Bydgoszcz w kropce w sprawie węgla. "Kto weźmie odpowiedzialność, jeśli nie będzie nadawał się do palenia?"
Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że tona węgla dystrybuowanego przez samorządy ma je kosztować nie więcej, niż 1,5 tys. złotych brutto. Tak dotowany surowiec gmina będzie mogła sprzedać indywidualnym odbiorcom po maksymalnie 2 tys. zł brutto - przy przydziale maksymalnie dwóch ton na gospodarstwo.
"Zrobimy to, by pomóc mieszkańcom"
Władze Bydgoszczy przyznają, że dystrybucja węgla to duży logistyczny problem, ale pomoc mieszkańcom jest najważniejsza. Według szacunków urzędników, w skali miasta brakuje kilkudziesięciu tysięcy ton węgla, ale dziś problemem jest przede wszystkim jego wysoka cena.
Samorządowcy chcą pomóc mieszkańcom w zdobyciu tańszego surowca, jednak mają dużo uwag do rządowej propozycji. - Naszym zdaniem i tak się nie obejdzie bez wyspecjalizowanych składów, bo to przecież nie jest przewiezienie jednego tira, który ma przyjechać raz znad morza do Bydgoszczy - tłumaczy wiceprezydent Michał Sztybel. - To jest ogromna praca logistyczna, którą przecież mają wypracowaną składy węgla. I tu pojawia się kwestia, za ile to zrobią i jakiej jakości węgiel do nas dojedzie - zastanawia się samorządowiec.
Władze miasta obawiają się, że do Polski płynie węgiel słabej jakości, który po prostu nie nadaje się do palenia w piecu. - Ustawa zakłada, że to my mamy zapewnić transport węgla z portu do miejsc, gdzie będzie on dostarczany mieszkańcom - tłumaczy Sztybel. - Pytanie, kto weźmie odpowiedzialność za to, że węgiel, który zakupimy, finalnie nie będzie się nadawał do palenia, bo na przykład 50 procent z niego to będzie miał? To są pytania, na które musi być odpowiedź, żeby samorządy zaangażowały się w dystrybucję - dodaje wiceprezydent.
Bydgoszcz ma konkretne propozycje dla premiera
Bydgoscy samorządowcy byli w tym tygodniu na spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim. Przedstawili mu propozycje, które mogłyby znaleźć się w ustawie. - Państwowe firmy Węglokoks i PGE powinny dystrybuować węgiel po składach, narzucając im określoną marżę. Mamy w ten sposób wykorzystane kanały dystrybucji, które działały do tej pory i wpływ na cenę - tłumaczy Sztybel. - My jako samorząd możemy być tym, który weryfikuje osoby, mające prawo do otrzymania węgla w niższej cenie - dodaje.
Jeśli miasto zaangażuje się w rządowy projekt, to każdy bydgoszczanin będzie mógł kupić maksymalnie dwie tony węgla po niższej cenie. Najpierw przepisy musi jednak przyjąć parlament. Sejm zajmie się tą sprawą w przyszłym tygodniu.