,
Obserwuj
Lubelskie

Chciał poprawić warunki pracy w prokuraturze. Przenieśli go do innej jednostki

3 min. czytania
07.04.2023 11:39
Paweł Burzyński został przeniesiony z Prokuratury Rejonowej w Lubartowie do oddalonego o prawie 70 kilometrów Kraśnika. Jak mówi, odbiera to jako formę szykany za próbę poprawy warunków pracy w swojej jednostce.
|
|
fot. Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Prokurator Paweł Burzyński pracuje w zawodzie od 23 lat. Przed laty był m.in. delegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości czy Prokuratury Generalnej w Warszawie. Zajmował się tam legislacją. Obecnie pracuje w Prokuraturze Rejonowej w Lubartowie (lubelskie). Aktywnie działa w Stowarzyszeniu Prokuratorów Lex Super Omnia. Krytykuje działania władzy w wymiarze sprawiedliwości. Walczy też o przestrzeganie w prokuraturze przepisów Kodeksu pracy. Chodzi o tzw. prokuratorskie dyżury, gdy śledczy - w nocy czy nad ranem - musi jechać na zdarzenie (np. wypadek śmiertelny czy zabójstwo), a potem od samego rana normalnie być w pracy. 

- Prokuratorowi, tak jak każdemu pracownikowi, należy się odpoczynek. To jest konieczne dla naszego zdrowia psychicznego. Prokurator, który w nocy pełni obowiązki służbowe i nie wyśpi się, to jest prokurator niebezpieczny. Przychodzi rano do pracy i nie funkcjonuje tak jak powinien. Jego decyzje mogłyby być inne, gdyby był wyspany i wypoczęty - mówi TOK FM Burzyński. 

Jak dodaje, "w Kodeksie pracy jest wyraźnie zapisane, że po efektywnie pełnionym dyżurze należy nam się 11 godzin niezakłóconego odpoczynku". - Napotkałem jednak niezwykły opór ze strony kierownictwa jednostki dotyczący przestrzegania tych przepisów prawa pracy w prokuraturze. Oczekuje się, że prokurator będzie o godzinie 4 rano jechał na zdarzenie, a następnie o godzinie 7 normalnie stawi się w pracy - mówi Burzyński. 

Nasz rozmówca wskazuje, że wcześniej odbywało się to w ten sposób, że dodatkowe godziny (za nocne zdarzenia) zapisywało się w specjalnym rejestrze. - I potem prokurator w dogodnym terminie odbierał sobie dzień wolny. Ale to się skończyło, zeszyty zniknęły. Nie ma żadnej ewidencji efektywnie świadczonej pracy podczas dyżuru, choć oczywiście ślady takiej pracy zostają w aktach. Bo pamiętajmy, że za każdym razem jest to praca procesowa - wyjaśnia prokurator.

 

"Pewna koincydencja zdarzeń"

 

W poniedziałek Burzyński dowiedział się, że od wtorku pracuje już nie w Lubartowie, ale 70 kilometrów dalej, w Kraśniku. - Nie jestem w stanie wprost stwierdzić, co było bezpośrednią przyczyną delegacji, bo w decyzji, którą dostałem, nie ma żadnego uzasadnienia. Natomiast jest pewna koincydencja zdarzeń, która dla mnie - jako prokuratora z 23-letnim stażem pracy - nie jest przypadkowa - mówi Burzyński. 

Na razie prokurator ma decyzję o delegacji na dwa miesiące, ale - jak mówi - może być przedłużona. Tym bardziej, że już raz - w 2021 roku - był bez swojej zgody delegowany do Parczewa i też miało być na dwa miesiące, a skończyło się na sześciu. 

Krytycznie do decyzji o delegacji Pawła Burzyńskiego wypowiedziało się Stowarzyszenie Prokuratorów Lex Super Omnia. "Możemy jedynie przypuszczać, że powodem tej decyzji była troska pana prokuratora Pawła Burzyńskiego o przestrzeganie praw pracowniczych prokuratorów wykonujących czynności w ramach dyżurów na miejscach zdarzeń (zabójstw, wypadków ze skutkiem śmiertelnym, katastrof i innych). Zwracał uwagę przełożonych na konieczność przestrzegania przepisów prawa pracy w przypadku wykonywania obowiązków służbowych w godzinach nocnych, jak również na konieczność zapewnienia wypoczynku po dyżurze trwającym często przez całą noc" - napisano w oświadczeniu stowarzyszenia. 

"Godzi się przypomnieć, że zasada równego traktowania i niedyskryminacji ma swoje konstytucyjne podłoże w art. 32 Konstytucji RP, zgodnie z którym wszyscy są wobec prawa równi i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Standardy europejskie i międzynarodowe wymagają zachowania szczególnej przejrzystości i stosowania obiektywnych zasad przy oddelegowywaniu prokuratora do pełnienia obowiązków w innej jednostce wskazując, że delegacje prokuratorów bez ich zgody mogą być wykorzystywane jako instrument wywierania bezprawnego nacisku na prokuratorów i naruszania ich niezależności" - napisali prokuratorzy w swoim oświadczeniu.

Jakie były oficjalne powody przeniesienia prokuratora do Kraśnika? Wysłaliśmy pytania w tej sprawie do rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Czekamy na odpowiedź. 

Prokurator nie może się od decyzji odwołać np. do przełożonych z Prokuratury Apelacyjnej czy w inny sposób, na drodze służbowej. - Generalnie w tym piśmie nikt mnie nie pouczył o jakimkolwiek trybie odwoławczym. Natomiast wiem, że mogę próbować odwoływać się do sądu pracy. I rozważam taką opcję - zapowiada w rozmowie z nami Burzyński.