,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Da Vinci pomógł zoperować raka prostaty. 50 pacjentów czeka w kolejce. "Robotyzacja to przyszłość. Od tego nie ma odwrotu"

2 min. czytania
31.10.2022 18:47
Lekarze z Centrum Onkologii w Bydgoszczy przeprowadzili pierwszą operację z udziałem robota chirurgicznego da Vinci. Nowy sprzęt - warty 14,2 mln złotych - będzie wykorzystywany w leczeniu nowotworów prostaty, płuca, a także głowy i szyi.
|
|
fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Pierwszą operacją przeprowadzoną w Centrum Onkologii w Bydgoszczy za pomocą robota chirurgicznego da Vinci było usunięcie raka prostaty. Zabieg został wykonany w asyście zagranicznego specjalisty, a także inżyniera z firmy produkującej sprzęt.

Jak podkreślają lekarze, robot da Vinci jest niezwykle precyzyjny. - Widzimy obraz trójwymiarowy i powiększony, a pozycja chirurga jest bardzo wygodna - zachwala nowy sprzęt dyrektor Centrum Onkologii w Bydgoszczy Janusz Kowalewski. - Co jednak dla mnie najbardziej istotne, znacznie mniej mężczyzn po wycięciu gruczołu krokowego techniką z użyciem robota ma kłopoty z nietrzymaniem moczu czy zaburzeniami seksualnymi. I to jest podstawowa korzyść - dodaje dyrektor.

Lekarze szkolą się, by operować raka płuca czy głowy

Do końca roku lekarze zoperują za pomocą robota kolejnych 50 pacjentów z rakiem prostaty. Jednocześnie chirurdzy szkolą się, by wykorzystać go na przykład w leczeniu raka płuca. - Można dokładniej wypreparować węzły chłonne ze śródpiersia, dzięki czemu procent nawrotu tej choroby może być niższy - tłumaczy dr Maciej Dancewicz, koordynator Oddziału Klinicznego Chirurgii Klatki Piersiowej i Nowotworów Centrum Onkologii w Bydgoszczy.

- Tych zabiegów nie przeprowadzono jeszcze na świecie jakoś bardzo dużo, ale wszyscy podkreślają, że u pacjentów jest mniejszy ból i mniejszy uraz okołooperacyjny - dodaje chirurg.

Dyrektor lecznicy podkreśla, że da Vinci nie będzie wykorzystywany przy wszystkich operacjach, bo nie ma takiej potrzeby. - Będziemy go używać tam, gdzie tradycyjne metody są mniej skuteczne - tłumaczy Janusz Kowalewski. - Na przykład w guzach śródpiersia, które leżą blisko ważnych naczyń i nerwów, ruchy muszą być bardzo precyzyjne. Robot eliminuje drobne drżenia rąk, pozwalając na dokładne oddzielenie tkanki nowotworowej od nerwów i w takim przypadku jego zastosowanie ma sens - dodaje.

Robot da Vinci kosztował 14,2 mln złotych

Centrum Onkologii w Bydgoszczy kupiło robota da Vinci za 14,2 mln złotych. Większość kwoty, bo 10 mln złotych, pochodzi ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego z unijnego instrumentu REACT-EU, wspomagającego m.in. wychodzenie z kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa.

Pozostałe środki szpital miał z własnego budżetu. - Robotyzacja to przyszłość. Od tego nie ma odwrotu - podkreśla dyrektor. - W Stanach Zjednoczonych 40 procent operacji płucnych przeprowadza się za pomocą robota. W raku prostaty jest to już standard i u nas też tak powinno być - dodaje Kowalewski.

Pierwszy zabieg robotem da Vinci wykonano w 2001 roku. Chirurg przebywający w Nowym Jorku usunął pęcherzyk żółciowy u pacjentki leżącej na stole operacyjnym w Strasburgu. W Polsce pierwszą operację przeprowadzono 12 lat temu we Wrocławiu.

Na całym świecie jest pięć tysięcy takich robotów. W naszym kraju mają go szpitale m.in. Warszawie, Wrocławiu, Krakowie i Poznaniu. W Europie liderem jest Szwecja, a na świecie - Stany Zjednoczone.