Wraca spór o ambasadorów. "Kancelaria Dudy robi z tego maczetę polityczną"
- Minister Spraw Zagranicznych, Radosław Sikorski, poprosił prezydenta Andrzeja Dudę o wstrzymanie realizacji nominacji nowych ambasadorów;
- Grzegorz Schetyna, senator Platformy Obywatelskiej uważa, że prezydent, zdecydował się w tej sprawie na 'twardy' konflikt z rządem i MSZ;
- Działanie prezydenta nazwał 'maczetą polityczną';
- Zaznaczył, że w przeszłości udawało się osiągnąć porozumienie w tych sprawach, a obecny spór wynika z braku dobrej woli.
- Jestem zdumiony postawą prezydenta, wcześniej nie było takich sytuacji. Prezydent posłuchał swoich współpracowników czy doradców i poszedł na twardy konflikt z rządem i MSZ - powiedział w "A teraz na poważnie" w Radiu TOK FM Grzegorz Schetyna, senator Platformy Obywatelskiej i były minister spraw zagranicznych.
Dodał, że "to szkodzi Polsce". Schetyna podkreślił, że spór o nominacje ambasadorskie wynika z "braku dobrej woli". - Przez wiele kadencji udawało się znaleźć porozumienie. Tak było, kiedy Lech Kaczyński był prezydentem, a rządziła koalicja Platformy Obywatelskiej z PSL. Zawsze byliśmy w stanie, mimo różnych sympatii, znaleźć porozumienie, a przynajmniej akceptację poszczególnych kandydatur - dodał.
Posłuchaj podcastu!
Jego zdaniem "to jest kwestia nastawienia i wyłączenia pewnych spraw poza polityczny spór". - A Kancelaria Prezydenta (Andrzeja Dudy - przyp. red.) robi z tego maczetę polityczną. To jest dla mnie niezrozumiałe - podkreślił gość Mikołaj Lizuta. Schetyna przypomniał, że "na początku wydawało się", że uda się wypracować porozumienie, ale "później mieliśmy miesiące konfliktu". - Wskazywania przez prezydenta Andrzeja Dudę kogo podpisze, a kogo nie zaakceptuje - dodał.
Według senatora, sytuacja ta będzie miała "fatalne konsekwencje". - Będziemy musieli to odrabiać miesiącami po 6 sierpnia, czyli po zaprzysiężeniu nowego prezydenta, żeby pokazać, że polska polityka zagraniczna jest spójna, jednorodna i skuteczna - powiedział.
Były szef MSZ ocenił, że "obecnie jest już za mało czasu i nie ma zgody" dlatego, według niego, Radosław Sikorski "mówi dość i przesuwa" kwestie nominacji do czasu zaprzysiężenia nowego prezydenta.