,
Obserwuj
Dolnośląskie

Wjechał autobusem w budynek, bo kazała mu "siła wyższa". Jakub G. może liczyć na niską karę

3 min. czytania
01.04.2025 11:36
"Zarzuconego mu czynu dopuścił się, mając w stopniu znacznym ograniczoną zdolność rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem" - wynika z ekspertyzy psychiatrycznej, dotyczącej Jakuba G. Jak przypomniała "Gazeta Wyborcza", w październiku ub.r. 29-latek celowo wjechał szkolnym autobusem w budynek w Górze (woj. dolnośląskie). Twierdził, że kierowała nim "siła wyższa".
|
|
fot. Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Górze

"Prowadził słuchając kazania i mówiąc do siebie"

29-letni kierowca szkolnego autobusu Jakub G. celowo wjechał pojazdem w budynek w Górze, narażając życie i zdrowie ponad 30 osób - wynika z ustaleń prokuratury. Do zdarzenia doszło 16 października 2024 roku. W autobusie znajdowały się 23 dzieci i opiekunka. W wyniku zdarzenia pięcioro małoletnich doznało obrażeń, głównie stłuczeń i siniaków.

Według śledczych kierowca od początku jechał z nadmierną prędkością, ignorując ograniczenia. 'Prowadził autobus jedną ręką, słuchając kazania i mówiąc do siebie' - poinformowała rzeczniczka prokuratury Liliana Łukasiewicz cytowana przez 'Gazetę Wyborczą'. Jak dodała, nie reagował na krzyki dzieci i opiekunki, przejeżdżał przez progi zwalniające bez zatrzymywania i staranował dwa znaki drogowe. 'Jeden z nich wybił przednią szybę autobusu' - wskazała prokurator.

Jakub G. uszkodził również mijające go auta marki mazda oraz jadące przed nim BMW i mercedesa. Po najechaniu na kolejny próg zwalniający skręcił i wjechał na prywatną posesję, gdzie staranował bramę wjazdową, dwa zaparkowane samochody i ostatecznie uderzył w budynek. Straty oszacowano na blisko 120 tys. zł.

Nowe informacje ws. ataku w centrum Warszawy. Nożownicy to ojciec i syn

Kierowca został zatrzymany i tymczasowo aresztowany. Był trzeźwy i nie znajdował się pod wpływem środków odurzających w chwili zdarzenia, choć - jak przyznał - regularnie je zażywał. 'Początkowo przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia' - przekazała Łukasiewicz. Jak dodała, oskarżony wyjaśnił, że 'jego zachowaniem kierowała siła wyższa, która nakazywała mu zachowanie się w ten sposób'.

Jakub G. przeszedł obserwację psychiatryczną. "Musi przejść leczenie odwykowe"

Ze względu na urojenia o treści religijnej śledczy mieli wątpliwości co do jego poczytalności. Początkowo biegli nie byli w stanie wydać jednoznacznej opinii po jednorazowym badaniu, dlatego skierowano go na szczegółową obserwację psychiatryczną. Ta zakończyła się na początku marca br. 'Z ekspertyzy wynika, że Jakub G. zarzuconego mu czynu dopuścił się, mając w stopniu znacznym ograniczoną zdolność rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem' - przekazała rzeczniczka prokuratury.

Biegli uznali, że zaburzenia były spowodowane uzależnieniem od marihuany i amfetaminy oraz mieszanymi zaburzeniami osobowości, które wynikały m.in. z trudnej sytuacji życiowej oskarżonego. 'Z ekspertyzy wynika, że Jakub G. musi przejść leczenie odwykowe' - dodała prokurator Łukasiewicz.

Prokuratura oskarżyła go o umyślne spowodowanie katastrofy komunikacyjnej. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Głogowie. Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia, jednak - z uwagi na ograniczoną poczytalność - sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. 'Polega ono na wymierzeniu kary poniżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia, a zatem w tym przypadku poniżej jednego roku' - podsumowała Łukasiewicz na łamach 'Gazety Wyborczej'.

Posłuchaj: