Dramatyczny apel społeczników. "Kupmy ten jeden zeszyt więcej"
Punkt pomocowy - prowadzony przez bydgoskich społeczników od początku wybuchu wojny w Ukrainie - przeniósł się do lokalu przy ulicy Chodkiewicza 30 (budynek E), użyczonego przez Uniwersytet Kazimierza Wielkiego. To tu można przynosić dary. - Jak robimy dla swojego dziecka zakupy, to - jeśli możemy - kupmy jeden, dwa zeszyty czy bloki więcej, kredki czy pisaki i podzielmy się z tymi, którzy potrzebują pomocy - apeluje Joanna Czerska-Thomas. - Przybory szkolne można do nas przynosić od poniedziałku do piątku - dodaje.
Przejrzyj biurko i szafę
Nasza rozmówczyni zachęca, by w sierpniu zrobić przegląd szaf i biurek dzieci, by do punktu przynieść także używane przybory. - Słyszałam, jak nastolatka prosiła mamę o nowy plecak, bo ten, który ma - choć w dobrym stanie - jest dla niej już zbyt dziecinny. I właśnie, może ktoś ma w domu taki plecak albo zeszyty z dziecinnymi okładkami, albo nieużywane piórniki, gdzieś schowane w biurku? My chętnie to przyjmiemy i przekażemy dalej - zachęca Czerska-Thomas.
Przydadzą się też buty na WF, stroje sportowe oraz ubrania, z których dzieci być może już wyrosły. Punkt przyjmuje również jedzenie, chemię oraz produkty dla małych dzieci, jak pieluchy, kosmetyki oraz zabawki. Tych ostatnich bardzo brakuje. - Zabawek nie kupujemy, ponieważ są to bardzo drogie rzeczy, podobnie jak ubrania - zauważa społeczniczka. - Mamy tu mały karton, gdzie jest ich kilka i nawet teraz chłopiec się nimi bawi, więc jak ktoś ma zbędne zabawki, to chętnie je przyjmiemy - dodaje.
W szkołach przybyło uczniów z Ukrainy
W ciągu ostatniego roku szkolnego w bydgoskich placówkach oświatowych przybyło dzieci z Ukrainy. We wrześniu 2022 roku było ich łącznie 2414, najwięcej - bo 1700 - w szkołach podstawowych. Na początku wakacji 2023 roku liczba ta wzrosła o niemal pół tysiąca. - Według stanu na 4 lipca 2023 roku w przedszkolach oraz szkołach publicznych i niepublicznych, prowadzonych przez Miasto Bydgoszcz, uczy się łącznie 2892 uchodźców z Ukrainy - informuje rzeczniczka urzędu miasta Marta Stachowiak.
Część z nich to dzieci, które do tej pory uczyły się w ukraińskim systemie edukacji, część to nowe osoby, które niedawno przyjechały do Bydgoszczy z terenów objętych wojną. - Dla tych rodzin zbieramy pościel, naczynia kuchenne. Każdy kubek, widelec czy łyżeczka są na wagę złota. Wczoraj pani przyszła po talerze, pytała też o garnki, patelnie - wymienia Czerska-Thomas. - Uchodźcy cały czas się u nas pojawiają, a my im pomagamy - dodaje.
Wracają do Kijowa
Część osób wraca jednak do domu. - Myślę, że ta rozłąka z rodziną jest nie do wytrzymania. Dzieci dorastają bez ojców, matki muszą samodzielnie sobie radzić, bez pracy, bo jeśli dzieci są małe, to nie ma możliwości zatrudnienia - opowiada nasza rozmówczyni.
Odpływ uchodźców z Bydgoszczy zauważają też w Kujawsko-Pomorskim Domu Ukraińskim przy ulicy Jezuickiej 5, gdzie znajduje się miejski punkt konsultacyjny dla uchodźców, nie tylko z Ukrainy. - Jest duża rotacja. Wyjechały głównie osoby z zachodu kraju i okolic Kijowa - mówi nam Sławomir Miodowski, wiceprezes Stowarzyszenia Kujawsko-Pomorski Dom Ukraiński. - Sprawna obrona przeciwlotnicza Kijowa sprawia, że miasto jest raczej bezpieczne. Ukraina zachodnia cały czas jest bezpieczna i tam też ludzie wracają - dodaje.
Według szacunków, w Bydgoszczy mieszka około 30 tysięcy obywateli Ukrainy.