,
Obserwuj
Lubelskie

Tak się robi biznesy na Igrzyskach. W tle polityczne konszachty z marszałkiem z PiS

4 min. czytania
30.12.2025 16:26

Lubelszczyzna będzie promować się na nadchodzących Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech. - Nie wierzę w to, by lokalny producent miodu, herbaty czy maszyn rolniczych wrócił stamtąd z jakimiś kontraktami - mówi TOK FM Sławomir Skomra z portalu jawnylublin.pl. W tle są powiązania polityczne marszałka Jarosława Stawiarskiego i prezesa PKOl Radosława Piesiewicza.

Radosław Piesiewicz, Jarosław Stawiarski
Radosław Piesiewicz, Jarosław Stawiarski
fot. Filip Naumienko/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego nie ogłoszono przetargu?
  • Z jakiego powodu marszałek Lubelszczyzny jest hojny dla PKOl?
  • Kto będzie mógł skorzystać z promocji?

Na stronach Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie pojawiło się ogłoszenie o "bezpośrednim udzieleniu zamówienia". Chodzi o promocję lubelskich przedsiębiorców w ramach tzw. Mobilnego Olimpijskiego Domu Polskiego. Z oferty ma skorzystać do 40 małych i średnich przedsiębiorców, którzy będą mogli promować swoje produkty czy usługi w ramach tournee po Polsce i po Włoszech.

Nie ma mowy o przetargu, bo z góry wiadomo, że wygrać może tylko Fundacja Polskiego Sportu, powstała w 2023 roku przy Polskim Komitecie Olimpijskim. Dlaczego właśnie ona? Bo tylko ona współpracuje z PKOl-em w ramach - realizowanego po raz pierwszy w historii - Domu Mobilnego. "Biorąc pod uwagę specyfikę i zakres zamówienia nie istnieje na rynku alternatywne rozwiązanie lub rozwiązanie zastępcze odpowiadające wymogom i potrzebom Zamawiającego, a brak konkurencji nie jest wynikiem celowego zawężenia parametrów zamówienia" - tłumaczą w ogłoszeniu urzędnicy marszałka Lubelszczyzny, Jarosława Stawiarskiego z PiS. I dodają, że "Mobilny Dom Polski będzie skupiał wydarzenia gospodarcze, turystyczne, promocyjne i sportowe, inicjując przy tym współprace międzynarodowa oraz wzmocnienie trwałego wizerunku potencjału polskich przedsiębiorców na arenie międzynarodowej".

Ile ma to kosztować?

Na dziś dokładnej kwoty nie znamy, bo Urząd Marszałkowski przekonuje, że negocjacje z Fundacją Polskiego Sportu dopiero trwają i informacje w tym zakresie będą dostępne prawdopodobnie po 10 stycznia. Z ogłoszenia wynika, że założenie jest takie, że tzw. ekwiwalent marketingowy wyniesie 23 miliony zł (czyli tyle miałyby - teoretycznie - zyskać firmy na promocji w ramach igrzysk olimpijskich). Kto i jak to obliczył? Tego nie wiadomo. 

Jednocześnie nie jest tajemnicą, że marszałek Lubelszczyzny Jarosław Stawiarski i jego ekipa są bardzo hojni dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego i jego prezesa, Radosława Piesiewicza, po tym, jak PKOl stracił dofinansowanie ze spółek Skarbu Państwa. - Dlaczego lubelskie? Wyręczamy poniekąd państwo polskie, które ze sportu zrobiło politykę i postanowiło nie dofinansować Polskiego Komitetu Olimpijskiego. My, jako instytucja samorządowa, mamy środki publiczne, jesteśmy elementem państwa polskiego i postanowiliśmy pomóc PKOl-owi, a przy okazji skorzystać z możliwości, jakie dają Igrzyska Olimpijskie - mówił kilkanaście tygodni temu marszałek.

Wiadomo, że w latach 2024-2025 Lubelszczyzna przekazała na rzecz PKOl 4,3 miliona złotych w ramach projektu "Promocja województwa lubelskiego w ramach wydarzenia pod nazwą: Z boiska na igrzyska". Z kolei w latach 2025-2026 na konto PKOl ma wpłynąć prawie 6,5 miliona złotych jako "Promocja województwa lubelskiego w ramach wydarzenia pod nazwą: Imprezy Olimpijskie 2025-2026". Czy to cała kwota? Radni opozycji sejmiku województwa lubelskiego podejrzewają, że niekoniecznie. - Nie jest na razie podana kwota dotycząca ceny tej usługi, którą ma zrealizować fundacja działająca przy PKOl. Ale cała ta historia - choć może powinna być dla mnie zaskoczeniem, to jednak zaskoczeniem nie jest. Bo marszałek Lubelszczyzny od wielu miesięcy pokazuje, że zależność między władzami województwa lubelskiego z PiS a panem prezesem Piesiewiczem z PKOL jest bardzo biska. Wielokrotnie mówiłem o tym i pisałem interpelacje. To kwota już niebagatelna, ponieważ z pieniędzy podatników to jest 11 milionów zł. Więc jak na promocję regionu to naprawdę bardzo dużo - mówi radny Sejmiku Lubelskiego Wojciech Sosnowski. 

Kto może skorzystać z promocji?

- Mali i średni przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność gospodarczą na terenie Lubelszczyzny co najmniej od sześciu miesięcy. Nabór właśnie trwa. Wyjazd jest zaplanowany dla wszystkich branż, także zachęcamy przedsiębiorców z każdej branży do składania wniosków w celu realizacji promocji przedsiębiorstw w trakcie XXV Igrzysk Olimpijskich - mówi w TOK FM po. dyrektor Departamentu Gospodarki, Elwira Lorenz. Jak dodaje, chodzi szczególnie o tych, którzy są przygotowani do wprowadzenia produktów czy usług na rynki zagraniczne. 

Wyjazdy mają się odbywać w trzech turach (10-12 lutego, 14-16 lutego i 16-18 lutego), w trakcie trwania igrzysk. Koszt dla jednej osoby oszacowano na 15 tysięcy zł, z tzw. pomocy de minimis dla przedsiębiorców - wchodzą w to koszty przelotu i noclegów. - Jest to unikatowa forma promocji przedsiębiorców. Takiej promocji dla lubelskich przedsiębiorców wcześniej nie było - dodaje dyrektor Lorenz. Całość zostanie sfinansowana z funduszy europejskich, z projektu "Marketing gospodarczy województwa lubelskiego 3". 

- Nie ma co ukrywać - prezes PKOL i marszałek Lubelszczyzny bardzo dobrze się znają. Mają kontakty, współpracują. A pieniądze dla PKOl z samorządu województwa lubelskiego to przykład tego, jak w dobie, kiedy państwo po odejściu PiS od władzy przestało dotować PKOl, to w miejsce weszły samorządy, w tym właśnie samorząd lubelski - mówi red. Sławomir Skomra z portalu jawnylublin.pl. Jak dodaje, nie wierzy w to, że promocja Lubelszczyzny na igrzyskach olimpijskich przyniesie regionowi wymierne efekty. - Nie wierzę w to, by lokalny producent miodu, herbaty czy maszyn rolniczych z Lubelszczyzny pojechał do Włoch, na igrzyska olimpijskie, i wrócił stamtąd z jakimiś kontraktami. Nie oszukujmy się, igrzyska to jednak przede wszystkim sport - dodaje Sławomir Skomra w rozmowie z TOK FM. 

Co ma zagwarantować Fundacja Polskiego Sportu? Z ogłoszenia wynika, że "podczas trwania umowy informacje o lubelskich małych i średnich przedsiębiorstwach pojawiać się będą regularnie na stronach internetowych, w telewizji Polsat przy Magazynie Olimpijskim w Polsce oraz w social mediach w Polsce i we Włoszech". 

Zdaniem sejmikowej opozycji, pieniądze można byłoby wydać inaczej. - Od wielu miesięcy walczymy o to, by znalazły się środki na Lubelski Bon Turystyczny. Na to pieniędzy jednak nie ma - mówi radna Iwona Nabożna.

Bon miałby pomóc m.in. firmom przygranicznym, które od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie są w coraz trudniejszej sytuacji finansowej. Chodzi m.n. o firmy z branży turystycznej, hotele, pensjonaty, restauracje. Wiele osób rezygnuje z przyjazdu na Lubelszczyznę z obawy przed zagrożeniami ze strony Rosji czy Białorusi. Przedsiębiorcy cały czas na tym tracą. Niektórzy zamykają nawet swoje działalności. Bon - zdaniem radnych opozycji - mógłby choć trochę poprawić sytuację. - Proponowałem na początek kwotę dwóch milionów zł na ten cel. Cały czas wierzę, że to się uda - mówi pomysłodawca, radny Wojciech Sosnowski.