,
Obserwuj
Polska

Kto stoi za aktami dywersji na kolei? Internauci błyskawicznie wskazali

4 min. czytania
18.11.2025 12:37

Res Futura przeanalizowała 14 tys. wzmianek użytkowników sieci o dywersji na kolei. Największa liczba komentarzy sugeruje, że za incydentem z uszkodzonym torowiskiem stoją osoby pochodzenia ukraińskiego. Nie jednostki, a cała "grupa etniczna". To 42 proc. nasycenia komentarzy. Co jeszcze pokazały dane? 

Uszkodzone tory przy stacji PKP Mika
Uszkodzone tory przy stacji PKP Mika
fot. Wojciech Olkusnik/East News
  • Res Futura przeanalizował reakcje w serwisach społecznościowych na temat incydentów na kolei na podstawie 14 tys. wzmianek użytkowników sieci; 
  • Z danych wynika, że internauci "formułują jednoznaczne oskarżenia wobec różnych podmiotów". Najczęściej są to: Ukraińcy - 42 proc., Rosjanie - 24 proc. i polskie służby - 19 proc.; 
  • Analizy pokazały też, że we wpisach nie brakuje ironii i sarkazmu. I choć dominują komentarze o charakterze negatywnym, to te pozytywne stanowią 12 proc. Czego dotyczą? 

W związku z uszkodzeniem infrastruktury kolejowej we wtorek zorganizowano nadzwyczajne posiedzenie rządowego komitetu ds. bezpieczeństwa z udziałem dowódców wojskowych, szefów służb i przedstawiciela prezydenta. Z kolei w poniedziałek prokuratura wszczęła w poniedziałek śledztwo w sprawie aktów dywersji o charakterze terrorystycznym. Chodzi o uszkodzenie torów przy użyciu materiałów wybuchowych w okolicach miejscowości Mika (powiat garwoliński) oraz uszkodzenia torów w okolicach miejscowości Gołąb (powiat puławski). Działania te, jak podała prokuratura, sprowadziły bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.

Incydenty na kolei. Internauci częściej od Rosjan obwiniają Ukraińców

Res Futura zbadała reakcje na temat incydentu w mediach społecznościowych. Z analizy 14 tys. wzmianek użytkowników sieci wynika, że największa liczba komentarzy sugeruje, że za incydentem z uszkodzonym torowiskiem stoją osoby pochodzenia ukraińskiego. Nie jednostki, a cała "grupa etniczna". To 42 proc. nasycenia komentarzy. 

"Wskazania te opierają się często na wcześniejszych wydarzeniach, takich jak pożary obiektów w Polsce, wandalizm czy obecność Ukraińców w pobliżu strategicznej infrastruktury. Często pojawia się hipoteza, że działania te miały charakter odwetowy lub prowokacyjny - rzekomo w celu wciągnięcia Polski w bezpośredni konflikt z Rosją. Przy czym, część użytkowników sugeruje też, że incydenty są sposobem na wymuszanie dalszej pomocy wojskowej i finansowej", można przeczytać w opracowaniu.  

Druga największa grupa, bo 24 proc., wskazuje Rosję jako głównego beneficjenta incydentu. Jak podkreślają autorzy opracowania, liczne są odwołania do "logiki wojny hybrydowej" i wcześniejszych przypadków sabotażu ze strony rosyjskiego wywiadu. "Wielu komentujących twierdzi, że Rosja ma interes w destabilizacji Polski jako kraju wspierającego Ukrainę militarnie i logistycznie".

Pojawiają się też w tym kontekście odniesienia do "użycia obywateli innych państw (np. Ukrainy) jako wykonawców operacji rosyjskich". W komentarzach są także np. porównania do działań "zielonych ludzików" i wydarzeń Krymie w 2014 roku. "Niektórzy sugerują też, że Rosjanie testują reakcję polskich służb lub społeczeństwa". 

Redakcja poleca

Niemal w co piątek wzmiance (19 proc.) widoczna jest z kolei sugestia, że za aktami sabotażu stoją... polskie służby. Dlaczego? Miałaby to być "ustawka" do celów propagandowych, by odwrócić uwagę od afer politycznych, problemów z bezpieczeństwem państwa lub niepokojów społecznych. Równolegle pojawiają się oskarżenia wobec rządu o większe zainteresowanie ściganiem opozycji niż zabezpieczaniem państwa.

"Część użytkowników krytykuje też premiera za spóźnioną reakcję i brak przejrzystej komunikacji. Inni zarzucają służbom zaniechania i brak reakcji mimo zgłoszeń o eksplozji już poprzedniego wieczoru. Komentarze często wskazują na spadek efektywności ABW i służb bezpieczeństwa po zmianie rządu w 2023 roku". 

Co dziesiąty internauta wskazuje na odpowiedzialność "nieznanych sprawców" i przekonuje, że "incydent może być skutkiem błędu technicznego, zaniedbań infrastrukturalnych lub naturalnego uszkodzenia szyny (np. pęknięcie materiałowe). Z kolei  3 proc. wskazuje na Białorusinów lub siatek wywiadowczych obcych państw. 

"Część użytkowników spekuluje, że akcja mogła mieć na celu storpedowanie możliwego złagodzenia polityki granicznej wobec Białorusi. Takie komentarze są jednak nieliczne i często mają charakter dopowiadający do innych teorii, np. o 'rosyjskim śladzie', zastrzegają autorzy opracowania. 

We wpisach ironia i sarkazm po incydentach. "Bobry rozkopały tory" 

Res Futura przeanalizowała też reakcje i dominujące narracje internautów na incydenty. Ze statystyk wynika, że najwięcej wpisów, bo aż 54 proc. miało wydźwięk negatywny. Dominowała "narracja antyinstytucjonalna i antyrządowa, z naciskiem na opieszałość służb, brak reakcji po nocnych zgłoszeniach i milczenie władz". W tym kontekście pojawiły się też "wątki o tuszowaniu informacji i presji na media wzmacniają nieufność i poczucie zagrożenia". W efekcie "narracje te łączą się w obraz niewydolności państwa i braku nadzoru nad infrastrukturą o znaczeniu strategicznym".

Na drugim miejscu, pod względem liczby, znalazły się wpisy ironiczne lub sarkastyczne - stanowiły 18 proc. Przy czym "ironia i sarkazm są intensywnie wykorzystywane do podważania wersji oficjalnych ("bobry rozkopały tory"), utrwalając dystans do komunikatów służb i mediów" - można przeczytać w analizie. 

Na trzecim były wpisy o pozytywnym wydźwięku (12 proc.), w których wyrażano przede wszystkim uznanie dla maszynisty, który "uratował skład i zapobiegł katastrofie".  

Redakcja poleca

Dywersja na kolei. Kabel, wybuch i "lekceważący ton"

Jak podkreślają analitycy od początku "zdarzenie zyskało status potencjalnego sabotażu, szczególnie po informacjach o kablu elektrycznym ciągnącym się od torów do parkingu oraz zgłoszeniach mieszkańców o głośnym wybuchu dzień wcześniej". Podkreślają przy tym, że "kluczowa w narracji była wypowiedź starosty Iwony Kurowskiej, która nazwała incydent 'aktem dywersji', co znacząco wpłynęło na ton dyskusji publicznej". Z kolei po tym jak policja i MSWiA wykluczyły potwierdzenie eksplozji, "spotkało się z falą krytyki i podejrzeń o tuszowanie informacji. Przy czym komentarze w zdecydowanej większości (ponad 62 proc.) skupiły się na zarzutach wobec służb za opieszałość i brak działań po nocnych zgłoszeniach, a także wobec rządu Donalda Tuska za brak reakcji i milczenie w mediach".

Wskazywano także na "lekceważący ton wypowiedzi" rzeczniczki MSWiA Karoliny Gałeckiej, a także "brak komunikacji i zaniedbania w nadzorze nad infrastrukturą krytyczną" ze strony premiera i ministra Siemoniaka. "Duży odsetek komentarzy (ponad 30 proc.) zawierał oczekiwania natychmiastowych działań: powołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego, organizacji konferencji prasowych i jasnych komunikatów rządu" - podkreślono na koniec. 

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM, PAP