,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Bydgoszcz. Wywiózł opony do lasu i wpadł w fotopułapkę

3 min. czytania
01.08.2022 16:06
W Bydgoszczy miasto kupiło 52 mobilne kamery, by walczyć z wandalami, którzy nagminnie zaśmiecają parki i lasy. Fotopułapki działają od początku lipca i pierwsze efekty ich pracy już są. - Strażnicy miejscy złapali na gorącym uczynku mężczyznę, który wyrzucił do lasu stare opony - informują urzędnicy.
|
|
fot. Piotr Augustyniak / Agencja Wyborcza.pl

52 fotopułapki działają od początku lipca, 24 godziny na dobę i co jakiś czas zmieniają lokalizację. - Miejsca zostały wytypowane na podstawie naszych wieloletnich obserwacji - mówi Natalia Babachanian z urzędu miasta. - To są takie tereny, które ciągle sprzątamy i dosłownie następnego dnia śmieci znów pojawiają się w tym miejscu - dodaje.

Jedna z kamer złapała ostatnio - na gorącym uczynku - mężczyznę, który wywiózł do lasu zużyte opony. Jak tłumaczył strażnikom miejskim, chciał zaoszczędzić pieniądze na ich utylizacji. - Co smutniejsze, takie opony każdy mieszkaniec [w ramach opłaty za wywóz śmieci - red.] może oddać za darmo do PSZOK-u. Przyjmujemy dwa komplety rocznie, więc nie jest to jakieś problematyczne - dziwi się Babachanian. - Opony można też zostawić u wulkanizatora za niewielką opłatą - dodaje. Mężczyzna został ukarany najwyższym możliwym mandatem w wysokości 500 zł i musiał zabrać z lasu swoje opony.

W 2021 roku usunięto 344 nielegalne wysypiska śmieci

W ubiegłym roku miasto uprzątnęło aż 344 dzikie wysypiska śmieci znajdujące się w parkach, lasach i na miejskich posesjach. Na usunięcie nielegalnych odpadów z budżetu Bydgoszczy co roku wydawanych jest 200 tys. zł.

Straż miejska przyjmuje rocznie ponad 1000 zgłoszeń od mieszkańców w sprawie dzikich wysypisk na terenach publicznych. - Można tam znaleźć wszystko: odpady budowlane, poremontowe, opony, ale też zwykłe śmieci komunalne - wymienia komendant Jacek Anhalt.

- Bardzo często są to rzeczy, które wystarczyłoby wystawić przed posesję w dniu odbioru - dodaje Natalia Babachanian. - To przede wszystkim meble czy elektrośmieci, jak zepsute pralki czy telewizory. Bardzo dużo jest też gruzu budowlanego i tego do końca nie rozumiemy, bo przecież każdy mieszkaniec może bezpłatnie zamówić, raz w roku, worki typu big bag [wielkogabarytowe - red.] - dodaje urzędniczka.

Będą surowsze kary za zaśmiecanie lasów

Za nielegalne wyrzucanie śmieci grozi mandat do 500 zł. W przypadku skierowania sprawy do sądu, kara może wzrosnąć do 5 tys. zł. Stawki te za chwilę się jednak zmienią, bo w lipcu Sejm znowelizował przepisy.

W przypadku zaśmiecania łąk, pól i lasów mandat karny zostanie zwiększony do maksymalnie 5 tys. zł., a każdy złapany sprawca będzie musiał - na własny koszt - usunąć odpady ze środowiska. W drastycznych przypadkach za zaśmiecanie będzie grozić od 2 do 10 lat więzienia. Nowelizacja zakłada też m.in. surowe kary za nielegalne składowanie, unieszkodliwianie czy transport odpadów, które mogą zagrażać życiu lub zdrowiu. Może za to grozić do 10 lat więzienia, a za nielegalny import niebezpiecznych substancji - nawet do 12 lat pozbawienia wolności.

Zdaniem urzędników z resortu klimatu i środowiska, nowe kary mają skutecznie odstraszać wandali. Sprawca skazany za umyślne przestępstwo przeciwko środowisku - w zależności od popełnionego czynu - będzie musiał zapłacić od 10 tys. do nawet 10 mln zł nawiązki. Środki te mają trafiać do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na usuwanie zanieczyszczeń, a także na programy ekologiczne.