25 maratonów przebiegnie w 25 dni. "Zrobiłem wszystko, co mogłem"
Przemysław Antczak biegnie charytatywnie. Chce w ten sposób pomóc Milenie Malinowskiej, która cierpi na chorobę Niemanna-Picka typu C, czyli chorobę genetyczną potocznie zwaną 'dziecięcym Alzheimerem'. Dziewczynka potrzebuje miesięcznie - na leki - około 8 tysięcy złotych. Antczak ma nadzieję, że dzięki swojej akcji zapewni jej finansowanie leczenia przez dłuższy czas.
Start akcji miał miejsce w czwartek (4 kwietnia) w Pabianicach. Antczak wystartował w otoczeniu uczniów z pabianickich szkół i zaprzyjaźnionych biegaczy. Ma zamiar biegać do 28 kwietnia, w różnych miejscach. Wśród lokalizacji są m.in.: Park Wolności w Pabianicach, bieżnia na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Pabianicach, CH Ptak w Rzgowie czy Park na Zdrowiu w Łodzi. Ostatniego dnia ma zamiar pojawić się w stolicy województwa i przebiec DOZ Maraton Łódź.
14 kwietnia natomiast - na pabianickim Lewitynie - planowana jest specjalna akcja związana z setnym maratonem, jaki Antczak przebiegnie w życiu. - Mam nadzieję, że wiele osób się w to włączy - mówił nam biegacz.
"Zrobiłem wszystko, co mogłem"
Pytany, czy uda się osiągnąć cel, Antczak odpowiadał ostrożnie: "Tego się nigdy nie wie. Mogę jednak powiedzieć, że w okresie przygotowawczym - od jesieni do teraz - zrobiłem wszystko, co mogłem".
Maratończyk nie biega szybko. Średni czas to 6-7 minut na kilometr. - Po pierwsze jest to tempo dla każdego. Po drugie można w nim swobodnie rozmawiać, a to jest dla mnie bardzo ważne. Dzięki temu mogą dołączać się ludzie, którzy nie biegają na co dzień i na spokojnie zrobić ze mną okrążenie czy kilka okrążeń - zachęcał biegacz jeszcze przed czwartkowym startem.
Okrążenia mają najczęściej od 1 do 2 kilometrów. Najmniejsze będzie na bieżni na terenie MOSiR-u w Pabianicach. Wyniesie 400 metrów. - Dlatego tutaj będę zmieniał kierunek co 10 kilometrów, aby za bardzo nie obciążać jednej strony - mówił Antczak.
Większość jego biegów w tygodniu zaczyna się o godz. 15. Dzięki temu dołączać mogą również osoby pracujące rano. Antczak też codziennie jest w pracy. Buty biegowe wkłada dopiero po jej zakończeniu. Na całą akcję wziął zaledwie dwa dni urlopu. Biegi weekendowe rozpoczynają się wcześniej. Szczegółowa rozpiska dostępna jest na stronie Przemek Antczak - charytatywne maratony.
Antczaka wspiera środowisko biegaczy. Jego osobistą lekarką jest Agnieszka Woźniak, która równocześnie jest jego życiową partnerką. To ona dba o sprawność fizyczną i kontroluje stan zdrowia maratończyka. - Obostrzeń dietetycznych nie muszę się trzymać. Mogę codziennie jeść pizzę i bardzo często koledzy i koleżanki biegacze mi ją przynoszą. Wiedzą, że lubię - przyznał. Jego minimalne zapotrzebowanie dzienne to ok. 5 tys. kalorii. Na każdy maraton musi wypić 4 izotoniki. Do tego pije od 3 do 5 litrów wody.
100 maratonów w 100 dni?
Antczak wspominał, że pomysł na akcje charytatywne powstał dość spontanicznie. Pewnego dnia stwierdził, że skoro i tak tyle biega, to mógłby - przy okazji - robić coś pożytecznego. Trafił na rodzinę Milenki Malinowskiej, której zdecydował się pomagać.
W kwietniu ubiegłego roku przeprowadził akcję '10 maratonów w 10 dni'. Zebrał ponad 42 tys. złotych. Poszedł za ciosem i we wrześniu zorganizował akcję '15 maratonów w 15 dni'. Zebrał wtedy ponad 20 tys. złotych. Liczy, że tym razem wynik finansowy będzie lepszy. - Mam nadzieję, że termin sprzyja i pogoda będzie coraz ładniejsza. Zachęcam do tego, żeby się dołączać i żeby charytatywna puszka się zapełniała - podsumował biegacz.
Marzeniem Antczaka jest zrobienie 100 maratonów w 100 dni.