,
Obserwuj
Polska

Dramat wywłaszczanych pod budowę Portu Polska. "To znęcanie się nad ludźmi"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
26.06.2026 06:57

Spółka odpowiedzialna za budowę Portu Polska czeka już na pierwsze wbicie łopaty. Jak przebiegają wywłaszczenia w miejscowościach, w których stanie nowoczesne lotnisko? - Nie na to się umawialiśmy - powiedział w TOK FM Kamil Szymańczak, sołtys Skrzelewa.

Skrzelew. Tereny wywłaszczone pod budowę Portu Polska
Skrzelew. Tereny wywłaszczone pod budowę Portu Polska
fot. Tomasz Barański/Reporter

Z tego artykułu dowiesz się:

  • na jakim etapie jest realizacja projektu Port Polska;
  • dlaczego sołtys Skrzelewa krytykuje sposób prowadzenia wywłaszczeń pod inwestycję;
  • jak wygląda sytuacja rodzin ze Skrzelewa, które jeszcze nie wydały swoich domów.

Spółka odpowiedzialna za budowę Portu Polska (dawniej Centralnego Portu Komunikacyjnego, CPK) sfinalizowała kontrakt na realizację fundamentów pod terminal pasażerski nowego lotniska. Oznacza to przejście z fazy planistycznej do realizacyjnej - przekazał w poniedziałek minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Budowa lotniska na terenie gmin Baranów, Wiskitki i Teresin ma ruszyć jesienią tego roku.

Sołtys przypomina o "konkrecie" KO. "Nie na to się umawialiśmy"

Dla mieszkańców tych gmin oznacza to konieczność wyprowadzki. Mają na to 120 dni od wydania przez wojewodę decyzji odszkodowawczej. "Zatrzymamy bandyckie wywłaszczenia i naprawimy krzywdy już wywłaszczonym" - brzmi fragment 81. ze 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej. Kamil Szymańczak, sołtys Skrzelewa uważa tę obietnicę za "niezrealizowaną". - Nie na to się umawialiśmy. Premier często do nas przyjeżdżał, poklepywał po plecach ludzi, którzy mieli zostać wywłaszczeni i wysiedleni. A w jakiej są sytuacji? W takiej, że muszą usunąć się z tego miejsca za własne pieniądze. (...) A to nie jest zabranie kilku walizek z mieszkania, to są zakłady pracy, całe gospodarstwa, których przeniesienie kosztuje - wskazywał gość "Pierwszego Programu" w TOK FM.

Sołtys Skrzelewa przypomniał, że w grudniu 2025 roku, drogą ustawy, zmieniono zasady prawne dotyczące wywłaszczeń. Zastosowano je także do spraw będących już w toku. Nowe przepisy pozwalają nadawać decyzjom tzw. rygor natychmiastowej wykonalności, co oznacza, że mieszkańcy szybciej tracą prawo do dalszego korzystania ze swojej własności. - Wiąże się to z tym, że ludzie, którzy nie chcą tracić dużych pieniędzy, muszą wyprowadzać się w środku zimy - podkreślił Szymańczak w rozmowie z Szymonem Kepką.

Ponadto - wymieniał samorządowiec - administracja nie dotrzymuje terminów dotyczących wyceny, a także wypłaty odszkodowań, a nawet zaliczek. - To nie jest wyraz dobrej woli czy dbania o ludzi. (...) Cóż z tego, że wojewoda ma 60 dni na wydanie decyzji odnośnie wysokości odszkodowania, skoro się w tym nie mieści? I nie ponosi żadnych konsekwencji (...) To jest po prostu znęcanie się nad ludźmi i brak chęci działania - ocenił Kamil Szymańczak.

Muszą zbudować nowe życie w parę miesięcy. "Ja się pytam - jak?"

W samym Skrzelewie pozostały trzy ostatnie rodziny. - Będą miały problem, żeby się wyprowadzić. Niestety ich sytuacja materialna jest taka, że nie mogły zrobić tego wcześniej i nie ma dobrej woli, żeby im pomóc. W marcu, kwietniu, maju dostali decyzję odnośnie wysokości odszkodowania, które jest skandalicznie niskie. Od tego momentu mieli możliwość wnioskowania o zaliczkę. Jak w ciągu kilku miesięcy osoba, która dotąd średnio sobie radziła, ma w tym kraju nabyć sobie działkę, zdobyć dokumenty i wybudować sobie drugie gospodarstwo? Ja się pytam - jak? (...) Dlaczego ludzie nie mogą być traktowani jak ludzie? - mówił Szymańczak w TOK FM.

Źródło: TOK FM, PAP