Długie kolejki na granicy z Ukrainą. Wojewoda lubelski zapowiada zmiany
Na Lubelszczyźnie czynne są cztery przejścia graniczne z Ukrainą: to Dorohusk, Zosin, Hrebenne i Dołhobyczów. Przez trzy pierwsze mogą przejechać pojazdy ciężarowe, ale przejście w Zosinie jest wykorzystywane tylko do wjazdu do kraju na pusto - bez towaru.
Podczas gdy auta osobowe wszędzie są odprawiane w miarę na bieżąco, kierowcy aut z towarem muszą czekać, czasem bardzo długo. We wtorek w Dorohusku - przy wyjeździe z Polski - czas oczekiwania wynosił 20 godzin, a w Hrebennem - 17 godzin. W poniedziałek w tej pierwszej miejscowości aut było blisko 650, w drugiej ponad 300.
Takich kłopotów dotychczas nie było. Jak podkreśla wojewoda lubelski Lech Sprawka, kolejki się zdarzały, przeważnie przed wypadającymi u naszych wschodnich sąsiadów świętami. Kierowcy wracali wówczas do Ukrainy, by spędzić ten czas z rodziną. Teraz jest inaczej, a problem utrzymuje się już kilka dni.
Wojewoda zapowiada interwencję
Urząd wojewódzki zapowiada, że będzie szukał możliwości rozwiązania tej sytuacji. Sprawka nie pozostawia jednak złudzeń - jak mówi, zbyt dużego pola manewru nie ma. - Jest szansa na szybką inwestycję w Dorohusku, by przyspieszyć przede wszystkim wykonywanie odpraw celnych - deklaruje.
Jak słyszymy w urzędzie wojewódzkim, obecne kłopoty są pokłosiem sytuacji sprzed miesiąca, kiedy w gigantycznych kolejkach czekały ciężarówki wyjeżdżające z Ukrainy. Kierowcy stali wtedy nawet tydzień. Teraz te pojazdy, głównie ukraińskie, załadowane wracają do kraju. Druga sprawa, na którą zwracają uwagę urzędnicy, to fakt, że przejścia graniczne nie były projektowane na tak duży ruch, jaki jest tam obecnie.
Podobne problemy są na innych przejściach granicznych. W Korczowej ciężarówki stoją 45 godzin, w Medyce - 16, a w Krościenku - sześć.