CPK a lotnisko w Łodzi. Czy Lublinek ma sens? "Skazalibyśmy się na porażkę"
W 2023 roku spółka Port Lotniczy Łódź zanotowała stratę w wysokości 40 mln złotych. To prawie 5 mln złotych więcej niż rok wcześniej. Kiepskie wyniki otworzyły dyskusję nad przyszłością lotniska, którą wzmocniła sama prezydent Łodzi. Hanna Zdanowska, na jednej z sesji rady miasta, zastanawiała się, czy w związku z zapowiadanym Centralnym Portem Komunikacyjnym lotnisko w Łodzi w ogóle będzie miało sens.
- Boję się, czy port lotniczy utrzyma się w takiej skali. Mając 20 czy 25 minut pociągiem na lotnisko transkontynentalne w Baranowie, z wszelką możliwą siatką połączeń, będziemy się musieli zastanowić, jak powinien wyglądać nasz dworzec lotniczy - mówiła prezydent. To ważne, bo Port Lotniczy Łódź w ponad 95 proc. należy do miasta.
Przypomnijmy - pod koniec czerwca premier Donald Tusk ogłosił, że rząd nie rezygnuje z budowy CPK. Inwestycja ma objąć nie tylko samo lotnisko w Baranowie, ale i system szybkich połączeń kolejowych. Port miałby zacząć funkcjonować w 2035 roku.
Skąd wziąć pieniądze na CPK? 'Nie sądzę, by ten eksperyment wyszedł'
Lotnisko w Łodzi ma nadzieję na poprawę
Co na to wszystko władze lotniska? - Faktycznie mamy stratę i nie jesteśmy z niej zadowoleni. Jednak dzięki większej liczbie pasażerów mamy nadzieję na większe przychody w tym roku, a co za tym idzie - w przyszłym na pewno będzie lepiej - mówi Anna Midera, prezeska Portu Lotniczego im. Władysława Reymonta w Łodzi.
- Na poziomie działalności lotniczej, czyli obsługi pasażerów, samolotów i cargo, spółka osiągnęła [w 2023 roku] wynik zbliżony do tego z 2022 roku. Przychody ze sprzedaży z działalności lotniczej i okołolotniskowej, czyli parkingów i wynajmu powierzchni komercyjnej, wzrosły w porównaniu do poprzedniego roku o 30 procent i były największe w historii portu - uzupełnia Wioletta Gnacikowska, rzeczniczka lotniska. - Jeśli chodzi o koszty ponoszone przez przedsiębiorstwo, jakim jest lotnisko, to o 45 proc. więcej niż rok wcześniej trzeba było zapłacić za prąd i ogrzewanie. Wysoka inflacja wymusiła wzrost wynagrodzeń pracowniczych. Stratę obciąża również wzrost kosztów obsługi emisji obligacji sprzed kilkunastu lat, z których sfinansowano budowę terminala - dodaje.
'Nie mając lotniska, skazalibyśmy się na porażkę'
O sens istnienia lotniska w Łodzi zapytaliśmy prof. Remigiusza Kozłowskiego, logistyka z Uniwersytetu Łódzkiego. - Jak popatrzymy na czynniki rozwoju gospodarczego poszczególnych miast, to na świecie nie ma takiego przypadku, że mówimy, że dany region jest dynamiczny i dobrze się rozwija, przyciąga biznes, a nie ma własnego lotniska (...). Nie mając własnego lotniska, skazalibyśmy się na porażkę. Doprowadzilibyśmy do tego, że biznes nie miałby warunków, aby się rozwijać - uważa profesor.
Podkreśla, że lotnisko ma coraz lepsze wyniki jeśli chodzi o liczbę pasażerów. - Jest to związane z lepszym dojazdem do lotniska, bo powstała już w całości droga S14. Są też plany urzędu miasta budowy drogi, która umożliwi bezpośredni dojazd do lotniska od strony S14. To będzie przedłużenie ulicy Popiełuszki. To dodatkowo zwiększy obszar zbierania pasażerów - twierdzi prof. Kozłowski.
Ekspert z UŁ przekonuje ponadto, że łódzkie lotnisko "jednym z najbardziej nowoczesnych w Polsce". - Jest tam też tor o takiej długości na którym wyląduje każdy samolot - zauważa.
Jeśli zaś chodzi o CPK - według naszego rozmówcy lotnisko w Łodzi mogłoby się stać zapleczem dla Baranowa. - Taki port będzie musiał mieć lotnisko zabezpieczające w promieniu od 100 do 140 kilometrów, więc na pewno łódzki port lotniczy na tym nie straci. Choć lepiej byłoby dla wszystkich lotnisk w centralnej Polsce, gdyby lotnisko w Baranowie nie powstało - podsumowuje naukowiec.