Znane targowisko we Wrocławiu świeci pustkami. Kupcy podają przyczyny
Pasaż Zielińskiego we Wrocławiu został otwarty w 2013 roku z myślą o kupcach z zamykającego się sąsiedniego targowiska. Za około 12 mln zł wybudowano 262 stoiska.
Jak wynika z rozmów dziennikarzy tuwroclaw.pl z tamtejszymi handlarzami, spadek liczby klientów zauważono już po roku działalności, a ponad dekadę po otwarciu miejsce niemal świeci pustkami. Nieczynnych pozostaje około stu stoisk.
Zdaniem kupców jedną z przyczyn są ceny, szczególnie owoców i warzyw. - Warzywa? Owszem, są świeże i dobre. Ale drogie. Po drugiej stronie ulicy jest market. Może i gorzej smakuje, za to jest trzy razy taniej. Kiedyś były tu sklepy z alkoholami, również ciężko im szło. Wynieśli się - mówiła dla tuwroclaw.pl jedna z kobiet pracujących na targowisku.
'Zdradliwa' choroba zbiera żniwo. 70-krotny wzrost zachorowań na Lubelszczyźnie
"Młodzi już tak się do tego nie garną"
Ta sama sprzedawczyni zauważyła, że "najlepszym biznesem" na Pasażu Zielińskiego jest sprzedaż bielizny i obuwia. - Kupują głównie starsze panie, które duże galerie przytłaczają - podała przyczynę.
Obok cen głównym problemem kupców z wrocławskiego targowiska jest zmiana pokoleniowa. Młodzi częściej niż na targowiskach i w małych klepach stacjonarnych, kupują w Internecie lub coraz liczniejszych galeriach handlowych.
Zjawisko dotyka także samych kupców, którzy narzekają na brak następców z młodszego pokolenia. - Ci, którzy pracowali całe życie na Zielińskiego przeszli już na emerytury. A młodzi? Młodzi już tak się do tego nie garną. Praca od rana do wieczora, latem w hali ukrop taki, że wytrzymać się nie da, zimą wszyscy podziębieni, bo zimno - wyjaśnił sprzedawca z kolejnego stoiska.
Zetki uśmierciły popularną branżę. To koniec 'normalnego' wina?
Tyle małych sklepów zamknięto w 2024 roku. Zatrważające dane
Dane za pierwsze półrocze 2024 r. pokazują, że targowiska przegrywają walkę o klientów z dyskontami. Jak podał serwis money.pl, w pierwszych sześciu miesiącach 2024 r. liczba firm na targowiskach spadła o 4 tysiące.
Zgodnie z informacjami "Rzeczpospolitej", która powołała się na dane Dun & Bradstreet, w polskich bazarkach w pierwszym półroczu zamknęło się blisko 800 punktów detalicznych, a około 3,2 tys. firm zdecydowało o zawieszeniu działalności.
Rzecznik Dun & Bradstreet Tomasz Starzyk w rozmowie z "Rzeczpospolitą" podkreślił, że powodów likwidacji małych sklepów jest wiele. Potwierdził tym samym obserwacje wrocławskich kupców. - Przede wszystkim to wysokie koszty prowadzenia działalności gospodarczej przy jednoczesnej silnej dominacji dyskontów, co uderza w sprzedaż żywności i handlu w internecie i w ogromnym stopniu wpływa na spadki sprzedaży obuwia i odzieży - wskazał ekspert.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>