Miliony do oddania. Trudna sytuacja stadniny w Janowie. "Potrzeba trzech-czterech lat"
W połowie kwietnia lubelska ‘Gazeta Wyborcza’ ujawniła raport z audytu w stadninie koni w Janowie Podlaskim. Dokument opisywał, do czego doprowadziły ostatnie lata rządów Zjednoczonej Prawicy. Można było w nim przeczytać m.in. o wyprzedaży cennych koni niemal za bezcen, utracie reputacji czy skłóceniu załogi.
Nowy prezes Leszek Świętochowski (urzęduje od nieco ponad trzech miesięcy) podkreśla, że w zarządzaniu stadniną pomaga mu były prezes Marek Trela. - Jesteśmy w regularnym kontakcie telefonicznym - mówi TOK FM.
Przyznaje, że sytuacja finansowa stadniny nie jest łatwa - do spłaty jest ponad 6 milionów złotych z kredytów zaciągniętych za poprzedniej władzy. To kwota stanowiąca jedną trzecią rocznych dochodów stadniny. - Dla stałej płynności finansowej spółki musimy zwiększyć nasze wpływy - tłumaczy Świętochowski.
Nie jest tajemnicą, że stadnina utrzymuje się nie tylko z koni, ale też - w znacznej mierze - z hodowli bydła i sprzedaży mleka. - Kupiliśmy właśnie 60 jałówek, zacielonych, by zwiększyć naszą wydajność w tym zakresie. Nawet, gdyby cena mleka nie wzrosła, to powinniśmy zwiększyć dzięki temu dochody o jakieś 20 procent. Z mleka spółka uzyskuje około 7 milionów złotych, więc to byłoby dodatkowo jakieś półtora miliona złotych - wylicza nasz rozmówca. - Otwieramy też stadninę dla zwiedzających, można zwiedzać z przewodnikiem. To też przynosi dochody - dodaje. W ostatnich miesiącach były weekendy, gdy ze sprzedaży biletów czy objazdów po stadninie bryczką do kasy wpływało 50-60 tysięcy złotych.
Przygotowania do Pride of Poland
Prezes liczy też na zwiększenie wpływów ze sprzedaży koni. Podkreśla, że sprzedaż cały czas się odbywa, m.in. przez internet, ale już nie na takich zasadach jak wcześniej. Obecnie - jak wyjaśnia - przeprowadzana jest analiza hodowlana, którego konia można sprzedać, a którego nie. Podobnie jest z tegoroczną aukcją Pride of Poland. Ta zaplanowana jest w ramach Dni Konia Arabskiego, które odbędą się w Janowie od 9 do 13 sierpnia. Wtedy przewidziany jest też Narodowy Czempionat Koni Czystej Krwi Arabskiej.
Na głównej aukcji pojawi się pięć klaczy i jeden ogier z Janowa. - Konie na tegoroczną aukcję były dobierane pod względem rodowodu. Te, które są wytypowane na sprzedaż, nie mogą uszczuplić zasobu genetycznego stadniny. Oznacza to, że żadna linia żeńska ani męska nie może być zmniejszona w ten sposób, że niemożliwa byłaby dalsza hodowla w tej konkretnej linii - tłumaczy hodowczyni Katarzyna Stepczuk, kierownik Centrum Pozyskiwania i Przechowywania Nasienia.
W ostatnich latach było inaczej, co pokazał audyt w Janowie.
‘Znacznemu uszczupleniu uległa pula genetyczna stada. To wynik nieprzemyślanej polityki handlowej kolejnych prezesów za czasów PiS, którzy skupili się na tym, żeby zapewnić zyski z aukcji Pride of Poland - pisała ‘Wyborcza’. Dodatkowo, według audytorów, przez ostatnie siedem lat konie z państwowych stadnin były sprzedawane za ceny znacząco poniżej ich wartości.’
Nie wiadomo, jakie kwoty uda się osiągnąć na aukcjach tym razem, ale - jak mówi Świętochowski - nie to jest najważniejsze. - Niektórzy oczekują, że jedna aukcja czy sprzedaż jednego konia załatwi sprawę finansową spółki. Tak nie jest. Oczywiście Dni Konia Arabskiego i aukcja są bardzo ważne dla promocji koni czystej krwi arabskiej i promocji stadniny, ale dla płynności finansowej spółki liczy się codzienność, codzienne wpływy - przekonuje prezes.
"Do odbudowy hodowli potrzeba co najmniej trzech-czterech lat"
W rozmowie z TOK FM Świętochowski podkreśla, że do odbudowy hodowli potrzeba co najmniej trzech-czterech lat. Bo wiele jest w tej kwestii zaniedbań. Podobnie uważa hodowczyni Katarzyna Stepczuk. Zaznacza, że hodowla potrzebuje stabilności i spokoju, czego w ostatnich latach niestety zabrakło.
Na razie nie wiadomo, ilu kupców przyjedzie w tym roku na Pride of Poland. Świętochowski ma nadzieję, że będzie ich więcej niż w poprzednich latach i że wrócą ci, którzy - widząc, co się dzieje w stadninie - rezygnowali z przyjazdu do Janowa. - Słyszę, że jest bardzo duże zainteresowanie i to nie tylko ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale też - po raz pierwszy - z Iraku czy Iranu. Oczywiście, impreza ma charakter masowy, otwarty dla miłośników koni arabskich - mówi prezes.
Jak dodaje, stadninie najbardziej zależy na tym, by konie kupowali sami hodowcy, a nie pośrednicy. - Stadnina ma bowiem bardzo przykre doświadczenia z tymi pośrednikami w poprzednim okresie. Zostało nabytych kilka koni, których potem nikt nie odebrał. Stadnina poniosła ogromne straty, bo te konie mogły być sprzedane. Do tego szczególnie zachwiana została renoma stadniny i ją też będziemy teraz próbowali odbudować - wskazuje Świętochowski z rozmowie z TOK FM.
Będzie śledztwo?
Jak pisaliśmy na naszym portalu, sytuacji stadniny w Janowie przygląda się prokuratura. Chodzi o postępowanie, które było wszczęte jeszcze za poprzedniej władzy i dotyczyło nieprawidłowości, również finansowych, do których miało dochodzić w Janowie w ostatnich latach. Śledztwo zostało umorzone, ale teraz - po ujawnieniu wspomnianego raportu z audytu - śledczy z Białej Podlaskiej poprosili o jego przesłanie i go analizują. W sierpniu ma zapaść decyzja, czy śledztwo zostanie ponownie wszczęte.