,
Obserwuj
Gospodarka

Na tę grę czeka teraz świat. 13 lat prac, miliard dolarów kosztów, ale w moment zarobi górę pieniędzy

Wojciech Kowalik, Anna Augustyn
5 min. czytania
23.10.2026 07:08

To gra komputerowa z rozmachem hollywoodzkiej produkcji i bijąca hollywoodzkie produkcje w kategoriach: sukces oraz sprzedaż. Za kilka tygodni zadebiutuje nowa edycja Grand Theft Auto, czyli GTA VI. Ta kura znosząca złote jaja na swoją nową odsłonę kazała czekać kilkanaście lat, bo tyle trwało jej projektowanie. Najpierw prace przerwała pandemia, później hakerskie włamanie, ale w końcu wszystko udało się dopiąć na ostatni guzik. Tych 13 lat pracy pochłonęło od 1 do 1,5 miliarda dolarów, ale te pieniądze mają się zwrócić z naddatkiem w moment po premierze. Bo to jedna z najbardziej oczekiwanych premier w historii gier komputerowych w sytuacji w której ten biznes jest w ciągłym odwrocie.

GTA VI
GTA VI
fot. rafapress / ImageBROKER / Forum

W tym odcinku będziemy grać w gry. Przyjrzymy się jednej z najdłuższych epopei w historii tej branży. I powiemy:

  • jaka jest jedna z najbardziej oczekiwanych premier wszech czasów;
  • dlaczego mówi się, że wszystko poniżej trzęsienia ziemi rynek uzna za rozczarowanie;
  • po co animatorom wycieczki po najgorszych spelunkach Miami;
  • i skąd w grach komputerowych bierze się piwo czy kanapki.

Na początek o tym kim jest główny bohater i jego sztandarowa produkcja. To Rockstar i jego Grand Theft Auto, gra komputerowa z rozmachem hollywoodzkiej produkcji i hollywoodzkie produkcje bijąca w kategorii: sukces oraz sprzedaż. Pierwsza wersja GTA pojawiła się na rynku niemal 30 lat temu, a jej właściciel od razu zaczął grać w innej rozrywkowej lidze niż reszta branży. Pod marką Rockstar wychodziły gry produkowane jak wielkie kino. Ostatnia edycja GTA wydana w 2013 roku, pobiła rekord już w dniu premiery, przynosząc ponad 800 milionów dolarów w jedną dobę. W sumie od tamtego czasu przyniosła swoim twórcom... 9 miliardów dolarów! To więcej niż trzy najbardziej kasowe filmy świata razem wzięta zarobiły na biletach w kinach. GTA V w pojedynkę sprzedawało się lepiej niż cała seria Final Fantasy, ze wszystkimi edycjami wydanymi przez prawie cztery dekady. A wersja online Grand Theft Auto według szacunków wciąż przynosi rocznie około pół miliarda dolarów!

Co zatem się stało, że na kolejną wersję kury znoszącej złote jaja rynek czekał aż 13 lat? Long story short: od startu do mety misja GTA usiana była przeszkodami. To raz. A dwa - i bez tych przeszkód produkowanie gier to nie jest zajęcie dla słabych ludzi. O czym na własnej skórze przekonali się między innymi polscy producenci cyfrowego Wiedźmina. Ale wracamy do najbardziej oczekiwanej od lat premiery w branży.

Na początek niezwykle czasochłonna pierwsza część misji - czyli... nocne kluby. Konkretnie kluby w amerykańskim Miami. Bo właśnie Miami - w GTA przebrało się za komputerowe Vice City. Dlatego twórcy gry wielokrotnie niestrudzenie przemierzali z policją najgorsze dzielnice masta, wychylali się z helikopterów, by zrobić im zdjęcia z lotu ptaka i przeciskali się przez tłumy gości w najmodniejszych klubach Miami. Po co? Żeby sprawdzić, jaki miasto ma kolor o każdej porze dnia. A zwłaszcza nocy.

Na tę grę czeka cały świat

Po rekonesansie przyszedł czas na animowanie. W standardowej grze klub to kilka postaci w koszulkach. W GTA VI - to każdy gość animowany z osobna z drinkiem w ręku przy muzyce i w realistycznym oświetleniu. W grze tak dokładnej najmniejsza drobnostka staje się dylematem. Weźmy piwo: w większości gier wchodzisz do sklepu, wybierasz towar, naciskasz przycisk i gotowe. A w GTA VI? Tu butelka nie może wskakiwać z lodówki do ręki. Trzeba do chłodziarki podejść, wyjąć piwo i zapłacić w kasie. Czy w takiej sytuacji gra przestanie dla gracza być zabawą, a stanie się codziennymi zakupami? A co zrobić z kanapką na śniadanie? Bluzą w szafie? Pieniędzmi w kieszeni? I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej... Na wycieczkach i milionach decyzji czas minął od 2015 do 2019. Przyszła pandemia i wszystko stanęło. Na dłuższy czas. I nie były to najgorsza dla GTA okoliczności.

Bo zaraz potem nastąpiło włamanie. Nie takie zwykłe włamanie. Gdy prace weszły w końcową fazę złodzieje wykradli z firmowego Slacka, kilkadziesiąt klipów z surowej, nieukończonej gry. Atak skończył się dla zespołu zakazem pracy zdalnej i łączenia się z firmowymi serwerami. Co znacznie skomplikowało produkcję. No i ją wydłużyło. Bo nowa edycja GTA stała się najbardziej pożądanym łupem hakerów wszelkiej maści.

A teraz: poziom komplikacji fabuły. Po pierwsze twórcy chcieli, by para bohaterów działała wspólnie. Co skomplikowało scenariusz i wymagało zastosowania sztucznej inteligencji (w tym tradycyjnym znaczeniu). No i po drugie. Liczba bohaterów drugiego planu wymagała zbudowania specjalnego studia produkcyjnego w Los Angeles i najęcia dodatkowych reżyserów i animatorów. By w ogóle myśleć o dotrzymaniu daty premiery. Na rynku, na którym tradycyjne gry komputerowe są w systematycznym odwrocie.

Redakcja poleca

13 lat prac, miliard dolarów kosztów, ale w moment zarobi górę pieniędzy

Od 2023 roku z branży gier zwolniono dziesiątki tysięcy ludzi. Nie tylko w firmach, którym nie wyszło. Także u największych wydawców. Pracę tracili nawet twórcy wielkich hitów, takich jak Fortnite i Battlefield.

Microsoft w lipcu zlikwidował prawie 5 tysięcy miejsc pracy, a jego dział gier, Xbox, ma zwolnić kolejne 3 tysiące osób. Dlaczego? Bo firma zarabia na grach od trzech do dziesięciu razy mniej niż porównywalne przedsięwzięcia z branży. Teraz Microsoft stawia wszystko na jedną kartę. Konkretnie na konsolę. Bo to 80 procent biznesu.

Ubisoft: francuski wydawca, twórca "Assassin's Creed”, w styczniu podzielił się na pięć osobnych "domów kreatywnych” i skasował sześć gier, w tym odnowioną wersję "Prince of Persia”. Największe marki trafiły do nowej spółki, w którą ponad miliard euro zainwestował... chiński gigant Tencent.

Electronic Arts, twórca gier piłkarskich i "The Sims”. Tu stery przejmuje saudyjski fundusz majątkowy, w transakcji wartej 55 miliardów dolarów. To drugie największe przejęcie w historii branży. Ale nie wszystko wygląda tak ponuro. Wciąż zdarzają się wielkie przeboje, na których twórcy zarabiają poważne pieniądze i osiągają rynkowy sukces. Japoński Capcom wypuścił pod koniec lutego Resident Evil Requiem. Sprzedał 5 milionów sztuk w niecały tydzień i pobił rekord jednocześnie grających na Steamie. Teraz szykuje się nowy super przebój.

Na koniec jeszcze znów o pieniądzach. Ile to wszystko kosztowało? Podobno mniej niż wzniesienie Burdż Chalifa, najwyższego budynku na świecie. Ale niewiele mniej. Czyli ponad miliard dolarów, ale nie więcej niż półtora. Biorąc pod uwagę czas i zespół, to niemal na pewno najdroższa gra w historii ludzkości. Pierwszy zwiastun szóstki ma dziś prawie 300 milionów wyświetleń. I był przez jakiś czas najlepiej wyświetlanym trailerem na Netfliksie. A analitycy spodziewają się, że w pierwszych czterech miesiącach sprzedaży GTA VI przyniesie - uwaga! - ponad 3 miliardy dolarów przychodu. Lepiej niż którykolwiek z hollywoodzkich superhitów. Dla rynku rozrywki wszystko poniżej trzęsienia ziemi będzie... rozczarowaniem.

Źródło: Codzienny Podcast Gospodarczy TOK FM