,
Obserwuj
Lubelskie

Przebadać całe zboże z Ukrainy? "To jest trochę przesada. Części nie da się nawet zidentyfikować"

4 min. czytania
14.04.2023 17:33
Nie ma możliwości, by przebadać całość zboża, które z Ukrainy wjechało do Polski. Jak mówi nam szef Inspekcji Weterynaryjnej w Lublinie, kontrole polegają na pobieranu próbek, a nie na badaniu wszystkiego, co dociera. Okazuje się również, że kontrole w zdecydowanej większości wypadają dobrze.
|
|
fot. Efrem Lukatsky / AP Photo

W polskich magazynach, szczególnie na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu, zalega zboże z Ukrainy. To kilka milionów ton ziarna. Jednocześnie część polskich rolników nie sprzedała jeszcze swojego zboża, bo najpierw nikt nie chciał go kupić, a potem cena stała się tak niska, że jest to nieopłacalne.

Rolnicy - m.in. z Agrounii - od kilku dni protestują przed torami kolejowymi w Hrubieszowie na Lubelszczyźnie i na co dzień widzą pociągi, które wiozą ziarno zza naszej wschodniej granicy. Dzieje się tak mimo ubiegłotygodniowej zapowiedzi ministra rolnictwa, że import został wstrzymany, a dopuszczalny będzie jedynie tranzyt przez Polskę m.in. do krajów afrykańskich. - Dziś w nocy co dwie godziny przejeżdżał pociąg, który ma od 50 do 80 wagonów, to jest około 5 tysięcy ton na każdym składzie - alarmował w piątek rano lider Agrounii Michał Kołodziejczak.

- Zleciłem Głównemu Inspektoratowi Weterynarii mocne kontrole zboża, które jest w Polsce, aby było pewne, że mamy zboże dobrej jakości - powiedział kilka dni temu minister rolnictwa Robert Telus. Kontroli jest rzeczywiście więcej - potwierdził nam to szef Inspekcji Weterynaryjnej w Lublinie dr Paweł Piotrowski. To właśnie podległa jemu inspekcja przeprowadza kontrole, ale zajmuje się tym również Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych i sanepid. Dr Piotrowski przyznał w rozmowie z TOK FM, że nie ma jednak fizycznej możliwości, by przebadać całość wjeżdżającego do Polski ziarna.

Kraków. Mężczyzna podpalił się przed konsulatem Ukrainy. Jest decyzja prokuratury

Inspekcja weterynaryjna pobiera próbki w różnych miejscach i z różnych partii zboża. Z reguły próbka to około połowy kilograma ziarna. Weterynaria bada tzw. zboże paszowe, choć jeszcze kilka miesięcy temu w oficjalnych komunikatach pojawiało się "zboże techniczne". - Nie ma takiego rozróżnienia nigdzie w przepisach. Tak zwane zboże techniczne - jak to wszyscy nazywali - to był sprytny wymysł jakiejś osoby, która doskonale wiedziała, że inspekcje kontrolują tylko i wyłącznie zboże paszowe, spożywcze, ewentualnie materiał siewny. A to "zboże techniczne" pozostawało poza jakąkolwiek jurysdykcją. Więc ono przyjeżdżało bez jakiejkolwiek kontroli. Ale - co najważniejsze - to nie oznacza, że to zboże było złej jakości. Bo ono też było (wyrywkowo - przyp. red.) badane i wyniki wychodziły prawidłowe - mówi dr Paweł Piotrowski.

Rolnicy przekonują, że zboże z Ukrainy było niejednokrotnie mieszane w magazynach z polskim zbożem, trudno je na pierwszy rzut oka odróżnić. Do tego - jak słyszymy od służb - kontrole niejednokrotnie są utrudnione ze względu na błędy czy oszustwa w dokumentach. Zdarzało się, że dostawca pokazywał służbom, że przywiózł zboże techniczne, a po chwili - wyciągał dokumenty, że to jednak zboże spożywcze. M.in. w takich sytuacjach zawiadamiana była prokuratura - jedno ze śledztw prowadzi Prokuratura Okręgowa w Zamościu.

- Jest to śledztwo w sprawie doprowadzenia trzech spółek do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości w kwocie ponad półtora miliona zł, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej - mówi TOK FM prokurator Anna Rębacz. To niekorzystne rozporządzenie mieniem miało polegać na wprowadzeniu w błąd osób nabywających pszenicę co do jej kraju pochodzenia i jakości. Śledztwo jest we wstępnej fazie, nikomu nie przedstawiono zarzutów.

'Chłopy! My wiemy, że jak trzeba coś zrobić, to się rano wstaje, a oni w tym rządzie są rozleniwieni'

Przebadać całe zboże? "Trochę przesada"

Wojewódzki lekarz weterynarii w Lublinie pytany, czy obecnie przy kontrolach pracuje większa liczba inspektorów, odpowiada, że nie. Na co dzień pobieraniem próbek i ich badaniem w laboratoriach - na całej Lubelszczyźnie - zajmuje się w inspekcji weterynaryjnej ok. 60 osób. Od początku marca do dziś do badań na samą tylko salmonellę pobrano ok. 100-110 próbek ziarna. Jak słyszymy, trzeba to pomnożyć przez pięć - bo próbki są pobierane pod kątem kilku różnych zanieczyszczeń (czyli w tym czasie pobrano ok. 600 próbek).

- Myślę, że mówienie, że przebadamy całe zboże, to jest trochę przesada. Części zboża nie da się nawet zidentyfikować, bo mogą być do niego "stworzone" różne dokumenty. Ale rzeczywiście, w poszczególnych powiatach badamy tego zboża tyle, ile się da - dodaje dr Piotrowski.

"W większości niczego się nie wykrywa"

Od pracowników poszczególnych inspekcji słyszymy, że to nieprawda, że zboże z Ukrainy jest bardzo złej jakości. - Na Ukrainie są w dużej mierze czarnoziemy, czyli najlepsze gleby. Na nich rośnie zboże. W znacznej części rośnie nawet bez żadnych nawozów czy środków ochrony roślin. Dlatego w większości w tym zbożu niczego się nie wykrywa. Oczywiście, wyjątki się zdarzają, ale nie można tego wyolbrzymiać - mówi jeden z naszych rozmówców.

- Szczerze powiem, że w trakcie naszych badań prób dodatnich jest naprawdę mało - mówi dr Paweł Piotrowski. Jednocześnie przyznaje, że mogło być tak, że zboże z Ukrainy trafiło już do młynów i przerobiono je na mąkę.