Krzyż w koszu na śmieci. Nowacka: Błąd, który nie powinien mieć miejsca
Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie obrazy uczuć religijnych uczniów szkoły w Kielnie w województwie pomorskim. W połowie grudnia 2025 roku nauczycielka miała zdjąć krzyż ze ściany i wyrzucić go do kosza na śmieci. W czwartek środowiska prawicowe zorganizowały przed szkołą protest. Głos w tej sprawie zabrała także szefowa MEN Barbara Nowacka.
- Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie wyrzucenia krzyża do kosza na śmieci;
- W czwartek przed szkołą w Kielnie odbył się protest;
- Głos w tej sprawie zabrała także szefowa MEN Barbara Nowacka.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński przekazał PAP, że w środę wszczęto dochodzenie dotyczące zdarzenia, do którego doszło 15 grudnia 2025 roku w Kielnie. Postępowanie dotyczy podejrzenia obrazy uczuć religijnych uczniów Szkoły Podstawowej w Kielnie poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej - krzyża zawieszonego w sali lekcyjnej - polegające na wrzuceniu go do kosza na śmieci.
Wyjaśnił, że zawiadomienie w tej sprawie do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie złożył wójt gminy Szemud. Ponadto w środę dyrektorka szkoły złożyła ustne zawiadomienie o przestępstwie i została przesłuchana w charakterze świadka.
- W toku dochodzenia zaplanowano wykonanie kolejnych czynności procesowych, tj. przesłuchanie w charakterze świadków uczniów będących świadkami zdarzenia, nauczycieli oraz innych osób, mogących posiadać wiedzę na temat sprawy - poinformował prokurator Duszyński. Dodał, że przeprowadzenie dochodzenia powierzono Komisariatowi Policji w Szemudzie.
Obraza uczuć religijnych zagrożona jest karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.
Protest przed szkołą
W czwartek przed Szkołą Podstawową w Kielnie odbył się protest. Uczestniczyli w nim m.in. przedstawiciele Konfederacji Korony Polskiej, posłowie PiS Michał Kowalski i Dorota Arciszewska-Mielewczyk, Robert Bąkiewicz oraz rodzice jednego z uczniów - Andrzej i Agata.
- Niespełna miesiąc temu w tej szkole uczniowie znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji. Stanęli w obronie krzyża, który nauczycielka języka angielskiego zdjęła ze ściany i wyrzuciła do kosza na śmieci (...). Tym samym wypełnili przesłanie Jana Pawła II: "Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje w życiu jakieś swoje Westerplatte" - powiedziała pani Agata. Nawiązała w ten sposób do nazwy placówki noszącej imię Bohaterów Westerplatte.
Kobieta stwierdziła, że "młodzi bohaterowie uczą nas dorosłych" i że "nie możemy zdezerterować w tej słusznej sprawie, jaką jest obrona krzyża". Zapewniła, że "będą walczyć" i że "prawda zwycięży".
Do zdarzenia odniosło się również Stowarzyszenie Katechetów Świeckich (SKŚ), które w stanowisku przekazanym PAP wyraziło sprzeciw wobec - jak podkreślono - "gestu niewłaściwego wychowawczo, raniącego wrażliwość wielu uczniów oraz ich rodzin".
"Dla chrześcijan krzyż jest znakiem Jezusa Chrystusa - Syna Bożego, który oddał życie za człowieka. Jest symbolem wiary, nadziei, miłości oraz wierności sumieniu. Jego publiczne wyrzucenie zostało odebrane jako brak szacunku wobec osoby, którą wierzący kochają, ale także jako gest uderzający w godność i przekonania uczniów wychowywanych w tradycji chrześcijańskiej" - podkreśliło stowarzyszenie.
Zdaniem jego przedstawicieli szkoła powinna być przestrzenią nie tylko przekazywania wiedzy, ale również wychowania, dialogu i wzajemnego szacunku.
Metropolita gdański abp Tadeusz Wojda w oświadczeniu napisał, że przyjął informację o profanacji krzyża z ubolewaniem i oczekuje rzetelnych wyjaśnień oraz działań zapobiegających podobnym zdarzeniom w przyszłości.
Jeszcze w środę wójt gminy Szemud Ryszard Kalkowski zaapelował o powstrzymanie się od spekulacji, mowy nienawiści i rozpowszechniania niepotwierdzonych informacji. Podkreślił, że do czasu zakończenia postępowania należy zachować spokój i odpowiedzialność w przekazie publicznym.
Dodał, że dyrektorka szkoły zawiesiła nauczycielkę w obowiązkach do czasu wyjaśnienia sprawy. Poinformował również, że w sali lekcyjnej zawisł nowy krzyż, a pierwotny - zabezpieczony przez policję - stanowi dowód w sprawie.
Nowacka: To błąd, który nie powinien mieć miejsca w szkole
Szefowa MEN zapytana w czwartek na antenie TVN 24 o tę sprawę powiedziała, że rozmawiała w środę z pomorskim kuratorem oświaty i przekazała, że wszczęto wobec tej nauczycielki postępowanie dyscyplinarne.
- Bez względu na to, w co kto wierzy, to każdy ma prawo do poszanowania godności swojej wiary. To wydaje mi się fundamentalne i nauczyciele o tym doskonale wiedzą. Mają oni obowiązek pokazywania dzieciakom wartości i dbałości o wartość i o szacunek - podkreśliła Nowacka.
Zachowanie nauczycieli oceniła jako "niedopuszczalne żadną normą społeczną". - To błąd, który nie powinien mieć miejsca w szkole - powiedziała ministra.
Jak zaznaczyła, "bez względu na to, czy wierzymy, wiemy, że krzyż jest ważnym symbolem i trzeba szanować uczucia większości i mniejszości". Nowacka zwróciła też uwagę na to, dyrektor szkoły wspiera młodzież, dla której zachowanie nauczycielki mogło głęboko dotknąć wyznawane przez nich wartości. - Myślę, że to jest mądre działanie dyrekcji - oceniła.
Dyrektorka szkoły Joanna Kułaga poinformowała na stronie internetowej placówki, że "prowadzi czynności mające na celu wszechstronne wyjaśnienie okoliczności związanych z wydarzeniem". Zapewniła, że współpracuje w tej sprawie z organem prowadzącym oraz Kuratorium Oświaty w Gdańsku. W szkole zapewniono pomoc psychologiczną i pedagogiczną wszystkim uczniom, którzy odczuwają taką potrzebę w związku z zaistniałą sytuacją. Z takiego wsparcia mogą także skorzystać rodzice i opiekunowie.
Według mediów ogólnopolskich i lokalnych do zdarzenia miało dojść 15 grudnia 2025 r. podczas lekcji języka angielskiego. Nauczycielka miała zażądać od uczniów zdjęcia krzyża z sali lekcyjnej, a gdy młodzież odmówiła, samodzielnie zdjęła krzyż i wyrzuciła go do kosza na śmieci.
Źródło: PAP