadziałają "dewastująco" na relacje z NATO.
Niemcy zamykają rosyjski konsulat. "Nieadekwatna reakcja"
Dlaczego celem ataków Rosji zostały Niemcy i dlaczego właśnie teraz? Ppłk rez. Maciej Korowaj wymienił szereg czynników, z których najważniejszy - w jego ocenie - dotyczy "progu odporności" Europy. - Rosja musiała wybrać miejsce, gdzie uderzyć na wschodniej flance NATO. Wschodnia flanka NATO bardziej analitycznie i systemowo przygotowywała się na takie działania hybrydowe i zdaniem Rosji trzeba zwiększyć ten próg bólu. Natomiast Niemcy są państwem, gdzie dysproporcja polityczna pomiędzy działaniami proeuropejskimi a prorosyjskim jest bardzo duża. I tutaj oddziaływanie pod progiem wojny jest bardziej wydajne niż realizacja tych działań np. w Polsce. Dlatego mamy przesunięcie środka ciężkości w stronę Niemiec, które też są państwem bardzo ważnym, jeżeli chodzi o kwestię bezpieczeństwa i polityki w UE - wyjaśnił rozmówca Przemysława Iwańczyka.
Zdaniem prowadzącego "Przedpołudnie TOK FM" Rosja wybrała Niemcy, ponieważ tam społeczeństwo nie jest tak przyzwyczajone do skutków wojny hybrydowej jak społeczeństwo polskie. Wojskowy uznał tę tezę za "trafną". - Można to tak odbierać, biorąc pod uwagę, że to dosyć poważne zdarzenia o randze terroryzmu państwowego. A reakcja Niemiec jest dosyć powolna, bo zanim zareagowano, to przygotowano już następne prowokacje - wskazał.
Niemcy zareagowali m.in. zapowiedzią zamknięcia konsulatu generalnego Rosji w Bonn. Zdaniem Korowaja nie jest to reakcja adekwatna. - Proszę zwrócić uwagę, w jakim odstępie czasu u nas w Polsce miały miejsce spektakularne operacje rosyjskie i jak reagowało państwo. Tutaj mamy całą kaskadę w krótkich odstępach i te reakcje są nieadekwatne do częstotliwości tych zdarzeń. Dlatego Rosja cały czas będzie zwiększać próg oddziaływania na Niemcy, by budować polaryzację pomiędzy wspieraniem Ukrainy a zbliżaniem się części środowisk politycznych niemieckich w stronę Rosji. W niemieckiej polityce potencjał do zbliżania się w stronę rosyjskiego punktu widzenia jest dosyć duży - mówił były oficer SWW.
Czym jest "operacja kaskadowa"? "Mamy z tym do czynienia"
A może nagromadzenie incydentów w tak krótkim czasie jest dziełem przypadku? Według Korowana "przypadek to jest coś, co można stworzyć". - Na tym polega wydajne prowadzenie operacji wywiadowczych, gdzie tak naprawdę zdarzenia mają charakter przypadku. Natomiast nie patrzyłbym na czas, ale na skutek, jaki wynika z tego działania. A skutek jest taki, że głosy w niemieckiej przestrzeni politycznej potępiają, ale też szukają rozwiązania. "Może z tą Rosją trzeba rozmawiać, może tych ze wschodniej flanki NATO trzeba jakoś uspokoić, bo ich postawa powoduje, że Niemcy cierpią?". Tego typu przesłanie idealnie wpisuje się w koncepcję oddziaływania na jednego z najważniejszych sojuszników Polski, ale też państwa ważnego w strukturze właśnie Unii Europejskiej - tłumaczył gość TOK FM.
O nasileniu rosyjskich działań ppłk rez. Maciej Korowaj ostrzegał już w lipcu. "Między wrześniem a listopadem 2026 Kreml uruchomi operację kaskadową" - prognozował. Czym jest operacja kaskadowa? - To cykle działań w różnych domenach, które zaburzają bezpieczeństwo, powodujący bezwładność decyzyjną. Jeżeli te działania następują dosyć szybko po sobie, następuje takie "zaspamowanie" zdolności danego państwa do reakcji. W tej chwili mamy z tym do czynienia - powiedział ekspert.
Źródło: TOK FM