,
Obserwuj
Lubelskie

''Syndrom Hamleta'' przedpremierowo w Teatrze Starym wywołał poruszenie. "Szukaliśmy innej formy"

3 min. czytania
07.10.2022 10:40
Na prapremierze w Teatrze Starym w Lublinie część widzów płakała, inni siedzieli w zamyśleniu i zadumie. Niektórzy po wyjściu z seansu mówili wprost: "Ten film powinien zobaczyć każdy". ''Syndrom Hamleta'' to dokument w reżyserii Elwiry Niewiery i Piotra Rosołowskiego, opowiadający o wojnie w Ukrainie - tej toczącej się od 2014 roku w Donbasie.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

"Syndrom Hamleta" to opowieść o pięciorgu młodych Ukraińcach - ludziach, na których wojna odcisnęła już swoje piętno. W cieniu ukraińskiego Majdanu i wojny w Donbasie, której wprost doświadczyli, przygotowują spektakl nawiązujący do "Hamleta" Wiliama Szekspira. Nie wiedzą wtedy, że prezydent Rosji Władimir Putin wywoła wojnę na pełną skalę. Oficjalna premiera "Syndromu Hamleta" w kinach w całej Polsce - 7 października.

W filmie widzimy, że reżyserka spektaklu chce, by poprzez "Hamleta" i historie poszczególnych osób pokazać widzom, o co w życiu walczymy. Jakie mamy przed sobą życiowe dylematy, nawiązujące do hamletowskiego "Być albo nie być". Aktorzy próbują mierzyć się na scenie z najtrudniejszymi wspomnieniami - wojną, wychodzeniem z niej, terapią, relacjami w rodzinie.

Autorzy filmu ukazują wstrząsające losy pokolenia, dla którego wojna stała się codziennością. Konfrontują postawy i doświadczenia. Bohaterowie to m.in. Sławik, który jako żołnierz przeszedł przez piekło wojny i niewoli. Jest też Katia, której najbardziej zależy na tym, by mama wybaczyła jej pójście na front. Z kolei Roman to sanitariusz, który na wojnie ratował rannych żołnierzy - widział ogrom tragedii i do dziś próbuje sobie poradzić z wojenną traumą.

Pokaz w Lublinie

Film pokazano przedpremierowo w Teatrze Starym w Lublinie. Na pokazie była reżyserka i jeden z bohaterów - Sławik. "Niezwykła opowieść", "Ogromny ból", "Film, który musi zobaczyć każdy" - mówili widzowie, po wyjściu z seansu. U niektórych dostrzec można było łzy wzruszenia, u innych stres.

Jak mówi reżyserka Elwira Niewiera, założenie od początku było takie, by film nie miał formuły wywiadów. - Szukaliśmy innej formy, by móc bardziej przyjrzeć się temu, co siedzi w naszych bohaterach, jakie emocje i by mogli się nimi podzielić. Stąd wziął się pomysł na spektakl, który widzimy w filmie - mówi reżyserka.

- Chcieliśmy zrobić emocjonalny portret generacji, stąd tak różnorodne postaci. Zależało nam też, by poszczególne osoby mogły się zderzyć z historiami nie tylko swoimi, osobistymi, ale też tymi dotyczącymi innych uczestników. I teatr wydał nam się bezpieczną ramą, by dotrzeć do głębszych refleksji, do rozrachunku z tym, co wydarzyło się w ich życiu. By rozprawić się z pewnymi rzeczami, z którymi na terapii sobie jeszcze nie poradzili - dodaje.

'Postanowiłem, że niczego nie będę ukrywał'

Sławik, którego poznajemy w Lublinie, to niedoszły aktor. W 2010 roku studiował w szkole aktorskiej w Charkowie, ale zrezygnował. W 2012 roku sam zdecydował, że zaciągnie się do wojska. Jak mówi, widział wiele, był w niewoli. Wcześniej opowiadał o tym w wywiadach, ale nie pokazywał emocji. - Jak dołączyłem do tego projektu, do filmu i do spektaklu, postanowiłem, że pokażę wszystko, niczego nie będę ukrywał. Zrozumiałem, że chciałbym pokazać wszystkie swoje emocje. Było kilka momentów w mojej biografii, które mnie dusiły - opowiadał w Lublinie Sławik.

Przyznaje, że trudnym doświadczeniem były relacje z ojcem, któremu chciał udowodnić, że jest prawdziwym, silnym, odpowiedzialnym mężczyzną i dlatego w 2014 roku poszedł na front. - Wcześniej nie rozmawialiśmy z tatą o moich doświadczeniach z wojny. A w czasie kręcenia filmu to był pierwszy raz, gdy rozmawialiśmy o tych wydarzeniach zupełnie na serio - opowiadał nam Sławik. W filmie z ust Sławika padają znamienne słowa: "W życiu nie warto nikomu nic udowadniać".

Dziś nasz rozmówca - podobnie jak inni bohaterowie filmu - znów jest na wojnie. Do Lublina przyjechał specjalnie na spotkanie z widzami, w ramach przepustki. - Służę w komisariacie wojskowym, ale nie mogę powiedzieć, gdzie. Pracuję z poborowcami, przygotowuję ich do służby wojskowej - opowiada.

"Syndrom Hamleta" wchodzi do kin 7 października, ale już święci triumfy. Na Krakowskim Festiwalu Filmowym otrzymał nagrodę Złotego Lajkonika, a podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Locarno zdobył Grand Prix dla najlepszego filmu sekcji Semaine de la Critique oraz nagrodę niezależnych krytyków Boccalino d’Oro dla najlepszego dokumentu.