,
Obserwuj
Polska

Dino zwolniło kierowniczkę sklepu. Poszło o wizytę Zandberga. "Mam nabrudzone w papierach"

3 min. czytania
17.03.2026 11:49

W wypowiedzeniu mam wpisaną interwencję posła Adriana Zandberga jako powód zwolnienia - powiedziała w TOK FM Katarzyna Kiwerska. Była kierowniczka sklepu Dino wezwała posła w związku z niskimi temperaturami, w jakich pracować musieli pracownicy. Choć straciła pracę, to nie żałuje, że zdecydowała się na interwencję. 

Katarzyna Kiwerska, Dino, Sochaczew
Katarzyna Kiwerska, Dino, Sochaczew
fot. Kuba Atys

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Katarzyna Kiwerska została zwolniona z Dino?
  • Co spowodowało interwencję posła Adriana Zandberga w Dino?
  • Jak ministra pracy zareagowała na doniesienia ws. Dino?

- Jako kierowniczka byłam zobowiązana przestrzegać przepisów. Część ekipy pracującej wylądowała na zwolnieniach lekarskich, bo w takich warunkach ludzie chorują - opowiedziała w TOK FM Katarzyna Kiwerska, była kierowniczka sklepu Dino w Sochaczewie. Została ona zwolniona po tym, jak zwróciła uwagę na niezgodną z przepisami temperaturę panującą w markecie. - To było 6 st. C, a nawet 2 st. C, zależnie od miejsca - wspomniała Kiwerska w "Pierwszym programie". 

- Ludzie całe dnie siedzą w przeciągach i są narażeni na takie temperatury, jakie są na zewnątrz - mówiła. Niskie temperatury - co wyjaśniła była kierowniczka sklepu - wynikały m.in. z usytuowania kas oraz z tego, że magazyny nie były ogrzewane.

Redakcja poleca

Gościni Wojciecha Muzala wyjaśniła, że w sprawie niskich temperatur najpierw alarmowała przełożonych, ale - gdy przez miesiąc nie doczekała się reakcji - zgłosiła sprawę m.in. do Państwowej Inspekcji Pracy oraz związków zawodowych.

O nieprawidłowościach w Dino pisała Marta Zdanowska na tokfm.pl: Co się dzieje w sklepach Dino? "Włos się jeży na głowie" oraz "Kuriozalna sytuacja" w Dino. "Zawiadomimy prokuraturę".

Redakcja poleca

Interwencja Zandberga. Dino reaguje w kilka godzin

Po zgłoszeniu sytuacji do OPZZ Konfederacji Pracy w sklepie pojawił się poseł Razem Adrian Zandberg. Dopiero wtedy - w ciągu zaledwie kilku godzin - w markecie pojawiły się nagrzewnice. Ale interwencja posła przyczyniła się do zwolnienia z pracy Katarzyny Kiwerskiej, która dziś reprezentuje OPZZ Konfederację Pracy. - Jest powodem, jakie jest ujęte w moim wypowiedzeniu. Zarzucono mi naruszenie procedur, jednak poseł w trakcie interwencji jest osobą upoważnioną i ma do tego prawo - wyjaśniła w rozmowie z Wojciechem Muzalem. I dodała, że sprawę zwolnienia z pracy skierowała do Sądu Pracy.

Redakcja poleca

Kiwerska w tej chwili jest osobą bezrobotną, a - jak podkreśliła - dyscyplinarka komplikuje poszukiwania nowej pracy. - Nie jest to miła sytuacja. Nikt nie chce być zwolniony dyscyplinarnie, kiedy działa w ramach przepisów. Miałam podpisaną umowę z Dino, która zobowiązywała mnie przede wszystkim do przestrzegania Kodeksu pracy, więc to robiłam - zapewniła rozmówczyni Wojciecha Muzala. Przyznała, że "sytuacja nie jest fajna". - Każdy wie, jak to jest: dostajemy dyscyplinarkę i mamy nabrudzone w papierach - argumentowała. 

Mimo tego, na pytanie dziennikarza TOK FM, czy nie ma poczucia, że działanie w słusznej sprawie obróciło się przeciw niej, sygnalistka odpowiedziała, że nie żałuje postępowania. - Sytuacja została nagłośniona i coś dobrego z tego wyszło - podkreśliła, dodając, że nie należy "odpuszczać" tego typu tematów. - Mam nadzieję, że warunki w sieci się poprawią i pracownicy będą mogli pracować w godnych warunkach. Pracodawca ma pewne obowiązki względem pracownika - przypomniała Katarzyna Kiwerska.

Reakcja MRPiPS. Będzie kontrola w Dino

Jak podała "Gazeta Wyborcza", Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapewniło, że sprawę traktuje "niezwykle poważnie". Szefowa resortu Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy zwróciła się z wnioskiem do Głównego Inspektora Pracy o pilne przeprowadzenie kontroli w związku z możliwością nieprzestrzegania przez pracodawcę przepisów z zakresu zbiorowego prawa pracy.

- Upominanie się o zdrowie i bezpieczeństwo współpracowników to postawa godna pochwały, nie odwetu. W związku z doniesieniami o zwolnieniu pracownicy Dino - działaczki związkowej objętej szczególną ochroną, która miała zgłosić nieprawidłowe warunki pracy w markecie, zwróciłam się z wnioskiem do Głównego Inspektora Państwowej Inspekcji Pracy o pilne przeprowadzenie kontroli - powiedziała "Wyborczej" Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Dino należy do Tomasza Biernackiego, jednego z najbogatszych Polaków. Jego majątek szacowany jest na ok. 28 mld zł.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM, "Gazeta Wyborcza"