Drogo przed świętami. "Pani, z 50-tką nie ma co iść do sklepu, tylko setki i setki"
Z mieszkańcami Bydgoszczy rozmawiamy na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia. W chłodny poranek na zakupach spotykamy starsze małżeństwo. Pytamy, ile wydadzą na święta. - Wszystko bardzo podrożało. Masło, mięso, no i warzywa. Na pewno wydamy więcej, mimo że na święta jesteśmy w tym roku sami - mówi nam pani Dorota z Osiedla Leśnego. - Niektóre warzywa podrożały o sto procent. Por czy seler kosztują na rynku 10 złotych, gdzie rok temu była to połowa tej ceny - kręci głową jej mąż, pan Romek.
Drogie wędliny, warzywa i ryby…
O drogich warzywach wspomina też pan Zdzisław. - Kiedyś ziemniaki były po złotówkę za kilogram, a teraz są po trzy złote. Mięso to samo. Wołowina na rosół - i to ta najtańsza - kosztuje 27 złotych za kilogram - wylicza i kwituje: 'Drogo, bardzo drogo'.
Podobnych opinii słychać całe mnóstwo. - Teraz z pięćdziesiątką nie ma co iść do sklepu, tylko setki i setki. Wędliny są takie drogie, rany… Kiedyś to 20 złotych za kilogram, a teraz ponad 40 - zauważa przechodząca obok seniorka. - Muszę codziennie oszczędzać, nie tylko przed świętami. Leki muszę wykupić, mieszkanie opłacić, a to już 700 złotych miesięcznie. Osobie samotnej jest naprawdę ciężko - dodaje ze smutkiem.
- Sąsiadka kupowała ryby. Za filety dla całej rodziny zapłaciła 150 złotych. Kogo na to stać? - zastanawia się inna seniorka, spotkana przed supermarketem. Pani Dorota cieszy się z kolei, bo w tym roku zaoszczędzi na karpiu. - Mąż sam złowił, więc nie musimy kupować - mówi z dumą.
Bydgoszcz ma już ponad miliard złotych długu. 'Wierzę, że to ostatni taki rok'
Nie marnujmy żywności
Nasi rozmówcy podkreślają, że w tym roku na stole będzie mniej jedzenia. - Moi rodzice i teściowie, u których spędzamy święta, gotują mniej. Myślę, że w ich przypadku nie chodzi jednak tylko o oszczędności, ale o to, by nie marnować żywności - uważa pani Monika. - Stoły na pewno nie będą się uginać, bo i po co? - pyta retorycznie.
Pani Dorota i jej mąż Romek także nie zamierzają gotować na zapas. - Będzie karp, barszczyk, sałatka. Ciasto jakieś się upiecze i tyle. Na pewno nie będziemy szaleć - zapewnia nasza rozmówczyni.
- Na wigilię idę do dzieci, a dla siebie zrobię trochę bigosu i sałatki - dodaje starsza pani, która narzekała na ceny wędlin.
Ostatnia niedziela handlowa w roku
17 grudnia przypada druga w tym miesiącu - i ostatnia w tym roku - niedziela handlowa. Sklepy w galeriach znów będą przeżywać oblężenie. - 10 grudnia byłam na zakupach i teraz też się wybieram, może po ozdoby świąteczne? Mi to pomaga, bo w tygodniu nie mam czasu. Jeżeli mam pójść na zakupy niespożywcze, to niedziela jest właściwie jedyną opcją - przyznaje pani Monika. - Tłumy mnie nie odstraszają, jeżeli nie jadę samochodem, tylko idę lub jadę rowerem. Jeśli wybieramy auto, to tylko wcześnie rano lub późnym wieczorem - dodaje.
- My nie korzystamy z niedziel handlowych. Przyzwyczailiśmy się, że robimy zakupy w tygodniu. Ale my jesteśmy na emeryturze - tłumaczy pani Dorota.
Pani Anna dopiero wybiera się na zakupy przedświąteczne. - Mąż dostał w pracy kartę podarunkową na 500 złotych. Gdybym chciała kupić wszystko z listy, na pewno nie starczy - podsumowuje.
W tym roku statystyczny Polak wyda na święta Bożego Narodzenia 1490 złotych - wynika z badania 'Świąteczny Portfel Polaków' przeprowadzonego na zlecenie Związku Banków Polskich. To o 63 złote więcej, niż rok temu.