Cichy zabójca czyha. Tragiczna noc w Łódzkiem. Nie żyje młody mężczyzna
Do tragedii doszło w nocy (10 stycznia) w Wieluniu w województwie łódzkim. W budynku gospodarczym znaleziono ciało 39-letniego mężczyzny. Z przylegającego do garażu mieszkania ewakuowano trzy kobiety. Nie wymagały hospitalizacji.
- Prawdopodobnie tlenek węgla był emitowany przez agregat prądotwórczy, który pracował w zamkniętym pomieszczeniu. Stężenie czadu wynosiło tam 440 ppm [ang. parts per million - liczba części na milion]. Natomiast w budynku, z którego ewakuowano kobiety, stężenie tlenku węgla wynosiło około 115 ppm - powiedział mł. bryg. Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi. Okoliczności zdarzenia badają policjanci pod nadzorem prokuratora.
Kolejne zgłoszenie dotarło do strażaków w środę wczesnym rankiem. Dotyczyło ulicy Astronomicznej w Łodzi. Tam tlenkiem węgla zatruły się cztery osoby. Trzy z nich - dwie kobiety: 51-letnia i 19-letnia oraz 21-letni mężczyzna - odwieziono do szpitala. Na miejscu udzielono pomocy 55-letniemu mężczyźnie, który nie wymagał hospitalizacji. - W tym przypadku najprawdopodobniej emitentem tlenku węgla był kocioł gazowy - powiedział Jędrzej Pawlak.
Interwencji przybywa
Sezon grzewczy rozpoczął się 1 października ubiegłego roku. Od tego momentu strażacy z województwa łódzkiego wszczęli 62 interwencje związane z obecnością tlenku węgla, popularnie zwanego czadem. 50 osób jedynie się podtruło, dwie zatruły się śmiertelnie.
Do poważnego zdarzenia doszło na początku roku w Konstantynowie Łódzkim. W nocy z 2 na 3 stycznia w bloku przy ul. Słowackiego podtruła się 5-osobowa rodzina. - Powodem była nieszczelność termy gazowej - wspomniał rzecznik KWPSP w Łodzi. - Wszystkie osoby zostały przewiezione do szpitala przez Zespół Ratownictwa Medycznego - dodał. Wśród poszkodowanych była trójka dzieci: roczna dziewczynka, 8-letni chłopiec i 11-letnia dziewczynka.
Co zrobić z choinką po świętach? W Łodzi mają na to wiele sposobów
Czad to bezbarwny i bezwonny gaz. - Człowiek nie jest w stanie samodzielnie go wykryć. Może powstawać w procesie spalania, na przykład w piecach, kozach, kominkach czy kotłach, również opalanych paliwem gazowym, ciekłym czy stałym - wyjaśnia Jędrzej Pawlak. Do jego powstania może dochodzić w trakcie niepełnego spalania paliwa. - Na przykład z powodu nieodprowadzenia spalin przez kominy - dodaje nasz rozmówca.
Jak się zabezpieczyć?
Przed tragedią uchronić mogą przede wszystkim regularne przeglądy kominiarskie i przeglądy serwisowe urządzeń grzewczych. Pomóc mogą również detektory, czyli tzw. czujki czadu. - Powinni się w nie zaopatrzyć wszystkie osoby, które mają urządzenia z otwartymi komorami spalania. Są to urządzenia, które zasysają powietrze do spalania z pomieszczenia, w którym się znajdują - opowiada rzecznik łódzkiej straży.
Detektory można kupić już za kilkadziesiąt złotych. Pawlak radzi, by zawsze zwracać uwagę na gwarancję dawaną przez producenta. - Jeśli ma dwa lata gwarancji, po tym czasie powinniśmy urządzenie wymienić - zaznacza.
Detektory różnią się sposobem zasilania. Jedne mają zasilanie sieciowe z gniazdka, inne posiadają wbudowane baterie lub są zasilane bateriami zewnętrznymi (np. typu paluszki). - Regularnie trzeba serwisować to urządzenie, czyli samemu raz na tydzień wcisnąć przycisk i sprawdzić czy działa. Również jeśli są baterie, to trzeba sprawdzać ich stan - podkreśla strażak. Czujki warto zakładać na suficie lub w strefie przysufitowej, bo tam najczęściej zbiera się tlenek węgla.