Jedna z największych porodówek w Polsce ogłasza ważną zmianę
W Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi znieczulenie przy porodzie ma być standardem. - Mówimy o znoszeniu bólu porodowego, czyli o znieczuleniu zewnątrzoponowym, które przynosi najlepszy efekt. Są też inne metody na uśmierzenie bólu, takie jak psychoterapia, akupunktura, kąpiele w ciepłej wodzie, aromaterapia czy akupresura. To nie daje jednak takiego efektu - mówi prof. Przemysław Oszukowski, kierownik bloku porodowego w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.
Znieczulenie otrzyma pacjentka, która nie ma przeciwwskazań medycznych. Lekarz ma nadzieję, że to zwiększy liczbę porodów naturalnych w jego szpitalu. - W medycynie istnieje takie wskazanie do cięcia cesarskiego, które się nazywa tokofobią, czyli strach przed porodem i skurczami. Takie wskazania wystawiają psychiatrzy. Zapewne część kobiet, jeśli usłyszy, że znieczulenie na pewno dostanie, będzie chciało rodzić siłami natury - mówi Oszukowski.
Fatalne statystyki
Pani Katarzyna urodziła w Matce Polce dwójkę dzieci. Było to kilkanaście lat temu. Znieczulenie dostała. - Wybrałam ten szpital przede wszystkim dlatego, że wiedziałam, że jest taka możliwość. W Łodzi było wtedy wiele szpitali, w których w ogóle nie podawano znieczulenia rodzącym - mówi. - Oba porody wspominam bardzo dobrze - dodaje.
Traumatyczny poród w krakowskim szpitalu. 'Personel nie zauważył'
Rocznie w Centrum Zdrowia Matki Polki jest około 3,5 tys. porodów. W 2023 roku, mimo niżu demograficznego, ta liczba nie spadła. Rodzi tutaj około 10 kobiet dziennie. Ze względu na specyfikę szpitala wykonuje się też dużo cięć cesarskich. Stanowią one około 55 procent porodów. - U nas rodzi się dużo dzieci z różnymi wadami lub rodzą kobiety z różnymi obciążeniami. Wiele z nich właśnie dlatego wybiera nasz szpital - mówi prof. Przemysław Oszukowski.
W Polsce, niestety, znieczulenie przy porodzie wciąż uznawane jest za luksus. Według statystyk Narodowego Funduszu Zdrowia - w całej Polsce otrzymuje je mniej niż 20 procent kobiet.
Według statystyk szpitala Matki Polki - jest to 30 procent. Skąd taka różnica? - NFZ liczy tylko takie porody, które zakończyły się drogami natury. My natomiast liczymy wszystkie, również te zakończone cięciem cesarskim - wyjaśnia lekarz.
Duże wyzwanie dla szpitala
Nasz rozmówca przekonuje, że wprowadzenie znieczulenia jako standardu nie jest łatwe. Chodzi przede wszystkim o lekarzy i pielęgniarki, którzy muszą dodatkowo przy takim porodzie być. - Do każdego porodu musi też być wykwalifikowana pielęgniarka anestezjologiczna. Może ona zajmować się tylko jednym porodem i nie może w tym czasie wykonywać innych czynności. Czyli jeżeli druga kobieta równocześnie będzie rodziła, musi być też druga pielęgniarka anestezjologiczna. Z tego powodu nasze położne ukończyły kursy i teraz są również pielęgniarkami anestezjologicznymi - opowiada Oszukowski.
- Do tego ta położna, która będzie się zajmowała monitorowaniem tego znieczulenia, nie może się zajmować równocześnie porodem. Musi być zatem inna położna, która go odbierze - dodaje.
Jak informuje nasz rozmówca, doktor Krzysztof Ulbrich - szef anestezjologii Centrum Zdrowia Matki Polki - zapewnił, że uda się to wszystko w łódzkiej placówce zorganizować.
Poród w Polsce wciąż może być koszmarem. 'Wszyscy patrzyli na KTG, a nie na mnie' [FRAGMENT KSIĄŻKI]