,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Tu kolejny pożar może wybuchnąć w każdej chwili. "Żyjemy jak na bombie"

2 min. czytania
22.04.2024 14:23
7 kwietnia w jednym z pustych lokali w domkach komunalnych przy ulicy Bełzy w Bydgoszczy (woj. kujawsko-pomorskie) wybuchł pożar - poinformowała "Gazeta Pomorska". Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby to nie było już trzecie takie zdarzenie w ciągu sześciu lat. "Jak długo można żyć w poczuciu strachu?" - pytają mieszkańcy.

7 kwietnia po godz. 5 bydgoska straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze w domkach komunalnych przy ulicy Bełzy w Bydgoszczy (woj. kujawsko-pomorskie).

"Pożarem objęty był pusty lokal" - relacjonował w rozmowie z "Gazetą Pomorską" st. kpt. Karol Smarz, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej PSP w Bydgoszczy. Ogień niestety uszkodził trzy sąsiadujące - już zasiedlone - lokale. Mieszkańcy musieli się z nich wynieść i szukać schronienia u krewnych.

"W chwili przyjazdu na miejsce strażaków, wszyscy mieszkańcy sami opuścili budynek. Dwie kobiety zgłaszały, że odczuwają dolegliwości związane z dymem, zostały zabrane na badania przez ratowników medycznych" - informował st. kpt. Karol Smarz.

"W każdej chwili coś może się wydarzyć"

Strażacy domki komunalne przy ul. Biełzy znają bardzo dobrze, ponieważ pożar z początku kwietnia był już trzecim takim zdarzeniem w ciągu sześciu lat. Poprzednio pożary wybuchały tam w 2018 oraz w 2020 roku.

"Mamy tego już dość. Jak długo można żyć w poczuciu strachu? Żyjemy jak na bombie. W każdej chwili coś może się wydarzyć" - mówi jedna z mieszkanek baraków.

"Kompleks nieruchomości zlokalizowanych w rejonie ulicy Bełzy to trzy baraki i budynek mieszkalny, które powstały w latach 30. ubiegłego wieku. Łącznie znajduje się tam 26 lokali, z czego 12 to pustostany" - czytamy. Do pustych lokali regularnie włamują się osoby bezdomne.

'Wyciągamy ludzi z życiowego zakrętu'. W Bydgoszczy ruszają z nową akcją

Baraki przy Bełzy do likwidacji. Co stanie się z mieszkańcami?

Co będzie dalej z pechowymi barakami? Jak przekazała rzeczniczka prasowa Administracji Domów Miejskich Magdalena Marszałek, obiekty przeznaczone są do likwidacji. Tymczasem mieszkańcy muszą zadowolić się tym, że na miejscu przeprowadzono prace naprawcze, a teren jest na bieżąco monitorowany przez pracowników ADM.

"Do najemców już wystosowane zostały wypowiedzenia umów najmu, na podstawie których nabyli oni uprawnienia do otrzymania lokali zamiennych. Jeżeli rodziny przyjmą zaproponowane im mieszkania, będą mogły praktycznie od razu je zasiedlić" - tłumaczyła Marszałek.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>