Zakazane msze w kościele w Bolesławcu. Gdzie są pieniądze od wiernych?
- "Gazeta Wyborcza" opisała trzy skandale z udziałem ks. Andrzeja Jarosiewicza;
- Dwa z nich dotyczą jego posługi w bazylice maryjnej w Bolesławcu (woj. dolnośląskie), gdzie był proboszczem;
- Teraz wyszło na jaw, że ksiądz skandalista odprawiał zakazane msze. Pieniądze, które za nie brał, zniknęły.
Ksiądz i aspirujący model w jacuzzi. Wierni napisali list do biskupa
W listopadzie 2023 roku biskup legnicki Andrzej Siemieniewski wszczął postępowanie wyjaśniające po liście od parafian, opisującym bliską zażyłość ks. Jarosiewicza z 26-letnim aspirującym modelem Adrianem. "26-letni Adrian trzy razy zgłaszał się na castingi do programu 'Top Model'. (...) Mieszkał u proboszcza na parafii, oficjalnie po to, by opiekować się jego starszą mamą. W mediach społecznościowych publikował jednak zdjęcia świadczące o większej zażyłości z kapłanem. W sieci krążyła m.in. fotografia, na której kąpie się z duchownym w jacuzzi" - czytamy na łamach "GW".
Po tym duchowny poprosił biskupa o odwołanie, tłumacząc, że czuje się wypalony po prawie 20 latach "niełatwej posługi duszpasterskiej" i remontach w kościele. Hierarcha przychylił się do jego prośby.
Mieli na pogrzeb tylko 400 zł. "Ksiądz rzucił we mnie tą kopertą"
W nowym miejscu - w parafii w Węglińcu - wybuchła kolejna afera z udziałem ks. Jarosiewicza. Jak podała "Wyborcza", pod koniec 2024 roku ksiądz odmówił pogrzebu 82-letniej parafianki. Rodzina zmarłej zaoferowała Jarosiewiczowi 400 zł, bo nie miała więcej. "Ksiądz rzucił we mnie tą kopertą, powiedział, żebym sobie znalazł 'innego idiotę, który pochowa babcię' za tyle pieniędzy" - opisywał wnuk kobiety w rozmowie z Wirtualną Polską. Ostatecznie pogrzeb - za darmo - odprawił kapłan z innej parafii.
Zakazane msze w kościele w Bolesławcu. Gdzie są pieniądze od wiernych?
Trzeci skandal wyszedł na jaw w parafii w Bolesławcu już po odejściu ks. Jarosiewicza. Jak się okazało, duchowny odprawiał tam tzw. msze wieczyste, które są praktyką nieumocowaną w prawie kanonicznym. "Nie ma praktyki odprawiania mszy wieczystych w parafiach diecezjalnych. Ja przynajmniej nigdy z czymś takim się nie spotkałem. Takie msze są odprawiane przez niektóre zgromadzenia zakonne lub sanktuaria. Nazwa "wieczyste" oznacza, że one będą sprawowane tak długo, jak istnieje dane zgromadzenie czy sanktuarium, czyli, można powiedzieć, na wieki wieków amen" - tłumaczył "GW" rzecznik diecezji legnickiej ks. Waldemar Wesołowski.
Szokujący cennik proboszcza. 'On bierze za pogrzeb od 1000 zł do 1500 zł'
Co gorsza, wraz z ks. Jarosiewiczem zniknęła dokumentacja związana z mszami wieczystymi, w tym informacje o kwotach pobranych za te msze od wiernych. "Nie wiem, jak długo ksiądz odprawiał takie msze i czy biskup z nim o tym rozmawiał. Parafianie, którzy zapłacili za nie, mogą być rozczarowani. Pytanie teraz, co zrobić, jeżeli wierni przyjdą z jakimś żalem. To będzie kolejna sprawa, którą trzeba będzie rozwiązać. Jak dotąd nikt się nie zgłosił, ale niewykluczone, że coś takiego może mieć miejsce" - powiedział ks. Wesołowski.
Redakcja "Gazety Wyborczej" poprosiła ks. Jarosiewicza, by odniósł się do sprawy. Nie otrzymała odpowiedzi.
Posłuchaj: