`
,
Obserwuj
Polityka

"Głodne kawałki" Tuska o Komisji Weneckiej. "Robienie z własnych wyborców idiotów"

3 min. czytania
16.10.2026 19:02

Donald Tusk wezwał Karola Nawrockiego do uznania Macieja Berka prawidłowo zaprzysiężonym sędzią TK, bo za takiego uważa go Komisja Wenecka. Jak wskazał Grzegorz Sroczyński, premier słucha opinii Komisji Weneckiej, gdy jest mu to na rękę, a cierpią na tym zwykli obywatele, w tym jedna konkretna grupa. - Tym ludziom należy się więcej - mówił współautor "Sabatu symetrystów" w TOK FM.

Donald Tusk
Donald Tusk
fot. Klaudia Radecka / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • na czym polega różnica zdań między prezydentem a rządem ws. ostatniej opinii Komisji Weneckiej;
  • na czym - według Grzegorza Sroczyńskiego - polega niekonsekwencja Donalda Tuska;
  • jak spór o TK wpływa na życie zwykłych obywateli;
  • co - według Galopującego Majora - mają ze sobą wspólnego spór o TK ze wznowieniem prac nad projektami dotyczącymi aborcji.

Maciej Berek złożył w środę ślubowanie na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Zrobił to w obecności Prezydium Sejmu, a nie prezydenta, ponieważ - jak wynika z opublikowanej we wtorek opinii Komisji Weneckiej - fizyczna obecność tego drugiego nie jest wymagana do tego, by ślubowanie odbyło się prawidłowo. "Jeśli Maciej Berek nie dokonał formalności ślubowania wobec prezydenta, to nie jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego" - stwierdził Karol Nawrocki, na co premier Donald Tusk odpowiedział, że oceny Komisji Weneckiej są respektowane przez wszystkich, tylko nie przez głowę państwa.

Jak zauważył w podcaście "Sabat symetrystów" w TOK FM Grzegorz Sroczyński, także Donald Tusk nie zawsze słucha tego, co ma do powiedzenia Komisja Wenecka.

- W grudniu 2024 roku Komisja Wenecka wydała opinię, w której napisała jasno, że polski rząd ma obowiązek publikować wszystkie wyroki TK, nawet te z udziałem sędziów dublerów. (...) O tym, czy wyrok obowiązuje czy nie, ma decydować sąd, a nie premier, bo na tym polega trójpodział władzy. I co? I nic. (...) Te głodne kawałki o tym, jak to szanujemy Komisję Wenecką to robienie z własnych wyborców idiotów - skomentował dziennikarz Kanału Zero.

'Ta sama kasta, która jest daleko od nich". Polacy patrzą na spór o TK

Koniec końców Maciej Berek nie został dopuszczony do orzekania przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, a teren przed siedzibą Trybunału przy Alei Szucha w Warszawie stał się areną protestów zwolenników PiS. Zofia Sobczak, która nie wróży sporowi o TK rychłego końca, zastanawiała się w podcaście tokfm.pl, jaki wpływ te wszystkie wydarzenia mają na zwykłych Polaków.

- Znowu jest jakaś afera związana z sędziami na najwyższym szczeblu. Według mnie wielu ludzi, którzy obserwują tę sprawę bez dużego zaangażowania emocjonalnego, zarówno tych sędziów popieranych przez PiS, jak i tych popieranych przez KO, traktuje jako tak samo upolitycznionych i tę samą kastę, która jest daleko od nich. To czy Maciej Berek został prawidłowo zaprzysiężony czy nie ma dla nich mniejsze znaczenie niż to, jak działa dziś system sądowniczy i czy zwykli obywatele mogą na nim polegać - wskazała współautorka podcastu "Wiadomości z końca świata".

Tu Sroczyński wrócił do wątku niedrukowania wyroków TK przez obecny rząd. Jak przypomniał, ZUS nadal odmawia przeliczania emerytur zgodnie z wyrokiem TK odnośnie niezasadności odliczania emerytur wcześniejszych. - To ma wpływ na życie przeciętnego człowieka. (...) Tym ludziom należy się więcej, co stwierdził Trybunał Konstytucyjny, ale że wyrok jest nieopublikowany, no to szanowny emerycie, proszę bardzo, idź sobie do sądu i tam sobie dochodź swoich roszczeń. Sąd to orzeknie, gdy już będziesz wąchał kwiatki od spodu - mówił Sroczyński.

Aborcja w tle sporu o TK. "To nie jest głupi plan"

Z drugiej strony ważna dla wielu zwykłych obywateli jest sprawa aborcji. Według Galopującego Majora nie jest przypadkiem, że właśnie teraz sejmowa Komisja Nadzwyczajna - pod naciskiem Lewicy - wznowiła prace nad projektami dotyczącymi terminacji ciąży.

- Podobno plan jest taki, że chcą uchylić immunitet Bogdanowi Święczkowskiemu. On, jak podejrzewam, ucieknie do USA, a Trybunał będzie odzyskany. Może być tak, że TK będzie chciało kilka rzeczy unieważnić. I jeżeli unieważni orzeczenie dotyczące aborcji Trybunału Konstytucyjnego i wrócimy do tego status quo, który był przed orzeczeniem, to będzie ogromne zwycięstwo rządu - analizował bloger i publicysta.

Unieważnienie wyroku TK z października 2020 roku byłoby - zdaniem Galopującego Majora - dobrym argumentem rządzących przed nadchodzącymi wyborami.

- Tusk i Czarzasty przyjdą i powiedzą: "Słuchajcie, jeżeli nas nie wybierzecie, to wróci zakaz aborcji". Oni chcą ustawić to tak, że nie chodzi tylko o odzyskanie TK, ale i o unieważnienie pewnych decyzji, a te decyzje będą wtedy stawką tych wyborów. To nie jest głupi plan. To byłby twist, ciekawy finał całej tej sprawy, która dotychczas była przewidywalna - powiedział współgospodarz "Sabatu Symetrystów" w podcaście tokfm.pl.

Źródło: TOK FM