Najpierw odsunięto proboszcza, a teraz wikarego. Parafianie mówią o "zemście biskupa"
Wikary parafii w Krzeszowie, ks. Arkadiusz Śliwiński, został decyzją biskupa legnickiego Andrzeja Siemieniewskiego odsunięty od części obowiązków duszpasterskich. Decyzja wywołała oburzenie części wiernych, którzy w sobotę zamierzają protestować przed domem biskupa, domagając się przywrócenia wikarego i wcześniej odsuniętego proboszcza, ks. Łukasza Langenfelda. Sprawę opisała "Gazeta Wyborcza".
Z tego artykułu dowiesz się:
- jak kuria tłumaczy odsunięcie ks. Arkadiusza Śliwińskiego od części obowiązków duszpasterskich;
- jak parafianie odbierają decyzję kurii;
- w jakich okolicznościach od obowiązków został odsunięty ks. Lagenfeld.
Ks. Śliwiński nie może spowiadać ani głosić słowa Bożego, a msze może odprawiać wyłącznie w swojej rodzinnej parafii w Jeżowie Sudeckim. O tych ograniczeniach jako pierwszy poinformował portal Istotne.pl, powołując się na wewnętrzną wiadomość rozesłaną do księży. "Ograniczenia dotyczące ks. Śliwińskiego mają związek z kwestiami dyscyplinarnymi" - przekazał rzecznik diecezji legnickiej, ks. Waldemar Wesołowski. Zapytany przez "Wyborczą" o szczegóły, odpowiedział, że to "zostało zawarte w dekrecie, który ksiądz dostał", a on nie jest upoważniony do tego, by powiedzieć coś więcej.
Dopytywany o znaczenie kwestii dyscyplinarnych, rzecznik wskazał na "posłuszeństwo biskupowi, jedność z biskupem i kontakt z biskupem". Zaznaczył, że decyzja obowiązuje do czasu rozwiązania problemu. - Wtedy biskup podejmie dalsze kroki co do pracy duszpasterskiej wikarego - wyjaśnił.
Kuria zaprzecza, by sprawa ks. Śliwińskiego miała związek z odsunięciem ks. Langenfelda. Parafianie łączą jednak oba wydarzenia. - Wikary bardzo przeżył odsunięcie proboszcza. Nie umiał się pogodzić z tą niesprawiedliwością - powiedziała "Wyborczej" jedna z mieszkanek.
Wierni podkreślają zaangażowanie wikarego w życie parafii, wspominając m.in. przygotowanie żywej szopki i inscenizacji Męki Pańskiej. - Bardzo dobry ksiądz, taki naprawdę z powołaniem, bardzo dobry dla dzieci, sprawny organizacyjnie – mówią mieszkańcy. Jedna z parafianek uważa, że decyzja biskupa jest wymierzona w proboszcza: - To po prostu zemsta biskupa, krzywdząca i zła decyzja. Podjęta tylko po to, żeby uderzyć w księdza proboszcza - oceniła.
Czekali dwie niedziele na rozmowę z biskupem. "Czuję się taka poniżona"
W sobotę parafianie zamierzają pojechać pod dom biskupa, by domagać się przywrócenia obu duchownych. Wcześniej przez dwie niedziele czekali na hierarchę w Krzeszowie, ale - jak relacjonują - nie doszło do spotkania. – Czuję się taka poniżona. Biskup nie chce wysłuchać naszych racji, nie liczy się z naszym zdaniem. To jest najgorsze - powiedziała jedna z kobiet.
Ks. Langenfeld został odsunięty od obowiązków we wrześniu. Po objęciu parafii ujawnił nieprawidłowości z czasów poprzednika, w tym finansowe. Część spraw zgłosił organom ścigania, a według informacji "Wyborczej" interesuje się nimi prokuratura. Kuria uzasadniła odsunięcie utratą zaufania, wiążąc ją przede wszystkim ze sprawą tzw. Starej Cegielni. Mieszkańcy twierdzą, że to pretekst, ponieważ odpady miały być tam składowane jeszcze za poprzedniego proboszcza, za zgodą kurii.
- Chroni mnie prawo kanoniczne. Jednak jestem proboszczem-banitą. Nikt nie odebrał mi władzy kapłańskiej, więc msze odprawiać mogę na całym świecie, tylko nie w parafii Krzeszów - mówił w rozmowie z "GW" ks. Langenfeld.
Posłuchaj:
Źródło: "Gazeta Wyborcza"