37-latek z Łodzi, który uratował noworodka, trafił do aresztu. "Prezydent nie takich ułaskawiał"
- 37-latek, który 15 kwietnia uratował porzuconego noworodka w Łodzi, został zatrzymany i osadzony w areszcie na podstawie prawomocnego wyroku za zniszczenie mienia - poinformował Onet;
- Mężczyzna był wcześniej skazany także za znieważenie funkcjonariusza. Nie zapłacił grzywny, która została zamieniona na karę więzienia;
- Trwają zbiórki na pomoc dla zatrzymanego i jego bliskich. Znajomi apelują o wsparcie, podkreślając że 'taki czyn, jak uratowanie życia, zdecydowanie powinien świadczyć na korzyść człowieka'.
We wtorek (15 kwietnia) wieczorem przypadkowy świadek zawiadomił policję o noworodku, który - zawinięty w reklamówkę - znajdował w jednej z opustoszałych kamienic przy ul. Zgierskiej w Łodzi. Dzieckiem zaopiekował się zespół ratownictwa medycznego i po ustabilizowaniu jego stanu, niemowlę trafiło do szpitala. W jego krwi stwierdzono obecność amfetaminy. Matka dziecka usłyszała zarzut usiłowania zabójstwa dziecka w zamiarze ewentualnym.
37-latek wezwał policję do porzuconego noworodka. Okazało się, że jest poszukiwany
Onet dotarł do nowych informacji na temat mężczyzny, który zawiadomił policję. Według opisu zbiórki na Pomagam.pl, 37-latek brał udział w sprawnym wezwaniu specjalistycznej pomocy", ratując tym samym życie dziecka porzuconego w reklamówce. Jednak gdy na miejscu pojawiła się policja, aby zweryfikować jego tożsamość, okazało się, że jest osobą poszukiwaną. "Ten dobry człowiek musi iść odsiedzieć karę za głupotę z młodości" - napisano w opisie zbiórki.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Paweł Jasiak, zatrzymanie mężczyzny wynikało z wyroku Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia z 31 stycznia. Orzeczono wówczas sześć miesięcy pozbawienia wolności za zniszczenie mienia - uszkodzony został samochód. Wyrok się uprawomocnił, a skazany nie stawił się do odbycia kary.
'Koledzy' donoszą na dr Jagielską. 'To dla nas bulwersujące'
Dodatkowo, sędzia Grzegorz Gała, rzecznik ds. karnych Sądu Okręgowego w Łodzi, przekazał Onetowi, że w 2020 roku ten sam mężczyzna został skazany za znieważenie i naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego. Zasądzono wtedy grzywnę, której nie zapłacił. Sąd przekształcił więc karę na pozbawienie wolności. W 2023 roku skazany wnosił o jej wstrzymanie i rozłożenie grzywny na raty, jednak sąd odrzucił wniosek.
Obecnie trwa zbiórka pieniędzy zarówno na rzecz rodziny mężczyzny, jak i na tzw. wypiskę, czyli środki, z których może on korzystać w areszcie. Apel o pomoc opublikowano także w mediach społecznościowych. "To naprawdę dobry człowiek, choć miał swoje problemy" - mówił w rozmowie z Onetem Bartosz, jego znajomy. "A już taki czyn, jak uratowanie życia, zdecydowanie powinien świadczyć na korzyść człowieka. W Polsce prezydent nie takich ułaskawiał" - dodał.
Posłuchaj: