,
Obserwuj
Lubelskie

Rolnicy musieli wcześniej zacząć żniwa. Mieszkańcy się skarżą. "Straszą mandatami"

4 min. czytania
18.07.2024 08:36
- Jak słyszałem wcześniej wypowiedzi polityków, że klimat wcale się nie zmienia, że to polityka i propaganda, to nawet w to wierzyłem. Ale dziś jestem przekonany, że jednak coś jest na rzeczy. Takiej pogody jak w tym roku nie pamiętam - kręci głową pan Piotr, rolnik z Lubelszczyzny. Jak wielu innych, musiał w tym roku wcześniej zacząć żniwa - ze względu na upały i obawę, że całe plony zniszczą niszczycielskie burze.
|
|
fot. Arkadiusz Stankiewicz / Agencja Wyborcza.pl

Wyjątkowo wcześnie wyszli w tym roku w pole rolnicy z Lubelszczyzny. W części gospodarstw żniwa już trwają, a w niektórych nawet dobiegają końca. Wcześniej to się raczej nie zdarzało. Pszenicę zbierano najwcześniej na przełomie lipca i sierpnia. - Zmienił nam się klimat, zboża wcześniej dojrzały, a przez to rolnicy wcześniej musieli wyjechać w pole. Koszą jęczmienie, rzepaki, ale także właśnie pszenicę - mówi nam Urszula Kowalczyk ze skupu zboża w miejscowości Kliny.

Pan Piotr też już kosi. - Jak słyszałem wcześniej w mediach wypowiedzi niektórych polityków, że klimat wcale się nie zmienia, że to polityka i propaganda, to nawet w to wierzyłem. Ale dziś jestem przekonany, że jednak coś jest na rzeczy. Takiej pogody jak w tym roku nie pamiętam. Naprawdę. Zmianę klimatu widzę u siebie na polu. Upały straszne, o wiele wcześniej dojrzały nam zboża. I trzeba się spieszyć, by je w odpowiednim momencie zebrać i zawieźć do skupu. Bo coraz więcej mamy też burz, które mogą nasze plony zniszczyć. A w tym roku plony są naprawdę dobre - opowiada rolnik z Lubelszczyzny.

Urszula Kowalczyk potwierdza, że zboże jest dobrej jakości i rolnicy starają się to wykorzystać. - Jeśli przyjdą kolejne deszcze czy nawet grad, jeśli zboże dłużej zostanie na polu, to straci na jakości, a co za tym idzie - także na wartości - dodaje współwłaściciel skupu Marek Kowalczyk.

Kombajny pracują, mieszkańcy się skarżą

Kombajny pracują więc pełną parą, również w nocy. - Część rolników w ten sposób ucieka przed anomaliami pogodowymi, przed burzami. Jednak nie zawsze jest to możliwe. Coraz częściej pojawiają się skargi - na przykład tutaj u nas, pod Lublinem, gdzie ludzie niedawno wybudowali domy, że im przeszkadza praca rolników w nocy - opowiada Kowalczyk. Niektórzy straszą mandatami za zakłócanie ciszy nocnej po godz. 22.

Absurd w Zakopanem złoś ci turystów. 'Miało być ułatwienie, jest koszmar'

- Na razie jeszcze w skupach nie ma kolejek. Nie trzeba stać wielu godzin, by to zboże sprzedać. Jeszcze jest na tyle wcześnie, że nie wszystkie odmiany zbóż są do fazy zbioru. Ale rzeczywiście, trochę te żniwa się nam przesunęły, ze względu na pogodę - mówi TOK FM dyrektor Wojciech Kniaziuk z Lubelskiej Izby Rolniczej.

Susza nadal doskwiera rolnikom

Jak słyszymy, problemem, z którym trzeba się obecnie mierzyć, jest susza. Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa opublikował właśnie kolejny raport suszowy. Wynika z niego, że sytuacja - mimo deszczu - wcale się za bardzo nie poprawiła. - Pierwsza warstwa gleby jest mokra, ale pod nią, głębiej, jest jedna bryła, bez wody. I to jest dla wielu roślin problem - mówi nam pan Wojciech z Zamojszczyzny, u którego jest już w większości po żniwach. Największe niedobory wody są obecnie na Mazurach, Polesiu, Mazowszu i właśnie na Lubelszczyźnie. Susza niekorzystnie odbija się m.in. na uprawie rzepaku, zbóż jarych, krzewów owocowych, kukurydzy, roślin strączkowych czy warzyw gruntowych.

Rolnicy narzekają jednak nie tylko na suszę, ale na nowe wymagania, które są im stawiane. Skupy żądają od nich potwierdzenia, że - jako producenci zboża - są zgłoszeni w poszczególnych instytucjach. Chodzi m.in. o sanepid. Część skupów wymaga podania numeru referencyjnego rolnika. - Czasami na tym punkcie pojawiają się pretensje do nas i spory. Niektórzy nie rozumieją, jakich numerów od nich wymagamy. W takich rozmowach bywa gorąco - przyznaje Marek Kowalczyk.

Ministerstwo Rolnictwa potwierdza, że podmiot zajmujący się produkcją zboża lub rzepaku na cele konsumpcyjne powinien być wpisany do rejestru zakładów podlegających nadzorowi organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej. - Tyle, że nikt mnie nigdy o to nie pytał, nie wymagano żadnych numerów. Przywoziłem zboże, oddawałem do skupu i tyle - mówi pan Wojciech. Za niedopełnienie obowiązku rejestracji, rolnikowi może grozić kara do 5 tysięcy złotych, nie niższa niż tysiąc złotych.

Dodatkowo, rolnicy przy sprzedaży rzepaku muszą też obecnie wpisać w specjalne dokumenty, czym pryskali zboże, kiedy i na którym polu, jakimi nawozami nawozili, ile wydali na paliwo czy na energię. - My się do tego stosujemy, wypełniamy tę dokumentację, co oczywiście dla rolnika bywa problemem, bo nie wszyscy - przyjeżdżając do skupu - pamiętają takie szczegóły. Ale wymagania unijne są jakie są - tłumaczy Marek Kowalczyk.