,
Obserwuj
Łódzkie

Sejmik w Łódzkiem czeka rewolucja? Ekspert: Obecny układ nie ma szans na przetrwanie

Katarzyna Giedrojć
4 min. czytania
25.03.2024 14:16
W wyborach na prezydenta Łodzi i do rady miasta politolog nie spodziewa się niespodzianek. Bardzo prawdopodobna jest wygrana Koalicji Obywatelskiej i Hanny Zdanowskiej. Zmianę warty przewiduje jednak w sejmiku, gdzie teraz władzę ma PiS. - Właściwie jestem pewien, że obecny układ nie ma szans na przetrwanie - mówi dr Paweł Stępień.
|
|
fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Kampania wyborcza w Łodzi przebiega spokojnie. O stanowisko prezydenta miasta walczy sześcioro kandydatów. To urzędująca prezydent Hanna Zdanowska z PO, Klaudia Domagała - z Konfederacji i Bezpartyjnych Samorządowców, Agnieszka Wojciechowska van Heukelom z Prawa i Sprawiedliwości, Ewa Szymanowska z Trzeciej Drogi, a także Janusz Wdzięczak z KWW KS Energia Łodzi i Jan Waliszewski z KWW Akcja Narodowa.

Ekspert z Uniwersytetu Łódzkiego zwraca uwagę na liczbę kobiet na tej liście. - To ewenement w skali kraju. Są miasta w Polsce, równie duże jak Łódź, gdzie w ogóle nie kandydują kobiety - mówi dr Paweł Stępień. - Pod tym względem się wyróżniamy i to sprawia, że wybory na prezydenta Łodzi są ciekawe również dla mieszkańców spoza regionu - dodaje politolog.

Zdanowska ma wygraną w kieszeni?

Ekspert nie pozostawia wątpliwości - największe szanse na wygraną ma obecna prezydent miasta. Politolog przypomina też poprzednie wybory, w których Hanna Zdanowska, już w pierwszej turze, zdobyła ponad 70 procent poparcia. - Wydaje się, że nawet jeśli tym razem to się nie skończy w pierwszej turze, to na pewno na jej [Zdanowskiej - red.] korzyść rozstrzygnie się w drugiej - twierdzi dr Stępień.

I zaznacza, że pozostali kandydaci na prezydenta miasta są słabo widoczni. - Kampanii nie robi się w miesiąc. Potrzeba na to dużo czasu. Hanna Zdanowska, startując z pozycji inkumbentki, czyli osoby, która obecnie urzęduje, tę kampanię prowadzi tak naprawdę od wielu lat. Wie na przykład, jakie są kanały komunikacji, jakie są najlepsze miejsca reklamowe, jak się prezentować. Ma więc najbardziej profesjonalną kampanię wyborczą - ocenia dalej nasz rozmówca.

dr Paweł Stępień, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego
dr Paweł Stępień, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego
Katarzyna Giedroję

Zmiana sił w radzie miasta?

Jeśli chodzi o kampanię do rady miasta, tu również najbardziej aktywni wydają się być kandydaci Koalicji Obywatelskiej. - Według mnie to efekt tego, że w poprzednich wyborach też Koalicja wygrała. Ludzie chętniej z takiego komitetu kandydują i angażują się w działania - twierdzi politolog. Zgadza się, że kandydatów Prawa i Sprawiedliwości widać mniej. - Przegrani zazwyczaj uciekają - mówi.

Dopytywany, jak mandaty mogą się rozłożyć tym razem, nie spodziewa się w radzie miasta rewolucji. - W Łodzi rządzi Platforma Obywatelska i związane z nią ugrupowania. To raczej nie powinno się zmienić. Tutaj działa system d'Hondta, który dzieli mandaty proporcjonalnie. Jest dość przewidywalny, jeśli chodzi o Łódź. Aby nie rządziła Koalicja, musiałoby stać się coś bardzo nieprzewidywalnego. To jest mało prawdopodobne - uważa dr Stępień.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Co wydarzy się w sejmiku?

Większe zmiany nasz rozmówca przewiduje za to w Sejmiku Województwa Łódzkiego. Przez ostatnią kadencję rządziło tu Prawo i Sprawiedliwość na czele z Grzegorzem Schreiberem jako marszałkiem. - Zobaczymy, jakie będzie rozstrzygnięcie, ale właściwie jestem pewien, że obecny układ nie ma szans na przetrwanie - ocenia politolog.

Jeśli władzę w sejmiku przejmie Koalicja Obywatelska, to na jego czele prawdopodobnie też stanie kobieta. KO we wszystkich pięciu okręgach na "jedynkach" wystawiła bowiem polityczki. Być może cały zarząd województwa będzie zdominowany przez panie. - Zarząd jest jednak wybierany w sposób pośredni, czyli najpierw mieszkańcy wybierają radnych, a ci później głosują [i wybierają spośród siebie zarząd - red.]. Możemy tak wnioskować, że zasiądą w nim kobiety, ale nie wiadomo, jakie są wewnętrzne układy w ugrupowaniu - zaznacza politolog z UŁ.

'To bńdzie nokaut'. Tu nawet wpadki nie przeszkodzą w wygraniu wyborów

Wybory. Jaka będzie frekwencja?

Dr Stępień ubolewa, że wybory samorządowe nie są tak promowane, jak chociażby prezydenckie czy parlamentarne, choć dotyczą spraw niezwykle bliskich mieszkańcom. - Z punktu widzenia naszego codziennego życia powinniśmy patrzeć właśnie na polityków lokalnych, którzy odpowiadają za inwestycje miejskie, za nasze drogi, za wygląd szkół czy służbę zdrowia na poziomie lokalnym - wyjaśnia ekspert.

Jego zdaniem frekwencja w tych wyborach może być wyższa niż w 2018 roku (w I turze wyniosła blisko 55 proc.). Nie spodziewa się jednak, że będzie wyższa niż w ostatnich wyborach parlamentarnych (blisko 75 proc. w skali kraju). - Raczej nie powinniśmy być zaskoczeni. Szczególnie jeśli chodzi o duże miasta. W mniejszych miejscowościach często ludzie są bardziej zjednoczeni wokół kandydata i znają go osobiście. Idą głosować na sąsiada, kolegę czy np. swojego lekarza - wyjaśnia.

Dr Paweł Stępień zachęca wszystkich do udziału w głosowaniu 7 kwietnia. - Warto pamiętać, że jesteśmy członkami naszych małych społeczeństw. Warto wziąć odpowiedzialność za to, kto będzie przez pięć lat rządził i odpowiadał to, co dzieje się w naszym najbliższym otoczeniu - podsumowuje.

Posłuchaj specjalnego 'Raportu o mieście' z Łodzi - stworzonego przez TOK FM i Politykę Insight: