Nowy rok lada moment, a dyrektor ma pięć wakatów do obsadzenia. "Będę szukał do skutku"
Problemy z kadrą nauczycielską są od lat i najbardziej dotykają duże miasta. Jednak po raz pierwszy trudno znaleźć nauczycieli praktycznie wszystkich przedmiotów. - Wcześniej brakowało głównie nauczycieli przedmiotów zawodowych oraz fizyki i chemii - wspomina wiceprezydent Bydgoszczy Iwona Waszkiewicz. - W tej chwili we wszystkich przedmiotach są braki, na przykład wśród matematyków, polonistów czy anglistów. Kiedyś było ich pod dostatkiem, w tej chwili już ich rzeczywiście nie ma - dodaje.
"Będę szukał do skutku"
Czasu coraz mniej, bo do pierwszego dzwonka zostały niecałe dwa tygodnie. Nauczycieli szuka m.in. dyrektor Zespołu Szkół Mechanicznych nr 2 w Bydgoszczy. W placówce przy ulicy Słonecznej 19 uczy się 600 uczniów. - Od września muszę mieć matematyka, anglistę, geografa, historyka i nauczyciela języka niemieckiego - wymienia Ryszard Lewandowski. - To są niepełne etaty. O ile nauczycieli dwóch ostatnich przedmiotów prawdopodobnie uda mi się zatrudnić, to z pozostałymi jest poważny problem - przyznaje.
Dyrektorzy dwoją się i troją, by jeszcze przed końcem wakacji znaleźć nauczycieli i załatać dziury w planach lekcji. - Są szkoły, które po prostu proszą inną placówkę o nauczyciela, aby mógł u niej zrealizować kilka godzin. Wiadomo, że jest to dodatkowe obciążenie i praca jest wtedy trudna, ale nie ma już innego wyjścia - tłumaczy Iwona Waszkiewicz.
Słowa wiceprezydent Bydgoszczy potwierdza Ryszard Lewandowski. - Będę szukał do skutku. Ktoś, kto ma gdzieś etat, to może sobie wziąć u nas te kilka godzin, żeby dobić do 1,5 etatu zgodnie z przepisami i Kartą Nauczyciela - tłumaczy nasz rozmówca.
Psycholog i pedagog poszukiwani
W bazie Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy jest także dużo ofert dla pedagogów, logopedów, psychologów i pedagogów specjalnych, których poszukują przede wszystkim bydgoskie przedszkola. Wynika to ze zmian w prawie oświatowym. Od 1 września w placówce, która liczy od 50 do 100 uczniów bądź przedszkolaków, ma pojawić się łącznie jeden etat specjalisty. W placówce, w której jest powyżej 100 dzieci takich etatów ma być 1,5 i potem 0,2 na każdych kolejnych 100 uczniów.
- Przepisy weszły w życie praktycznie po zakończeniu ruchu kadrowego i trudno nam znaleźć tylu specjalistów. Do tej pory dziećmi w przedszkolach opiekowały się nasze poradnie psychologiczno-pedagogiczne - wyjaśnia Waszkiewicz. - Placówki ogłosiły nabory, ale w wielu przypadkach nikt się nie zgłasza. Jeśli do tej pory nie było takich potrzeb, a nagle musimy zatrudnić na etatach kilkadziesiąt osób, to po prostu tych ludzi nie ma - dodaje nasza rozmówczyni.
Zmiany wprowadzone przez Ministerstwo Edukacji i Nauki zakładają kolejny wzrost liczby etatów specjalistów w 2024 roku (o 0,5 etatu). MEiN chciałoby, żeby ich liczba wzrosła z 21 tysięcy (obecnie) do 51 tysięcy.