,
Obserwuj
Dolnośląskie

Dramat w ośrodku wychowawczym na Dolnym Śląsku. Sąd zdecydował ws. Jacka T.

3 min. czytania
27.11.2024 13:23
Na dwa miesiące sąd tymczasowo aresztował wychowawcę podejrzanego o pobicie i znęcanie się nad wychowankiem w Okręgowym Ośrodku Wychowawczym w Jerzmanicach-Zdroju (Dolnośląskie). 13,5-letni chłopiec próbował po tym popełnić samobójstwo, leży w szpitalu w śpiączce farmakologicznej.
|
|
fot. Źródło: Ministerstwo Sprawiedliwości

Osoby przeżywające trudności i myślące o odebraniu sobie życia lub chcące pomóc osobie zagrożonej samobójstwem mogą skorzystać z całodobowych, bezpłatnych telefonów pomocowych: 800 70 2222 - centrum wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym; 800 12 12 12 - dziecięcy telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka; 116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży; 116 123 - ogólnopolska poradnia telefoniczna dla osób przeżywających kryzys emocjonalny; 112 - numer alarmowy w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia.

Jacek T. aresztowany po pobiciu wychowanka ośrodka

Rzecznik Prokuratury Okręgowej prok. Lilianna Łukasiewicz przekazała w środę, że podejrzany Jacek T. został przez Sąd Rejonowy w Złotoryi tymczasowo aresztowany na dwa miesiące.

Wcześniej usłyszał zarzut znęcania się nad małoletnim. Wyjaśniła, że podejrzany swoim czynem doprowadził nastolatka do próby samobójczej. - Grozi za to kara od dwóch do 15 lat więzienia, ponieważ sprawa dotyczy małoletniego - dodała.

- Znęcanie polegało między innymi na biciu po głowie, na kopaniu i szarpaniu. Miało to miejsce kilkukrotnie w ciągu tego dnia. Prokurator zakwalifikował to jako znęcanie, które doprowadziło małoletniego do targnięcia się na własne życie - powiedziała prokurator.

W związku z próbą samobójczą w Okręgowym Ośrodku Wychowawczym w Jerzmanicach-Zdroju we wtorek na miejsce udała się wiceszefowa Ministerstwa Sprawiedliwości Maria Ejchart, która objęła bezpośredni nadzór nad sprawą.

Poinformowała w trakcie briefingu, że 13,5-letni chłopiec walczy o życie w szpitalu. - Utrzymywany jest w śpiączce farmakologicznej. Nie wiemy, jaka będzie jego przyszłość - stwierdziła wiceszefowa MS.

Przekazała, że wychowawca został zawieszony i ma postawione już zarzuty. - Podjęliśmy również decyzję o zawieszeniu dyrektora tej placówki. Jego obowiązki pełni w tej chwili inny pracownik placówki - powiedziała Ejchart.

Prokurator rejonowa w Złotoryi Anna Chomiczewska we wtorek podczas brifingu prasowego przekazała, że podejrzany składał wyjaśnienia, ale nie przyznał się do popełnienia czynu.

Dodała, że jednym z dowodów w sprawie jest zapis monitoringu, na którym zarejestrowane są zachowania podejrzanego wobec wychowanka. 60-letni Jacek T. był wieloletnim pracownikiem i wychowawcą w placówce.

Prokuratura ujawnia szczegóły dramatu w ośrodku wychowawczym

W środę w komunikacie prokuratury napisano, że podejrzany "w czasie czterech odrębnych zdarzeń uderzył chłopca otwartą ręką i pięścią oraz kopał po głowie i klatce piersiowej, szarpał za ubranie i ciągnął po podłodze, a nadto poniżył nakazując siedzieć na podłodze ogólnodostępnego korytarza, skutkiem czego pokrzywdzony targnął się na własne życie poprzez próbę powieszenia w pomieszczeniu z prysznicem".

"Do 13-latka odnalezionego po pięciu minutach wezwano pogotowie. Obecnie przebywa on w szpitalu, pozostając w śpiączce farmakologicznej. Na dziś nie można stwierdzić, jakiego rozstroju zdrowia doznał pokrzywdzony na skutek próby samobójczej" - napisano w komunikacie.

Bądź nowe testy sprawnościowe w policji. 'Nie potrzebujemy kawalkady biegaczy'

Małoletni jest wychowankiem tego ośrodka od kwietnia 2024 r. W placówce tej został umieszony decyzją Sądu Rodzinnego w Świebodzinie. Matka chłopca nie żyje, a ojciec odbywa karę pozbawienia wolności.

"Zachowanie wychowawcy zakwalifikowano jako realizujące znamiona przestępstw z art. 207 § 1 kk, art. 207 § 1a kk i art. 207 § 3 kk: znęcanie się fizycznie lub psychicznie nad osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy, nieporadną ze względu na jej wiek, stan psychiczny lub fizyczny, którego następstwem było targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie" - wyjaśnili prokuratorzy.

Z pozostałymi wychowankami pracują psychologowie

Wiceszefowa MS Maria Ejchart we wtorek podkreśliła, że "w tej chwili najważniejsze jest bezpieczeństwo i spokój chłopców, którzy tu przebywają, którzy niejako byli świadkami tego".

- Rozmawiałam z nimi (...) bo myślę, że ta rozmowa teraz jest najważniejsza. Tak, jak ich bezpieczeństwo i ich poczucie, że są w miejscu, w którym nic im nie może grozić. To są chłopcy, którzy nie mieli łatwego życia i trudne sytuacje były na porządku dziennym w ich dotychczasowym życiu. Nie możemy dopuścić, aby takie zdarzenia zaburzały ich poczucie bezpieczeństwa, wtedy, kiedy są w jednostkach, w placówkach, które podlegają Ministerstwu Sprawiedliwości - powiedziała na briefingu Ejchart.

Dodała, że dla resortu absolutnie priorytetowa sprawa to bezpieczeństwo tej jednostki, dlatego zapewniliśmy od razu wsparcie psychologiczne. - Z innej naszej placówki przysłaliśmy zespół psychologów, którzy pracują tutaj z chłopcami cały czas. To są bardzo trudne rozmowy wszyscy muszą to przepracować, my musimy to wsparcie zapewnić. To jest dla nas absolutnym priorytetem - podsumowała.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>