,
Obserwuj
Lubelskie

"GW": Znany prokurator miał "zamrażać" sprawę księdza oskarżanego przez kobiety

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
25.07.2024 08:49
W "zamrażarce" prokuratora Jerzego Ziarkiewicza ukryto sprawę znanego księdza z Radomia, podejrzanego zgwałcenie co najmniej czterech kobiet - informuje lubelska "Gazeta Wyborcza".
|
|
fot. Rafał Mielnik / Agencja Wyborcza.pl

O prokuratorze Jerzym Ziarkiewiczu pisaliśmy na naszym portalu wczoraj (środa). Jak informowaliśmy, prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące spraw prowadzonych przez Ziarkiewicza. Chodzi m.in. o głośną historię ukrywania w garażu akt spraw niewygodnych dla PiS, ale nie tylko. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", w "zamrażarce" prokuratura miały znajdować się także sprawy nieprzychylne Kościołowi i księżom.

Miał ukrywać akta w garażu, teraz może mieć kłopoty. 'Mocne ustalenia'

"GW" opisuje konkretnie sprawę księdza Mariusza W. z Radomia. W ubiegłym tygodniu duchowny został aresztowany pod zarzutem zgwałcenia co najmniej czterech młodych kobiet. Sprawa toczy się od około 3 lat. W 2021 roku do kurii miała zgłosić się kobieta, która twierdziła, że została przez księdza wykorzystana seksualnie. Przekonywała, że nie jest jedyna. Kuria zareagowała szybko. Przeprosiła pokrzywdzone, zawiesiła Mariusza W. w pełnieniu funkcji kościelnych i poinformowała prokuraturę.

Jak pisze lubelska "Wyborcza", sprawa została przekazana do prokuratury w Zamościu - podlegającej Prokuraturze Regionalnej w Lublinie, którą kierował Jerzy Ziarkiewicz. "Przez trzy lata nie działo się wiele. Aż do połowy lipca, kiedy zaskoczony ks. Mariusz W. został zatrzymany przez policjantów w swoim mieszkaniu w Radomiu i przewieziony do Zamościa, gdzie tego samego dnia usłyszał siedem zarzutów" - czytamy w artykule Jerzego Brzuszkiewicza. Zarzuty dotyczą wykorzystywania seksualnego i nakłaniania do składania fałszywych zeznań.

"Zamrażarka" Ziarkiewicza i śledztwo prokuratury

O słynnej "zamrażarce" Ziarkiewicza lubelska "Wyborcza" pisała w styczniu. Chodziło o blokowanie spraw, które były nieprzychylne dla ówczesnej partii rządzącej. - Akta śledztw, gdzie przewijają się politycy PiS, są dziś pospiesznie wyciągane z zamrażarki i rozsyłane do podległych prokuratur z poleceniem natychmiastowego wszczęcia postępowania. Wszystko, by zdążyć przed spodziewaną kontrolą nowych przełożonych - mówił w styczniu w rozmowie z "Wyborczą" jeden z informatorów.

Po zmianie na stanowiskach kierowniczych w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie śledczy przeprowadzili audyt dotyczący działań byłego jej szefa Jerzego Ziarkiewicza. Po tym zostało wszczęte śledztwo. - Postępowanie jest na etapie początkowym. Zaplanowano szereg czynności dowodowych, w tym przede wszystkim pełną analizę postępowań, w których stwierdzono niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień, przesłuchania świadków i inne czynności, których potrzeba ujawni się w toku śledztwa - informował TOK FM Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej.

Jerzy Ziarkiewicz wciąż pracuje w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie. Formalnie jest tu delegowany z Prokuratury Krajowej. - Delegacja jest na czas określony, do 30 listopada 2024 roku. Pan prokurator kontynuuje śledztwa, które trwają od wielu lat i pozostawały w jego referacie - informowała reporterkę TOK FM Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie.