"Gdyby hipokryzja latała, to byśmy pana ministra pod sufitem oglądali". Burzliwa sesja w Bydgoszczy
W środę odbyło się drugie czytanie budżetu Bydgoszczy na 2023 rok. - Mamy wzrost kosztów edukacji i komunikacji z powodu ceny energii i paliwa. Mamy wzrost ceny pracy i wzrost odsetek od kredytu, bo wyższe są stopy procentowe - wyliczał z mównicy skarbnik miasta Piotr Tomaszewski. - Jest za to jeden podmiot w Polsce, który jest zadowolony ze wzrostu inflacji i jest to rząd, bo wzrastają mu dochody podatkowe. Niestety nie przekłada się to na samorząd - tłumaczył na sali.
"Ukrócić czasopismo, które budzi wątpliwości"
Radni PiS wnieśli do projektu budżetu trzy poprawki. Chcieli przeznaczyć milion złotych z rezerwy budżetowej na komunikację publiczną, a konkretnie wsparcie Miejskich Zakładów Komunikacyjnych, pół miliona złotych na imprezę miejską Ster na Bydgoszcz oraz 40 tysięcy złotych na dofinansowanie schroniska dla zwierząt. Dwa ostatnie zadania politycy PiS chcieli sfinansować z budżetu przeznaczonego na prowadzenie miejskiego biuletynu i portalu internetowego "Bydgoszcz Informuje", który nazywany jest przez nich "tubą propagandową" prezydenta miasta.
- Trzeba ukrócić czasopismo, które budzi wątpliwości - grzmiał z mównicy szef klubu radnych PiS Jarosław Wenderlich. - Bo, proszę państwa, czy rolą budżetu miasta jest utrzymywanie mediów komunalnych? - pytał.
Na prowadzenie portalu (w tym cztery nowe etaty), na którym zamieszczane są m.in. artykuły dotyczące inwestycji, miejskich imprez i wydarzeń, Bydgoszcz ma wydać w przyszłym roku 650 tysięcy złotych. Zdaniem wiceprezydenta Michała Sztybla, to jednak nie miejski portal jest problemem. - Posłowie PiS złożyli poprawkę, aby 2,7 miliarda złotych przeznaczyć na telewizję i radio rządowe. Po przeliczeniu każdy bydgoszczanin - niepytany - zapłaci za to 71 złotych - wyliczał.
- Jeśli minister Wenderlich mówi mi, że nasz portal to jest propaganda, to ja mówię, że jest to hipokryzja, która - gdyby latała - to byśmy pana ministra tutaj pod sufitem oglądali - dodawał poirytowany Sztybel. Jarosław Wenderlich - od 2020 roku - jest też podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Zarzuty radnego i podsekretarza stanu odpierał też prezydent. - Tam są tysiące informacji. Ja bym chciał, żeby pan wyszukał te, które są nieprawdą - zachęcał Wenderlicha Rafał Bruski. - A najbardziej pana radnego i państwa boli to, że tam jest tylko prawda. Nie ma propagandy, nie ma manipulacji - dodawał. Urzędnicy wyliczali, że portal ma swoje stałe grono czytelników, liczące 80 tysięcy osób.
Ster na Bydgoszczy jednak się odbędzie?
Dużo emocji podczas sesji wzbudzała też organizacja flagowej, miejskiej imprezy Ster na Bydgoszcz. W listopadzie prezydent Rafał Bruski zapowiedział, że - z powodu cięć w budżecie – w przyszłym roku impreza się nie odbędzie. Podczas sesji okazało się jednak, że zmienił zdanie.
- Ster na Bydgoszcz, jako trzydniowa impreza, w tak szerokim zakresie na pewno się nie odbędzie. Po prostu nas na to nie stać. Nie mówię jednak, że w ogóle jej nie będzie - wyjaśniał radnym. - Pozostaje kwestia, na ile uda nam się ten budżet zbudować. Są deklaracje prywatnych podmiotów, że w formie sponsoringu będą chciały wspierać tę imprezę, także ona na pewno się odbędzie - dodawał.
Radni PiS apelowali o przywrócenie imprezy mieszkańcom. - Chcemy, by nasze miasto żyło, by rozwijało się zgodnie z tym, czego oczekują mieszkańcy, stąd nasza poprawka - tłumaczyła Grażyna Szabelska.
Ostatecznie budżet Bydgoszczy na 2023 rok - bez uwzględnienia poprawek PiS - został przyjęty głosami Platformy Obywatelskiej, Lewicy oraz radnego PiS Krystiana Frelichowskiego.