,
Obserwuj
Łódzkie

Pracownik sklepu zauważył, że jeden z klientów przestał się pojawiać. Zawiadomił policję

2 min. czytania
04.04.2025 14:10
Pracownik jednego ze sklepów we wsi Górka Pabianicka (woj. łódzkie) zauważył, że starszy mężczyzna, który dotychczas codziennie robił tam zakupy, przestał się pojawiać. Zgłosił sprawę na policję. Funcjonariusze odnaleźli seniora, który - jak się okazało - potrzebował pomocy.
|
|
fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl
  • Policja z Pabianic otrzymała we czwartek zgłoszenie od pracownika jednego ze sklepów we wsi Górka Pabianicka. Zgłaszający był zaniepokojony tym, że jeden ze stałych klientów - starszy mężczyzna - nagle przestał się pojawiać;
  • Funkcjonariusze zastali osłabionego 76-latka w jego domu. W trakcie oczekiwania na przyjazd karetki ten przestał oddychać. Policjanci rozpoczęli resuscytację. Finalnie senior trafił do szpitala.
  • "W sytuacjach kryzysowych szybka reakcja i chęć pomocy mogą uratować czyjeś życie" - podkreśliła w komunikacie Komenda Powiatowa Policji w Pabianicach.

O wydarzeniu poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Pabianicach, gdzie we czwartek (3 kwietnia) wpłynęło zgłoszenie od pracowników sklepu w pobliskiej wsi Górka Pabianicka. 

"Na zakupy miał niemal codziennie przychodzić starszy mężczyzna, ale od kilku dni nikt go nie widział. Zgłaszający dodał, że senior mieszka sam i jest schorowany, dlatego obawia się o jego życie" - informowała w komunikacie podkom. Agnieszka Jachimek.

Osłabiony 76-latek "nie był w stanie wyjść do apteki"

Gdy policjanci trafili pod wskazany adres, zastali 76-latka klęczącego przy kuchennym zlewie. "(...) Był bardzo osłabiony. Przyznał, że od tygodnia nie zażywał leków. Nie mógł ich kupić, gdyż ze względu na złe samopoczucie nie był w stanie wyjść do apteki. Nie wiedział również, jak długo leżał w tej pozycji" - czytamy.

Nie ma ordynatora. Rządzi ten, kto ma dyżur. Dramatyczna sytuacja w lubelskim szpitalu

Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. W trakcie oczekiwania na przyjazd karetki, stan 76-latka znacząco się pogorszył i przestał oddychać. "Młodszy aspirant Agnieszka Chodzicka i posterunkowy Przemysław Pawłowski natychmiast rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową, którą kontynuowali do momentu przyjazdu medyków" - przekazała Jachimek.

Mężczyzna trafił do szpitala Pabianicach, gdzie w dalszym ciągu jest hospitalizowany.

Jak pokreśliła policja, na przykładzie historii z Górki Pabianickiej, jeden telefon może uratować komuś życie. "Zgłoszenia, które mogą wydawać się na pierwszy rzut oka drobne i błahe, często mają ogromne znaczenie. W sytuacjach kryzysowych szybka reakcja i chęć pomocy mogą uratować czyjeś życie. Jest to swoiste przypomnienie tego, że każdy z nas ma moc wpływania na losy innych, a odwaga i empatia są niezwykle ważne" - pisze w komunikacie policja.

Posłuchaj: