"Nie pojedziemy na święta. To niebezpieczne. Nie chcę, by dzieci słyszały alarmy"
Julia przyjechała do Lublina niedługo po wybuchu wojny. Była krawcową, obecnie pracuje przy pakowaniu słodyczy. W Polsce jest z dwoma synkami - jeden chodzi do przedszkola, drugi do pierwszej klasy. - Już świetnie mówią po polsku, mają kolegów, lubią tu być - mówi Ukrainka. Ona sama przyznaje, że bardzo tęskni - za domem, za krajem, za mężem. Tęsknota nasiliła się w okresie przedświątecznym.
- Nie pojedziemy na święta. To niebezpieczne. Nie chcę, by dzieci słyszały alarmy czy wybuchy. Spędzamy Wielkanoc z moimi polskimi znajomymi, którzy na co dzień nam pomagają - opowiada. Jak mówi, będzie w tym roku świętować podwójnie - teraz, razem z Polakami, drugi raz - za tydzień, zgodnie z kalendarzem prawosławnym. - Przed rokiem też byliśmy na święta już w Polsce. To było bardzo trudne, nie chciałam świętować, nie miałam do tego głowy. Dziś jest inaczej, czas zrobił swoje. Nawet piekę paskę - opowiada.
Paska to specjalny dekoracyjny chlebek, który piecze się na Wielkanoc w Ukrainie. - Znalazłam w internecie foremki do pieczenia, zamówiłam i dzięki temu będą u nas paski na święta. Lekko słodkie i puszyste, wyrośnięte, na drożdżach - opowiada nasza rozmówczyni.
Ukraińskie rodziny w Lublinie będą świętować m.in. w Centrum Wolontariatu - mowa tu zwłaszcza o tych, którzy mieszkają w prowadzonych przez wolontariuszy Domach Nadziei. - Chodzi o to, by nasi podopieczni nie doświadczali samotności i smutku wtedy, gdy większość ludzi zasiada do świątecznych posiłków - informuje Justyna Orłowska z Centrum Wolontariatu.
W Wielkanocny Poniedziałek do wspólnego obiadu zasiądzie m.in. Svieta, która już w Polsce dowiedziała się o poważnej chorobie, Alona z małą Nastią, dla których Dom Nadziei stał się bezpieczną przystanią oraz kilkadziesiąt innych mam i babć z dziećmi. - Łącznie spodziewamy się nawet 150 gości - mówi Orłowska.
Wielkanocnego śniadania nie organizuje Centrum Integracyjne Baobab, ale każdy może tu przyjść również w święta. "Przyjdźcie do nas, żeby napić się kawy lub herbaty, spotkać się z kolegami i koleżankami, popracować, poczytać książkę albo pograć w planszówki. Można również skorzystać z placu zabaw, ale pod opieką osoby dorosłej" - czytamy na profilu Baobabu.
Przed świętami w Baobabie były warsztaty dla dzieci, m.in. wspólne robienie pisanek czy malowanie zajączków. - Dzieci uwielbiają takie działania. My nie opowiadamy się za żadnym wyznaniem, ale króliczki czy jajka to element kulturowy i zawsze dostarczają wiele radości, dlatego również takie warsztaty zorganizowaliśmy - mówi Wiktoria Dudek, jedna z pracownic Baobabu.
Jak Ukraińcy spędzą święta?
Z badania "Uchodźcy wojenni z Ukrainy. Wielkanoc w Polsce", przeprowadzonego przez Platformę Migracyjną EWL - wspólnie ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego - wynika, że 74 procent uchodźców wojennych z Ukrainy planuje pozostać w Polsce w czasie świąt. 23 procent uchodźców planuje obchodzić Wielkanoc zarówno według kalendarza gregoriańskiego (9 kwietnia), jak i juliańskiego (16 kwietnia). 45 procent respondentów deklaruje, że spędzi Wielkanoc z rodziną, która mieszka w Polsce. Co dziewiąty uchodźca spędzi święta z Polakami, którzy im pomagają.
Z badań wynika, że Ukraińcy i Ukrainki posmakowali w polskich gołąbkach. To danie kuchni polskiej, które najbardziej smakuje uchodźcom znajdującym się w naszym kraju. Do tego żurek, sernik, szarlotka, zupa grzybowa czy bigos.
- U mnie na stole na pewno będzie paska i babka, a do tego pierogi, kulebiaki z farszem, a do tego żurek, który uwielbiam - mówi Olena. Jak dodaje, w Ukrainie koszyczki do święcenia są o wiele większe niż w Polsce, wkłada się do nich naprawdę wszystko. - Oczywiście, wspólnie z dziećmi robię też pisanki, malujemy baranki i króliczki. Musi być świątecznie, choć od domu daleko - dodaje Ukrainka, która od ponad roku mieszka w Lublinie.
Badanie "Uchodźcy wojenni z Ukrainy. Wielkanoc w Polsce" zostało przeprowadzone w dniach 23-28 marca 2023 roku w różnych miastach i regionach Polski, m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Przemyślu. W badaniu wzięło udział 400 obywateli Ukrainy, którzy przyjechali do Polski po 24 lutego 2022 roku w związku z wybuchem wojny.