Wojsko będzie mogło szybciej zestrzeliwać. Sobkowiak-Czarnecka w TOK FM o szczegółach
Wojsko będzie mogło szybciej zestrzeliwać obiekty wlatujące do naszej przestrzeni powietrznej. Wkrótce zapadnie decyzja w tej sprawie - powiedziała w TOK FM wiceministra Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wydarzyło się na polsko-ukraińskim przejściu granicznym?
- Jak zmienią się regulacje dotyczące zestrzeliwania obiektów, które naruszą polską przestrzeń powierzną?
- Kiedy odbędzie się wizyta Władysława Kosiniaka-Kamysza w USA?
W poniedziałek Rządowe Centrum Bezpieczeństwa podczas rosyjskiego nalotu na Ukrainę rozesłało alert o możliwym zagrożeniu z powietrza na terenie woj. lubelskiego. Do naruszenia polskiej przestrzeni nie doszło, ale - według informacji wojska - jeden z dronów spadł po ukraińskiej stronie, w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku. Równolegle Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że systemy przeciwlotnicze zostały postawione w stan pełnej gotowości, a z baz wystartowały wojskowe samoloty z misją zabezpieczania polskiej przestrzeni powietrznej.
- Nikomu nic się nie stało. Z tego, co wiem, szkód nie ma. Tym razem tak to się zakończyło, ale nie jest tajemnicą, że Rosjanie dalej będą próbowali tego typu ataków. Najbliższa zima jest kluczowa dla przyszłości tej wojny - komentowała w "Poranku TOK FM" wiceministra obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu do spraw wzmocnienia odporności państwa.
Jak podkreśliła, to "konkretna strategia Rosji". - Konsekwentnie od kilku miesięcy niszczyli źródła energii i źródła ciepła dla strony ukraińskiej i dzisiaj robią wszystko, żeby zniechęcić cały świat do tego, żeby pomagać Ukrainie - powiedziala w rozmowie z Maciejem Kluczką.
Coraz częstsze incydenty w pobliżu polsko-ukraińskiej granicy wymuszają zmiany po polskiej stronie. Dotychczas piloci polskich myśliwców musieli dokonać identyfikacji wzrokowej obcego obiektu, by otworzyć do niego ogień. Teraz ta konieczność ma zostać zniesiona. - Odczyty mogą być z instrumentów - wyjaśniła wiceministra obrony i dodała, że procedura jest finalizowana.
- Problem polega na tym, że dzisiaj operujemy według przepisów czasu pokoju. Nie możemy przejść na przepisy czasu wojny, a jesteśmy gdzieś po środku. Trzeba znaleźć stan pośredni, bo jednak naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej relatywnie często się zdarzają, te realizowane przez Federację Rosyjską. To wszystko zaczęło być naszą codziennością - podkreśliła Sobkowiak-Czarnecka.
"To się dzieje w dyplomacji"
Gościni "Poranka TOK FM" była też pytana, czy jest już nowy termin wizyty wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza w USA, spotkania z sekretarzem wojny Pete'em Hegsethem. Wizytę, która zaplanowana była na miniony tydzień, Amerykanie w ostatniej chwili odwołali.
Sobkowiak-Czarnecka zapewniła, że "ustalenia ruszyły", a do spotkania może dość około połowy listopada.
- Byłam wielokrotnie zapewniona przez stronę amerykańską podczas mojej wizyty w Waszyngtonie, że zmiana terminu wynikała tylko i wyłącznie z wizyty chińskiego przywódcy. I faktycznie widziałam, jak dużą wagę administracja prezydenta Trumpa przywiązywała do tej wizyty - podkreśliła.
Na uwagę, że pojawiło się dużo komentarzy dotyczących powodów przesunięcia spotkania, odpowiedziała krótko: "Nic się nie wydarzyło. Zwykła zmiana terminu. To się dzieje w dyplomacji".
Maciej Kluczka pytał też, czy Polska przekaże w najbliższym czasie Ukrainie kolejne pociski do Patriotów. - A może już to zrobiliśmy? - dopytywał dziennikarz. I przypomniał, że ekspert do spraw wojskowości Mariusz Cielma kilka dni temu informował w "Mikrofonie TOK FM", że mamy ich teraz najwięcej w Europie.
- To informacja, o której nie będę mówić - odpowiedziała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Wiceministra zastrzegła na koniec, że "jak będzie czas, to wicepremier Władysław Kosiniak-Kosiniak będzie o tym informował".
Źródło: TOK FM, PAP