"Tak źle jeszcze nie było". Bydgoszcz ma duże problemy z planowaniem inwestycji
Tak jest m.in. w przypadku projektu nowego Centrum Kultury w Fordonie. Przebudowa dawnego Liceum Ogólnokształcącego nr XIII ma kosztować około 60 mln zł. Przez najbliższy rok urzędnicy będą przygotowywać dokumentację techniczną pozwalającą ubiegać się o pozwolenie na budowę, jednak bez żadnej gwarancji realizacji.
- Środki musimy wydać na przygotowanie koncepcji i dokumentacji, potem mamy rok projektowania - wylicza zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji Miasta Sebastian Fifielski. - Po tym czasie może się okazać, że nie uda nam się samofinansować tej inwestycji w żadnym zakresie i nie otrzymamy żadnego finansowania zewnętrznego. Te okoliczności są bardzo trudne dla samorządów - dodaje nasz rozmówca.
Kilkaset tysięcy złotych na przygotowanie inwestycji
Przygotowanie dokumentacji - w zależności od rodzaju inwestycji - kosztuje od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. Urzędnicy wybierają takie projekty, które - ich zdaniem - mają największą szansę na dofinansowanie, choć jest to trochę wróżenie z fusów, zwłaszcza w przypadku uznaniowego Polskiego Ładu. Zdaniem pracowników ratusza ryzyko trzeba jednak podjąć, by nie tracić możliwości pozyskania pieniędzy z zewnątrz.
- Oczywiście to jest ryzyko, które podejmujemy nie tylko my, ale również inne samorządy w Polsce - uważa Fifielski. - Jeżeli ukaże się dany nabór czy konkurs ze środków krajowych lub unijnych, to bez projektu nie będziemy gotowi, by po te pieniądze sięgnąć. W naszej sytuacji finansowej nie możemy sobie pozwolić na to, że ucieknie nam choćby jedna złotówka, którą moglibyśmy pozyskać - dodaje.
'Tak źle jeszcze nie było'
Urzędnicy mają też ogromne problemy z kosztami potwierdzonych już inwestycji. Coraz częściej kosztorysy nie mają nic wspólnego z ofertami złożonymi przez wykonawców, co świadczy o tym, że rynek budowlany jest bardzo niestabilny. - Wpływ na to ma między innymi ogromna inflacja, ale też na przykład wojna na Ukrainie - mówi Fifielski. - Bardzo dużo elementów betonowych czy stalowych konstrukcji było produkowanych właśnie w Ukrainie. Tak źle jeszcze nie było - dodaje.
Efekt jest taki, że na przykład w ostatnim przetargu na rewitalizację placu Kościeleckich oferty są niemal 3-krotnie wyższe od 5,5-milionowego budżetu zakładanego przez miasto. - Przetarg został już unieważniony i ogłoszony ponownie - informuje wiceprezydent Bydgoszczy Michał Sztybel. - Pieniądze na to zadanie mamy z Polskiego Ładu i uważamy, że tak drogie oferty są wynikiem złych zapisów w regulaminie tego programu. Wykonawcom możemy płacić tylko raz na 12 miesięcy, a to oznacza, że firmy miałyby przez rok same finansować tę inwestycję - tłumaczy nasz rozmówca.
Podobna sytuacja dotyczy przetargu na rewitalizację nabrzeży Brdy. Prezydent Bydgoszczy wysłał do premiera Mateusza Morawieckiego propozycję zmian w regulaminie Programu Inwestycji Strategicznych, jednak do tej pory nie otrzymał odpowiedzi.