O co pyta dziecko, gdy dowiaduje się, że ma raka? "To jest najtrudniejsze"
- W Polsce rocznie na choroby nowotworowe zapada około 1200 dzieci - najczęściej jest to białaczka, guzy mózgu i chłoniaki.
- Onkologia i hematologia dziecięca, to temat 33. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
- Dziecko chore na nowotwór różni się od pacjenta dorosłego.
- Jak i kiedy reagować, gdy dziecko źle się czuje? Lekarz apeluje, by zwrócić uwagę na zmiany w codziennym zachowaniu i - tu szczególna czerwona lampka - poranne wymioty.
Przylądek Nadziei - czyli Ponadregionalne Centrum Onkologii Dziecięcej we Wrocławiu - co roku ma pod opieką około dwóch tysięcy małych pacjentów onkologicznych. Do kliniki trafia nawet połowa pacjentów z całej Polski.
Niezwykle trudno jest powiedzieć młodemu człowiekowi, że jest tak poważnie chore. - W naszym przypadku jest to w 80 procentach informacja, że dziecko ma nowotwór. I tu mówimy o nowotworach, które mają bardzo różne rokowania: czasem dobre, czasem dużo gorsze - opowiada profesor Krzysztof Kałwak, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu. - Dzieci pytają o wszystko: czy będę grał w piłkę, kiedy wyjdę do domu, czy wypadną mi włosy. Starsze chcą wiedzieć, czy same będą mogły mieć dzieci, gdy dorosną. Wreszcie pytają, czy mają szansę przeżyć. I to jest najtrudniejsze - przyznaje.
Jak dodaje, niełatwa jest też z rodzicami. Przeprowadzana jest przez dwóch lekarzy: starszego i młodszego. - Podczas takiego spotkania jest też obecny psycholog. Opieka i wsparcie psychologiczne są bowiem bardzo istotne i to w trakcie całego procesu leczenia. Bo niektórzy rodzice sobie nie radzą i to jest zupełnie zrozumiałe - podkreśla profesor Kałwak.
TOK FM gra z WOŚP! Sprawdź nasze aukcje i dołącz do wielkiej akcji pomagania
Dziecko chore na nowotwór różni się od pacjenta dorosłego. Jak słyszymy od specjalistów, natura i biologia nowotworu jest inna, a dzieci mają nieporównywalnie wyższą wyleczalność i szanse na zdrowe dorosłe życie. Różnica polega jednak również na tym, że - tak jak dzieci rosną szybko - tak nowotwory u nich również.
- Są choroby, które dobrze się leczą, na przykład białaczka limfoblastyczna. W tej chwili mamy w niej wyleczalność na poziomie 80-90 procent, a kiedyś to było niemal jak wyrok śmierci - podkreśla nasz rozmówca. - Są też i takie choroby, jak neuroblastoma czy niektóre guzy mózgu, gdzie ta wyleczalność jest na zdecydowanie niższym poziomie - dodaje.
Jak i kiedy reagować, gdy dziecko źle się czuje?
Dlatego tak ważna jest wrażliwość onkologiczna i czuła obserwacja rodziców. - Tak naprawdę nigdy nie wiemy, czy to, co robimy jako rodzice, jest o czasie: czy jest już za późno, czy może przesadzamy z naszym niepokojem, kiedy wszcząć alarm - opowiada lekarz. I radzi: "Jeśli dziecko, które do tej pory było aktywne, nagle przestaje takie być, widać wyraźnie, że jest bardziej blade, to powinniśmy zrobić podstawowe badania: morfologię i USG brzucha. Jeśli równolegle na szyi pojawią się powiększone węzły chłonne, to warto zrobić też USG szyi".
Podkreśla, że takie objawy można diagnozować u lekarza rodzinnego. - Jeśli w badaniach wyjdzie coś niepokojącego, to wtedy warto udać się do specjalistycznej kliniki - wskazuje.
- Druga rzecz niepokojąca to poranne wymioty. I to takie, które nie mają związku z jakimś zatruciem czy błędem dietetycznym. Tu pilnie trzeba zrobić rezonans, pojechać na SOR. Dlatego, że może być to guz mózgu. Nie chcę straszyć, ale pamiętajmy, że poranne wymioty to najczęściej objaw wzmożonego ciśnienia śródczaszkowego. To sytuacja, która wymaga natychmiastowego działania. Nie bagatelizujmy, bo tu każdy dzień opóźnienia może mieć bardzo poważne konsekwencje - mówi profesor Kałwak.
Co się dzieje wokół WOŚP? Prokurator przyznaje, Że czegoś takiego nigdy nie widział
Przylądek Nadziei jest największym ośrodkiem onkologii dziecięcej w Polsce. To ośrodek, który wykonuje najwięcej przeszczepień szpiku w kraju i jest drugi co do wielkości w Europie. W ostatnich latach w Centrum pacjenci leczeni są również za pomocą immunoterapii. W tę stronę ośrodek chce się rozwijać i rozbudowywać. - Po to, żeby mali pacjenci nie musieli jeździć za granicę na drogie leczenie. Chodzi o to, żeby komórki, które dla dzieci są szansą na wyleczenie, przyjeżdżały do pacjentów. A nie odwrotnie - kwituje nasz rozmówca.
W tym roku WOŚP chce kupić sprzęt dla 18 oddziałów onkologii dziecięcej. W Przylądku Nadziei potrzebne są aparaty do USG, monitory na oddziałach intensywnej opieki i aparat do fotoforezy pozaustrojowej, który jest kluczowy w leczeniu powikłań po transplantacji szpiku.