,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Siedmiolatka w nocy błąkała się przy torach. "Mama ją ugryzła i wyrzuciła z domu"

KW
2 min. czytania
16.08.2024 14:36
Policjant z Bydgoszczy pomógł siedmiolatce, która w nocy błąkała się przy torach kolejowych. Dziewczynka powiedziała, że matka wyrzuciła ją z domu.
|
|
fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Cała sytuacja miała miejsce w ubiegłą środę (7 sierpnia), ale policja informuje o niej dopiero teraz. Jeden z funkcjonariuszy - gdy akurat jechał na nocną zmianę - zauważył, że po ulicy błąka się małe dziecko. Było późno (po godzinie 22), dziewczynka znajdowała się blisko torów kolejowych.

Funkcjonariusz Jakub Milanowski postanowił sprawdzić, czy dziecko nie potrzebuje pomocy.

Dziewczynka podczas rozmowy powiedziała, że mama ugryzła ją w rękę i wyrzuciła z domu, aby ta poszukała ojca. Siedmiolatka dodała, że w mieszkaniu została jej czteroletnia siostrzyczka, o którą się trochę boi - bydgoska policja

.

Milanowski ustalił adres zamieszkania siedmiolatki i udał się na miejsce. Wezwano tam również patrol. Na miejscu drzwi otworzyła kobieta, od której - jak podaje policja - czuć było silną woń alkoholu.

Przez pół roku żył w ukryciu. Mały Krzyś w ogniu rodzicielskiego konfliktu [ODCINEK 2]

"Kiedy na miejscu pojawili się mundurowi, sprawdzili mieszkanie. W jednym z pokoi zauważyli czteroletnią dziewczynkę. W międzyczasie do domu wrócił również ojciec" - informują funkcjonariusze.

Zarzuty dla matki

Po sprawdzeniu trzeźwości okazało się, że 33-latka miała ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie, a jej mąż ponad promil.

"Policjanci zatrzymali nieodpowiedzialną matkę w celu wytrzeźwienia. 33-latka usłyszała zarzut narażenia swoich dzieci na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Prokurator objął kobietę policyjnym dozorem" - informują pracownicy Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.

Dalszy los dzieci pozostaje w rękach bydgoskiego sądu rodzinnego i nieletnich. Trafiły one pod opiekę pracowników Bydgoskiego Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych.