,
Obserwuj
Polska

Górnicy chcą odchodzić z branży. "Ludzie po prostu szukają stabilizacji"

5 min. czytania
13.09.2025 07:00

Przygotowana w Ministerstwie Energii nowelizacja ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego została właśnie przyjęta przez Stały Komitet Rady Ministrów. Akt legislacyjny umożliwi samodzielną likwidację kopalń przez spółki górnicze, wprowadzi pakiet świadczeń osłonowych dla pracowników i - jak przekonuje resort - ograniczy dopłaty do funkcjonowania kopalń.

Górnicy idący do pracy
Górnicy idący do pracy
fot. ADRIAN SLAZOK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile wynosi jednorazowa odprawa w przypadku dobrowolnego odejścia?
  • Czy na węglu można jeszcze zarobić?
  • Co stanie się z mieniem likwidowanych przedsiębiorstw? 

Najważniejszą zmianą jest wprowadzenie mechanizmu finansowania ze środków publicznych samodzielnej likwidacji kopalń przez przedsiębiorstwa górnicze. Nowelizacja wprowadza szeroki pakiet świadczeń osłonowych dla pracowników sektora górnictwa węgla kamiennego. Obejmuje on możliwość skorzystania z pięcioletnich urlopów górniczych oraz czteroletnich urlopów dla pracowników przeróbki mechanicznej węgla lub jednorazową odprawę pieniężną dla osób posiadających co najmniej trzyletni staż pracy. W reakcji na m.in. uwagi z konsultacji zwiększono wartość jednorazowych odpraw ze 120 tys. zł do 170 tys. zł.

- Z jednej strony gwarantujemy pracownikom realne wsparcie w postaci mechanizmów osłonowych, takich jak urlopy górnicze i odprawy. Z drugiej - tworzymy przejrzyste ramy prawne, które pozwolą spółkom górniczym samodzielnie i skutecznie decydować o swojej przyszłości. To rozwiązania, które zabezpieczają interesy ludzi, gospodarki i państwa, realizując postanowienia Umowy Społecznej - mówi Miłosz Motyka, Minister Energii.

Uczciwa oferta 

Dla Polskiej Grupy Górniczej, węglowego giganta, który ledwo zipie, wejście w życie ustawy jest kluczowe. Spółka będzie mogła uruchomić program dobrowolnych odejść. Jak informuje Tomasz Głogowski z biura prasowego PGG z instrumentów osłonowych mogłoby w przyszłym roku skorzystać 3,6 tys. pracowników. - Z tej liczby około 2,1 tys. pracowników mogłoby przejść na urlopy górnicze, a prawie 1,5 tys. osób na jednorazowe odprawy pieniężne - wylicza.

Jednorazowe odprawy w ustawie ustalono na poziomie 170 tys. zł. - To uczciwa oferta - komentuje Bogusław Ziętek, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Sierpień 80. - Ona znajdzie swoich zwolenników tzn. tych, którzy będą chcieli odejść, bo inaczej sobie układają życie, niż z górnictwem. Jest też korzystna dla spółek i budżetu państwa, bo odejście np. 4 tys. górników oznacza  ok 1 mld oszczędności po stronie spółki - wylicza. 

Lider związku krytykuje natomiast opieszałość rządu we wprowadzaniu ustawy oraz to, że z jej zapisów nie skorzystają górnicy innych spółek, m.in. Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

- Apeluję, by rządzący w taki sposób przeprowadzili tę ustawę, aby pan prezydent Nawrocki nie miał się do czego przyczepić. Jeżeli natomiast nie zostanie poprawiona kwestia skorzystania z tej ustawy przez górników JSW, to na 100 proc. jestem pewny, że ta ustawa zostanie zawetowana. Pan prezydent wyjdzie bowiem z założenia, że pracownicy nie mogą być traktowani w sposób różny. Górnicy z Jastrzębia nie są w niczym gorsi ani lepsi od górników z PGG czy z Węglokoksu Kraj czy z Południowego Koncernu Węglowego - mówi Ziętek.

Ile osób chce odejść?

Obecnie wiadomo, że ponad jedna trzecia wszystkich pracowników PGG gotowa jest odejść z pracy w górnictwie pod warunkiem uzyskania jednorazowej odprawy pieniężnej lub przejścia na pomostowy urlop do emerytury. Umożliwić ma to właśnie nowa ustawa górnicza.

Pytania o zamiar ewentualnego odejścia z firmy PGG zadała na wewnętrznym portalu blisko 37 tysiącom osób. - Należy pamiętać, że to był wstępny sondaż - podkreśla Głogowski. - Te 13 tys. osób, które zadeklarowały chęć odejścia, to są pracownicy, którzy wyrazili taką nadzieję. Natomiast pamiętajmy o tym, że liczba rzeczywiście uprawnionych do skorzystania z programów osłonowych jest dużo mniejsza - dodaje.

Bogusław Ziętek nie dziwi się, że aż tylu górników chce odejść z branży. - Przy tej skali nagonki, hejtu, ludzie po prostu szukają stabilizacji. Tymczasem ciągle słyszą o likwidacji branży - ocenia. Lider Sierpnia 80 przypomina zresztą, że w 2026 r. kolejne zakłady będą likwidowane. - To będzie KWK Bobrek, KWK Bielszowice i KWK Wujek. Ci ludzie będą szukali jakiejś możliwości odejścia z tego niestabilnego zawodu - dodaje.

Węgiel przynosi straty...

Górnictwo węgla kamiennego w Polsce jest w zapaści. Za zeszły rok sektor zanotował 11 mld zł strat. Do 2049 roku podatnicy mogą dopłacić do nierentownych kopalń nawet 100 mld zł. W tym roku rząd przeznaczy na ten cel aż 9 miliardów zł. Wydajność polskiego górnika jest znacząco niższa niż w innych krajach i wpływa na kondycję finansową branży. W kopalniach PGG w 2024 r. statystyczny górnik wydobył niecałe pół tysiąca ton węgla. - Niska produktywność wynika przede wszystkim z warunków geologicznych - wyjaśnia Jakub Szkopek, analityk Erste Securities.

- W polskim górnictwie ma miejsce zjawisko metanu, który jest zabójczy dla górników pracujących pod ziemią. Poza tym kopie się 1000 m pod ziemią. Jest to ciężka praca - podkreśla. Spółki górnicze wydają ogromne kwoty na zabezpieczenia metanowe oraz te związane z tąpaniami. W USA, Indonezji, czy Australii ten problem nie istnieje, bo zazwyczaj funkcjonują tam zakłady odkrywkowe. - Dzisiaj śląskie kopalnie wydobywają węgiel, który na dzień dobry jest „wydobywany na straty”. Taka jest sytuacja na rynkach światowych - tłumaczy Szkopek.

Ale niektórzy potrafią zarobić

Warto dodać, że w prywatnej śląskiej kopalni Siltech wydajność jest dwukrotnie wyższa. - To 1 tys. ton na pracownika na rok - informuje Jan Chojnacki, prezes zarządu Zakładu Górniczego Siltech - pierwszej prywatnej kopalni w powojennej Polsce.

- Przy tej wydajności wiedziałem, że potrafimy na siebie zarobić, mimo różnego rodzaju skoków, czy cen węgla czy cen materiałów itd. Te 1 tys. ton gwarantuje mi utrzymanie rentowności. Inaczej trzeba byłoby dopłacać, a my mnie zastukamy nigdzie. Nikt nam nie dołoży - wyjaśnia Chojnacki. Prezes przyznaje jednak, że zakład, który zatrudniał ok. 250 osób, przestanie funkcjonować z końcem 2025 roku. - Kończy się koncesja i kończy się złoże, które można było wydobywać zgodnie z zasadami ekonomii - przyznaje Chojnacki.

Niezłym wskaźnikiem może pochwalić się także lubelska Bogdanka. Tam wydajność na jednego pracownika wynosi 1,5 tys. ton na rok. Spółka zakończyła pierwsze półrocze 2025 r. z przychodami na poziomie 1,5 mld zł.

Co z mieniem przedsiębiorstw?

Oprócz regulacji związanych z pracownikami projekt ustawy górniczej umożliwia również przekazywanie mienia przedsiębiorstw górniczych w formie darowizny. Mogą je otrzymać jednostki samorządu terytorialnego i przeznaczyć na cele publiczne i realizację zadań własnych lub zleconych przez administrację rządową, jak i państwowe osoby prawne odpowiedzialne za budowę i utrzymanie systemów odwadniania zlikwidowanych kopalń.

„Celem nowelizacji jest pełna realizacja postanowień Umowy Społecznej z 2021 roku, wsparcie odchodzących pracowników sektora poprzez kompleksowe świadczenia osłonowe, dostosowanie przepisów do realnego modelu transformacji górnictwa węglowego, a także zapewnienie kontrolowanego, stopniowego i, co ważne, społecznie akceptowalnego wygaszania kopalń węgla kamiennego energetycznego” - informuje Ministerstwo Energii.

Zarówno stronie społecznej, jak i spółkom górniczym zależy, by nowelizacja weszła w życie jeszcze przed końcem roku.

Źródło: TOK FM