,
Obserwuj
Dolnośląskie

Znane targowisko we Wrocławiu świeci pustkami. Kupcy podają przyczyny

2 min. czytania
25.11.2024 10:42
To miejsce lata świetności ma już za sobą - uważają kupcy z Pasażu Zielińskiego we Wrocławiu (woj. dolnośląskie). Jak wskazali w rozmowie serwisem tuwroclaw.pl, przyczyną są nie tylko ceny - o wiele wyższe niż w popularnych dyskontach.
|
|
fot. Tomasz Szambelan / Agencja Wyborcza.pl

Pasaż Zielińskiego we Wrocławiu został otwarty w 2013 roku z myślą o kupcach z zamykającego się sąsiedniego targowiska. Za około 12 mln zł wybudowano 262 stoiska.

Jak wynika z rozmów dziennikarzy tuwroclaw.pl z tamtejszymi handlarzami, spadek liczby klientów zauważono już po roku działalności, a ponad dekadę po otwarciu miejsce niemal świeci pustkami. Nieczynnych pozostaje około stu stoisk.

Zdaniem kupców jedną z przyczyn są ceny, szczególnie owoców i warzyw. - Warzywa? Owszem, są świeże i dobre. Ale drogie. Po drugiej stronie ulicy jest market. Może i gorzej smakuje, za to jest trzy razy taniej. Kiedyś były tu sklepy z alkoholami, również ciężko im szło. Wynieśli się - mówiła dla tuwroclaw.pl jedna z kobiet pracujących na targowisku.

'Zdradliwa' choroba zbiera żniwo. 70-krotny wzrost zachorowań na Lubelszczyźnie

"Młodzi już tak się do tego nie garną"

Ta sama sprzedawczyni zauważyła, że "najlepszym biznesem" na Pasażu Zielińskiego jest sprzedaż bielizny i obuwia. - Kupują głównie starsze panie, które duże galerie przytłaczają - podała przyczynę.

Obok cen głównym problemem kupców z wrocławskiego targowiska jest zmiana pokoleniowa. Młodzi częściej niż na targowiskach i w małych klepach stacjonarnych, kupują w Internecie lub coraz liczniejszych galeriach handlowych.

Zjawisko dotyka także samych kupców, którzy narzekają na brak następców z młodszego pokolenia. - Ci, którzy pracowali całe życie na Zielińskiego przeszli już na emerytury. A młodzi? Młodzi już tak się do tego nie garną. Praca od rana do wieczora, latem w hali ukrop taki, że wytrzymać się nie da, zimą wszyscy podziębieni, bo zimno - wyjaśnił sprzedawca z kolejnego stoiska.

Zetki uśmierciły popularną branżę. To koniec 'normalnego' wina?

Tyle małych sklepów zamknięto w 2024 roku. Zatrważające dane

Dane za pierwsze półrocze 2024 r. pokazują, że targowiska przegrywają walkę o klientów z dyskontami. Jak podał serwis money.pl, w pierwszych sześciu miesiącach 2024 r. liczba firm na targowiskach spadła o 4 tysiące.

Zgodnie z informacjami "Rzeczpospolitej", która powołała się na dane Dun & Bradstreet, w polskich bazarkach w pierwszym półroczu zamknęło się blisko 800 punktów detalicznych, a około 3,2 tys. firm zdecydowało o zawieszeniu działalności.

Rzecznik Dun & Bradstreet Tomasz Starzyk w rozmowie z "Rzeczpospolitą" podkreślił, że powodów likwidacji małych sklepów jest wiele. Potwierdził tym samym obserwacje wrocławskich kupców. - Przede wszystkim to wysokie koszty prowadzenia działalności gospodarczej przy jednoczesnej silnej dominacji dyskontów, co uderza w sprzedaż żywności i handlu w internecie i w ogromnym stopniu wpływa na spadki sprzedaży obuwia i odzieży - wskazał ekspert.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>